Realistyczne zdjęcie kapłana w liturgicznym stroju, stojącego przed krzyżem w kościele, wyrażającego pokorę i głęboką wiarę, symbolizujące autentyczną katolicką pobożność i odrzucenie nowoczesnych herezji

„Człowiek Słoń” jako manifest naturalistycznej herezji: dekonstrukcja filmowej idolatrii

Podziel się tym:

Portal Tygodnik Powszechny (12 sierpnia 2025) przedstawia analizę filmu „Człowiek Słoń” Davida Lyncha jako rzekomo „głęboko empatycznego” dzieła poruszającego kwestię cielesnej inności i społecznego wykluczenia. Artykuł Anity Piotrowskiej gloryfikuje obraz za „otwartość na różne dyskursy” i unikanie „światopoglądowych wykładni”, co w rzeczywistości stanowi klasyczny przykład modernistycznej ucieczki od obiektywnej Prawdy.


Redukcja osoby ludzkiej do materialnego monstrum

„Nikt z nas nie ma wpływu na to, w jakim ciele się rodzi” – ten kluczowy passus artykułu demaskuje zasadniczy błąd antropologiczny stojący u podstaw całej narracji. Katolicka doktryna naucza niezmiennie, że człowiek jest compositum ex anima et corpore (złożeniem z duszy i ciała), gdzie dusza rozumna stanowi formę substancjalną ciała (Sobór Laterański V, konst. Apostolici regiminis). Pominięcie w analizie nadprzyrodzonego wymiaru osoby – jej nieśmiertelnej duszy stworzonej na obraz Boży – redukuje Johna Merricka do poziomu biologicznego fenomenu, co stanowi jawny przejaw materialistycznej herezji potępionej przez św. Piusa X w dekrecie Lamentabili (1907).

Artykuł bezkrytycznie powiela modernistyczną koncepcję „godności człowieka” oderwanej od jej źródła – łaski uświęcającej i powołania do życia wiecznego. Tymczasem Casti Connubii Piusa XI przypomina: „Człowiek bowiem nie kończy się granicami spraw doczesnych, ale przeznaczony jest do osiągnięcia celu wiecznego”. Milczenie o status viatoris (stanie pielgrzyma) każdej ludzkiej osoby oraz jej powołaniu do zjednoczenia z Bogiem stanowi zdradę podstawowego celu sztuki katolickiej, która winna prowadzić do kontemplacji prawd wiecznych.

Kult cielesnego wykrzywienia jako odwrócenie porządku nadprzyrodzonego

„Sceny oniryczne i wizyjne wybijają z narracyjnego rytmu” – ta pozornie neutralna uwaga kryje w sobie akceptację estetycznego błędu, który św. Tomasz z Akwinu nazwał deformitas jako przeciwieństwo pulchritudo (Summa Theologiae I, q. 39 a. 8). Kanon 1276 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. jednoznacznie potępiał „wystawianie na widok publiczny rzeczy wstrętnych lub niemoralnych”. Tymczasem Lynchowska gloryfikacja monstrualności ciała odwraca uwagę od prawdziwej tragedii Merricka – nie tyle fizycznego kalectwa, co braku jasnej perspektywy zbawienia i możliwości ofiarowania cierpienia w zjednoczeniu z Męką Chrystusa.

W artykule nie znajdujemy ani jednej wzmianki o sakramentach, modlitwie czy możliwości odkupieńczego znaczenia cierpienia – tematów, które stanowią sedno katolickiego rozumienia ludzkiego losu. Jak przypomina św. Paweł: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w ciele moim dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24). Zamiana tego nadprzyrodzonego wymiaru na „tęsknotę za normalnością” to klasyczny przykład naturalistycznej redukcji potępionej przez św. Piusa X w Pascendi dominici gregis.

