Kapłan neo-Kościoła na służbie rewolucji: herezja w obronie terroryzmu
Portal LifeSiteNews (14 sierpnia 2025) relacjonuje działania „księdza” Johna McGowana z zakonu karmelitów w diecezji Northampton, który celowo sprowokował swoje aresztowanie podczas demonstracji popierającej organizację „Palestine Action” uznaną przez brytyjski parlament za terrorystyczną. „Duchowny” otwarcie deklaruje poparcie dla grupy odpowiedzialnej za akt wandalizmu na bazie RAF, tłumacząc to „wołaniem sumienia” i rzekomym reprezentowaniem Kościoła. Diecezja zdystansowała się od jego działań, podkreślając jego przynależność do zakonu. W tle pojawiają się propagandowe odniesienia do wypowiedzi „kardynała” Pizzaballi i „papieża” Leona XIV na temat sytuacji w Gazie. Oto jawna apostazja w sutannie, ukryta za fasadą fałszywego miłosierdzia.
Zdrada kapłańskiego powołania w imię lewicowej utopii
Omnis potestas a Deo (wszelka władza pochodzi od Boga) – przypomina św. Paweł (Rz 13,1), stawiając kropkę nad i w kwestii obowiązku posłuszeństwa prawowitej władzy. Tymczasem McGowan jawnie nawołuje do pogwałcenia prawa, porównując terrorystów do sufrażystek i Nelsona Mandeli w groteskowej próbie sakralizacji kryminalnych działań. Jego słowa:
„Nie wierzę, że ta grupa to terroryści”
stanowią bezpośrednią kolizję z nauczaniem papieża Leona XIII, który w encyklice Diuturnum illud ostrzegał: „Bunt przeciw władzy państwowej jest buntem przeciw porządkowi ustanowionemu przez Boga”.
Gdy pseudo-duchowny twierdzi, że działał jako „reprezentant Kościoła”, sięgamy po bulle Bonifacego VIII Unam Sanctam: „Nikt nie może być zbawiony, jeśli nie jest poddany Rzymskiemu Papieżowi”. Jakże więc heretyk uznający uzurpatora w Watykanie może rościć sobie prawo do reprezentacji Mistycznego Ciała Chrystusa? To nie kapłan, lecz polityk w sutannie, który zamienił brewiarz na transparent rewolucyjny.
Teologia wywrotowa zamiast nadprzyrodzonej misji
Szokująca jest całkowita nieobecność kategorii nadprzyrodzonych w relacji z protestu. Gdzie jest wezwanie do nawrócenia muzułmanów? Gdzie troska o stan łaski u uczestników przemocy? McGowan chełpi się, że po Mszy „ludzie mu biili brawo” – ale prawdziwa Najświętsza Ofiara to latria (cześć należna Bogu), a nie zgromadzenie aktywistów. Św. Pius X w Pascendi dominici gregis demaskuje tę postawę: „Moderniści mieszają porządek naturalny z nadprzyrodzonym, redukując religię do emocjonalnego zaangażowania w sprawy doczesne”.
W całym zdarzeniu uderza milczenie o prawdziwym pokoju, który – jak nauczał Pius XI w Quas Primas – możliwy jest tylko pod panowaniem Chrystusa Króla. Zamiast tego mamy heretycką koncepcję „sprawiedliwości społecznej” oderwaną od konieczności podporządkowania narodów prawu Bożemu. Cytat z pseudo-dokumentu „Gaudium et spes” o ograniczonej roli duchowieństwa w sprawach świeckich to jedynie potwierdzenie apostazji – wszak Sobór Watykański II został przeklęty przez wiernych katolików jako synod heretycki.
Struktura apostazji: od „duchownego” po „nuncjusza”
Reakcja diecezji Northampton (
„nie należy do naszych księży”
) odsłania głębszy problem: neo-kościół nie ma władzy dyscyplinować własnych heretyków, bo sam powstał z odrzucenia niezmiennej doktryny. Gdy „abp” Caccia na forum ONZ promuje „dwa państwa”, powiela błąd potępiony przez Piusa IX w Quanta cura: „Błędnym jest mniemanie, jakoby wolno było stanowić, ochraniać lub popierać wolność sumienia i wyznań jako rzekome prawo przysługujące każdemu człowiekowi”.
Co szczególnie demoniczne – McGowan sakralizuje przemoc przez porównanie do walki o prawa wyborcze kobiet. Tymczasem św. Augustyn w De civitate Dei precyzyjnie określa warunki wojny sprawiedliwej, wykluczając akty terrorystyczne. Jego zachwyt (
„czułem spokój, wręcz błogość”
) po aresztowaniu przypomina raczej opętanie niż działanie Ducha Świętego – non est sane parvola differentia (nie jest to bynajmniej mała różnica), jak mawiał św. Robert Bellarmin o rozróżnieniu duchów.
Spisek milczenia o prawdziwym Kościele
Najcięższym grzechem tego spektaklu nie są nawet lewicowe sympatie pseudo-kapłana, lecz całkowite przemilczenie rzeczywistości zbawienia. Gdzie jest ostrzeżenie, że uczestnicy islamskiego terroryzmu idą na wieczne potępienie? Gdzie wezwanie do nawrócenia i chrztu? To nie katolickie miłosierdzie, lecz syncretismus religiosus (synkretyzm religijny) potępiony przez Piusa XI w Mortalium animos.
Cała ta sytuacja stanowi jedynie logiczną konsekwencję rewolucji posoborowej. Gdy w 1965 roku „sobór” ogłosił „godność człowieka” oderwaną od posłuszeństwa Bogu, otworzono Pandorę puszkę herezji. McGowan to duchowy wnuk „księży-robotników” i teologii wyzwolenia – każda z tych postaci odrzuca Krzyż na rzecz czerwonego sztandaru. Jak proroczo pisał św. Pius X w Notre charge apostolique: „Kościół nie ma za zadanie rozwiązywać kwestii ziemskich, lecz prowadzić ludzi do wiecznej szczęśliwości”.
Dziś, gdy pseudo-duchowni tańczą w takt lewicowych marszów, jedyną odpowiedzią wiernych musi być non possumus (nie możemy). Prawdziwy Kościół trwa przy Ofierze Mszy Świętej, głosząc Ewangelię wszystkim narodom – bez kompromisu z rewolucją, terroryzmem czy świeckim humanitaryzmem. Reszta to tylko szatańska parodia.
Za artykułem:
Catholic priest arrested during protest supporting pro-Palestine terror group (lifesitenews.com)
Data artykułu: 14.08.2025