Fotografia realistycznego, pełnego szacunku wnętrza kościoła katolickiego z kapłanami i wiernymi podczas poważnej dyskusji o moralności i prawdzie bożej

Relatywizm moralny jako narzędzie dekonstrukcji porządku nadprzyrodzonego

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (12 sierpnia 2025) relacjonuje sprawę Krzysztofa Gonciarza, youtubera oskarżonego o nadużycia, który następnie udowodnił rzekomą fałszywość zarzutów. Tomasz Stawiszyński wykorzystuje ten przypadek do głoszenia tezy o konieczności powstrzymywania się od osądów w imię „weryfikacji faktów”, nie dostrzegając przy tym absolutnych kryteriów moralnych wynikających z prawa Bożego.


Naturalistyczne założenia jako fundament błędnej antropologii

Tekst Stawiszyńskiego opiera się na implicitis erroribus (ukrytych błędach) redukujących rzeczywistość do horyzontu czysto materialnego. Powtarzana jak mantra formuła „nic się nie zmieniło” odnosi się wyłącznie do pozornie niezmiennych parametrów biologii i psychologii, całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar ludzkiej kondycji. Jak uczył papież Pius XII w encyklice Humani generis, „człowiek bez światła Objawienia nie może właściwie pojąć pełni swego przeznaczenia”.

Autor z uporem przemilcza fakt, że każdy akt ludzki podlega nie tylko społecznej ocenie, ale przede wszystkim sądowi Bożemu. Konsekwentnie unika jakiejkolwiek wzmianki o grzechu, odpowiedzialności moralnej czy konieczności zadośćuczynienia – kluczowych kategorii katolickiej etyki. W zamian proponuje relatywistyczną „kulturę weryfikacji”, która w istocie jest narzędziem dekonstrukcji pojęcia prawdy obiektywnej.

Fałszywy ekumenizm w dziedzinie sądów moralnych

Stawiszyński pisze:

„Nie ma niezawodnych metod pozwalających […] oznaczyć bez sprawdzenia, kto jest winny, a kto niewinny”

. To zdanie demaskuje skrajny agnostycyzm moralny, sprzeczny z nauczaniem św. Tomasza z Akwinu, który w Summa Theologiae (I-II, q. 94) wykładał istnienie synderesis – naturalnego rozpoznania zasad moralnych wpisanych w ludzki rozum przez Stwórcę.

Co więcej, autor posuwa się do stwierdzenia:

„ani płeć, ani wiek, ani kolor skóry […] nie czyni nikogo ani lepszym, ani gorszym”

, co stanowi jawną herezję w świetle dogmatu o peccato originali (grzechu pierworodnym). Jak przypomina Sobór Trydencki (sesja V), „wszyscy ludzie rodzą się obciążeni grzechem pierworodnym”, co czyni każdego z natury poddanym władzy szatana, dopóki nie zostanie wyzwolony przez chrzest.

Kult człowieka jako substytut sprawiedliwości Bożej

Proponowana przez autora „kultura ostrożności” okazuje się w istocie kryptopromocją świeckiego humanizmu. Gdy pisze o „obowiązku krytycznego myślenia” i „racjonalności”, czyni to w kontekście całkowitego odrzucenia nadprzyrodzonego światła wiary. To echo modernistycznej herezji potępionej w Pascendi Dominici Gregis św. Piusa X, gdzie czytamy: „Rozum ludzki, pozbawiony pomocy Objawienia i łaski, ma sam przez się dojść do pełnej prawdy o Bogu”.

Szczególnie wymowne jest milczenie w kwestii ultima ratio (ostatecznego uzasadnienia) wszelkich ludzkich sądów – Sądu Ostatecznego. Jak nauczał papież Pius XII w Mystici Corporis Christi, „Bóg nie pozostawi żadnego grzechu bez kary, żadnej cnoty bez nagrody”. Redukcja sprawiedliwości do wymiaru doczesnego stanowi jawną negację eschatologicznego charakteru chrześcijaństwa.

Demaskacja ukrytej ontologii błędu

Analizując subtekst artykułu, dostrzegamy znamienną relatywizację pojęcia ofiary. Stawiszyński sugeruje równoważność prawa do mówienia i prawa do bycia wysłuchanym, co w praktyce uniemożliwia obronę prawdziwych ofiar. Tymczasem św. Augustyn w De civitate Dei poucza: „Sprawiedliwość polega na oddaniu każdemu tego, co mu się należy” – co zakłada istnienie obiektywnej hierarchii wartości.

Autor stosuje ponadto typowo modernistyczną strategię pars pro toto (części zamiast całości), przedstawiając jednostkowy przypadek Gonciarza jako paradygmat uniwersalnych zasad społecznych. To jawne pogwałcenie zasady św. Tomasza: „Ex uno non arguitur ad alterum” (Z jednego przypadku nie wyciąga się wniosków ogólnych).

Systemowy wymiar apostazji

Przedstawiona wizja „nic się nie zmieniło” stanowi manifest mentalności posoborowej, która odrzuca dogmat o Chrystusie Królu. Gdy autor pisze o „systemach prawnych opartych na tych samych fundamentach”, przemilcza fakt, że jedynym prawdziwym fundamentem jest władza Chrystusa nad narodami, jak nauczał Pius XI w Quas Primas: „Pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusa”.

Tekst należy odczytywać jako część szerszego projektu dechrystianizacji, gdzie pojęcia takie jak „sprawiedliwość” czy „prawda” zostają opróżnione z nadprzyrodzonej treści. To właśnie przewidywał św. Pius X w Pascendi: „Moderniści dążą do tego, by Kościół stopniowo upodobnił się do społeczeństwa obywatelskiego”.


Za artykułem:
Sprawa Gonciarza: nic się nie zmieniło
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

X (Twitter)
Visit Us
Follow Me
Śledź przez Email
RSS
Kopiuj link
URL has been copied successfully!
Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.