Portal Tygodnik Powszechny (12 sierpnia 2025) relacjonuje antropologiczne rozważania Agnieszki Daukszy i Tomasza Rakowskiego na temat tzw. „ludzi nieznacznych” – tych, którzy w wyniku modernizacji utracili źródła utrzymania i społeczne znaczenie. Artykuł gloryfikuje bierność, bezsilność i „twórczy opór” przez nieproduktywność jako nową formę walki z „neoliberalnym Molochem”. W rzeczywistości mamy do czynienia z jawną apologią grzechu zaniechania i herezji antropocentryzmu.
Naturalistyczne zaślepienie jako fundament pseudonauki
„Ludzie nieznaczni […] to osoby trwale wycofane, apatyczne, permanentnie zmęczone, pogrążone w zwątpieniu, życiowe «przegrywy»”
– definiuje bohaterów tekstu Dauksza. Już w tym określeniu ujawnia się radykalny sprzeciw wobec katolickiej koncepcji osoby ludzkiej. Człowiek jako imago Dei (obraz Boga) z natury jest powołany do działania i doskonalenia siebie oraz świata poprzez pracę. Jak nauczał św. Augustyn: „Deus creavit hominem rationalem capax sui et participem aeternitatis” (Bóg stworzył człowieka rozumnego zdolnego do poznania siebie i uczestnictwa w wieczności). Tymczasem neoantropologia przedstawiona w artykule sprowadza człowieka do poziomu biernego przedmiotu procesów historycznych, co stanowi jawną negację dignitas humana (godności ludzkiej) wynikającej z przyrodzonego prawa naturalnego.
Ewangelia lenistwa versus nakaz pracy
Autorzy z satysfakcją odnotowują rzekomo „twórcze” formy bezczynności: „spektakle przegranych transformacji”, „zrzędzenie”, „biadolenie”. Tym samym otwarcie głoszą herezję sprzeczną z Księgą Rodzaju (3,19): „W pocie oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie”. Św. Paweł wprost nakazywał: „Kto nie chce pracować, niech też nie je!” (2 Tes 3,10). Kościół zawsze potępiał bierność jako grzech przeciwko cnocie pracowitości. Pius XI w Quadragesimo anno przypominał, że praca jest nie tylko środkiem utrzymania, ale narzędziem uświęcenia. Glorifikacja „nieznaczności” to promocja duchowego samobójstwa.
Milczenie o łasce – najcięższe oskarżenie
Szokujące pominięcie w całym wywodzie stanowi kompletny brak odniesień do:
- Nadprzyrodzonego celu ludzkiego życia (zbawienie wieczne)
- Możliwości czerpania siły z sakramentów i modlitwy
- Katolickiej nauki o wartości cierpienia złączonego z Ofiarą Krzyża
Jak przypominał św. Alfons Liguori: „Qui orat, certus est salutem” (Kto się modli, ten jest pewien zbawienia). Przedstawiona wizja człowieka pozbawiona jest jakiejkolwiek perspektywy transcendentnej, sprowadzając egzystencję do horyzontalnego wymiaru walki o przetrwanie. To czysty naturalizm potępiony już przez św. Piusa X w Pascendi Dominici Gregis jako „ukryta negacja nadprzyrodzoności”.
Fałszywy mesjanizm „praktyk niemocy”
Rakowskiemu i Daukszy udaje się osiągnąć poziom bluźnierczej parodii, gdy „niemoc” i „bezsilność” przedstawiane są jako narzędzia walki z systemem. Tymczasem Kościół naucza, że prawdziwa rewolucja dokonuje się przez heroizm cnót, nie przez kapitulację. Św. Tomasz z Akwinu w Summa contra Gentiles podkreślał: „Patientia est virtus animi fortis” (Cierpliwość jest cnotą silnej duszy). Bierna rezygnacja propagowana w artykule to prosta droga do rozpaczy – grzechu przeciwko Duchowi Świętemu.
Kult „traumy” jako idolatrii współczesności
Wykorzystanie pojęcia „traumy wielkiej zmiany” odsłania prawdziwy cel tej pseudonauki: stworzenie nowego kultu ofiary zastępującego religię. Jak trafnie diagnozował Pius XI w Divini Redemptoris: „Materializm ekonomiczny prowadzi do zniewolenia ducha”. Proponowana przez autorów „afirmatywna postawa wobec przeszłości” to jedynie zasłona dymna dla promocji rewolucyjnego marazmu, całkowicie sprzecznego z katolicką koncepcją sprawiedliwości społecznej opartej na zasadach pomocniczości i dobra wspólnego.
Antychrześcijańska eschatologia bez Królestwa Chrystusowego
Końcowa część artykułu sięga po skrajnie bluźniercze porównania:
„Spadkobiercy wodza Wiele Przewag […] w 2008 r. przyjęli przyszłego prezydenta Baracka Obamę”
. To jawny przykład neopogańskiego synkretyzmu! Katolicka wizja historii wyrażona w dogmacie o Regno Sociali Christi (Społecznym Królestwie Chrystusa) nie pozostawia wątpliwości: żadna ludzka wspólnota nie osiągnie prawdziwego pokoju poza uznaniem prymatu Chrystusa Króla (Pius XI, Quas Primas). Tymczasem autorzy proponują pogańską utopię wspólnot plemiennych jako alternatywę dla współczesności – co stanowi powrót do błędów potępionych już na Soborze Jerozolimskim (Dz 15, 1-29).
Neomodernistyczne źródła duchowej trucizny
Cały wywód stanowi klasyczny przykład evolutionis dogmatum (ewolucji dogmatów) potępionej przez św. Piusa X. Gdy Dauksza stwierdza: „porażka i nieznaczność może być strategią przetrwania, a nawet wolności”, sięga po tę samą retorykę, którą moderniści posługiwali się do relatywizowania prawd wiary. Jest to jawne odrzucenie nauczania Leona XIII z Libertas Praestantissimum: „Prawdziwa wolność jest wyłącznie przywilejem tych, którzy mają łaskę i prawdę”.
Artykuł Tygodnika Powszechnego stanowi więc nie tylko intelektualne bankructwo, ale i duchowe niebezpieczeństwo. Jego naturalistyczna, pozbawiona nadprzyrodzonej perspektywy narracja, prowadzi w prostej linii do grzechu przeciwko Duchowi Świętemu – rozpaczy i zatwardziałości serca. W miejsce nadziei płynącej z Krzyża proponuje się tu pogańską apoteozę ludzkiej słabości, co stanowi dokładne wypełnienie proroctwa św. Pawła: „Będą się bowiem zachowywać pozory pobożności, ale wyrzekną się jej mocy” (2 Tm 3,5).
Za artykułem:
Gdy znika świat: ludzie nieznaczni i niewidzialni bohaterowie transformacji (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025