Promocja relatywizmu pod płaszczem fałszywego miłosierdzia

Najbardziej jaskrawym przejawem ideologicznego uwikłania tekstu jest akceptacja dla stwierdzenia: „łatwo zawłaszczyć film w ramach jakiejś wojny kulturowej. Na przykład pro life kontra pro choice i obie strony z łatwością znalazłyby dla siebie argumenty”. To jawne przyzwolenie na moralny relatywizm sprzeczny z nauczaniem Leona XIII, który w Libertas praestantissimum podkreślał: „W sprawach bowiem, w których raz jest uznana prawda, nie może być mowy o tolerowaniu przeciwnych błędów”.

Pod płaszczem „empatii” autorzy promują zasadę aequatio erroris (zrównania błędu z prawdą), co stanowi rdzeń modernistycznej strategii opisaną przez św. Piusa X jako „synkretyzm wszystkich religii w katolicyzmie” (Motu proprio Sacrorum antistitum). Brak jasnego stanowiska wobec zbrodni aborcji – zwłaszcza w kontekście wspomnianej „nienarodzonej córeczki Ulmów” – demaskuje zdradę podstawowego obowiązku katolickiego publicysty jakim jest obrona niewinnego życia (Pius XI, Casti Connubii).

Estetyczny satanizm jako narzędzie dechrystianizacji

Chwalenie Lynchowskiej estetyki za „mistrzowskie połączenie ekranowej estetyki i etyki” pomija jej oczywiste korzenie w dekadenckim surrealizmie potępionym przez Piusa XII w przemówieniu do uczestników Międzynarodowego Kongresu Historii Sztuki (1949). Reżyser, który w późniejszej twórczości otwarcie gloryfikował okultyzm („Twin Peaks”) i perwersję („Blue Velvet”), przedstawiany jest jako „przełomowy głos humanitaryzmu” – co stanowi klasyczny przykład diabolicznego inversio opisanego przez św. Ignacego Loyolę w „Ćwiczeniach duchownych”.

Katolicka zasada bonum ex integra causa (dobro wynika z całkowitej przyczynowości) uczy, że dzieło sztuki promujące naturalistyczną wizję człowieka – nawet przy pozorach „szlachetnych intencji” – pozostaje intrinsece malum (złem wewnętrznym). Jak przypomina dekret Świętego Oficjum z 1953 r. o kinematografii: „Dzieła sprzeczne z wiarą i dobrymi obyczajami nie mogą być oglądane nawet dla wartości artystycznych”. Tymczasem artykuł zachęca do kontemplacji obrazów cielesnego zniekształcenia bez wskazania na ich potencjał duchowego niebezpieczeństwa.

Apoteoza modernistycznej neutralności jako narzędzie rewolucji

Podkreślanie, że film „nie potrzebuje żadnych światopoglądowych wykładni” stanowi ukoronowanie błędnego założenia o możliwości istnienia „neutralnej” sztuki. Sobór Watykański I w konstytucji Dei Filius nie pozostawia wątpliwości: „Przeciwnikom zaś wiary katolickiej mówimy: niech nawrócą się do prawdziwej wiary, bez której nie można podobać się Bogu”. Wymuszona „otwartość na różne dyskursy” to jedynie współczesne określenie dla apostazji milczenia potępionej przez Piusa XII w Humani generis.

Każda próba odczytywania ludzkiego losu poza kontekstem Prawa Bożego i obowiązku publicznego wyznawania Chrystusa Króla (Pius XI, Quas Primas) musi prowadzić do duchowej pustki. Artykuł – podobnie jak analizowany film – staje się tym samym pomnikiem teologicznego bankructwa posoborowej mentalności, która odrzuciwszy nadprzyrodzone światło wiary, skazuje człowieka na wieczne błąkanie się w labiryncie relatywizmu.


Za artykułem:
Wspaniały „Człowiek słoń” Davida Lyncha po czterdziestu pięciu latach wraca na duże ekrany
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

X (Twitter)
Visit Us
Follow Me
Śledź przez Email
RSS
Kopiuj link
URL has been copied successfully!
Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.