Rekolekcja katolicka, starsza zakonnica modląca się przed krzyżem w kościele, scena pełna pokory i oddania

„Urodziny” Weroniki Murek: apologia rozpaczy w świecie bez Boga

Podziel się tym:

Portal Tygodnik Powszechny (12 sierpnia 2025) prezentuje rozmowę z Weroniką Murek o powieści „Urodziny”, gloryfikującą światopogląd z gruntu sprzeczny z katolickim porządkiem nadprzyrodzonym. Bohaterka Jaga Babażyna – starzejąca się aktorka – staje się tu ikoną „strukturalnej samotności”, a jej duchowa agonia przedstawiona jest jako szczyt ludzkiego doświadczenia. Już sam wybór takiej perspektywy demaskuje antropocentryczną herezję współczesnej literatury.


Teologia samouwielbienia w miejsce Soteriologii

Gdy Murek deklaruje: „nie interesuje mnie opisanie kogoś, kto stanowiłby ofiarę idealną”, odsłania się rdzeń problemu: współczesna kultura odrzuca via crucis na rzecz autoekspresji pogrążonej w grzechu. Św. Augustyn w Państwie Bożym (XIX, 13) nauczał: „Pokój ciała w zdrowiu, pokój duszy w cnotliwości”. Tymczasem świat Jagi Babażyny to kwintesencja pokoju fałszywego – rezygnacji z walki duchowej, kapitulacji przed acedią potępioną już w Regule św. Benedykta.

„Świat Jagi Babażyny się nie wali […] On po prostu powoli wygasa. Z braku sił, z braku zasobów”

To zdanie – kluczowe dla interpretacji – obnaża całkowite pominięcie katolickiej nauki o łasce uświęcającej. Sobór Trydencki (sesja VI, kan. 13) stanowczo potępił twierdzenie, jakoby człowiek nie mógł wypełnić Bożych przykazań. Bezsilność prezentowana jako ontologiczny stan człowieka to jawna negacja słów św. Pawła: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).

Horror naturalizmu: gdy brak grozy piekła

Autorka chełpi się, że „interesowały mnie strategie grozy, które nie mają szansy zadziałać”. Tymczasem prawdziwy horror nie polega na „powolnym wygasaniu”, ale na wiecznym odrzuceniu Boga. Św. Alfons Liguori w Przygotowaniu do śmierci przestrzegał: „Najstraszliwszym w piekle nie jest ogień, lecz ból utraty Boga”. Brak jakiejkolwiek wzmianki o eschatologii w 4000-znakowym tekście to milczenie bardziej wymowne niż wszelkie herezje.

Kiedy Murek mówi o „ćwiczeniach z nadziei” w kontekście teatralnych ślubów LGBT, otwarcie głosi kult bałwochwalczy. Pius XI w Casti Connubii (1930) definitywnie stwierdza: „Małżeństwo z woli Stwórcy istnieje wyłącznie między dwiema osobami różnej płci”. Promowanie sodomskich pseudosakramentów jako „bezpiecznego miejsca” to akt duchowego samobójstwa porównywalny z kultem Molocha.

Teatr jako anty-kościół

„Mnie interesuje raczej wysiłek, jaki trzeba włożyć w empatię wobec niektórych bohaterów”

To zdanie demaskuje podstawowy błąd modernizmu: zastąpienie łaski wysiłkiem naturalnym. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (I-II, q. 109 a. 6) dowodził, że bez łaski Bożej człowiek nie może zasłużyć na życie wieczne. Kult „empatii jako mięśnia” to parodia prawdziwej caritas, która – jak uczy św. Paweł – „nie szuka swego” (1 Kor 13,5).

Opisywany przez Muręk spektakl „Spartakus. Miłość w czasach zarazy” to perfekcyjny przykład teatralnej herezji. Sceny ślubów homoseksualnych w „ludowych dekoracjach” kłócą się bezpośrednio z encykliką Humanum genus Leona XIII, która potępia wszelkie próby „odtworzenia na ziemi państwa szatana”. W tym kontekście słowa o „mocy wyobraźni” brzmią jak parodia słów Chrystusa: „Jeśli się nie odmienicie… nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18,3).

Eschatologia rozpaczy kontra nadzieja zbawienia

Gdy czytamy, że „życie Jagi Babażyny jest pojemne”, musimy zapytać: pojemne na co? Na grzech? Na rezygnację? Na duchową śmierć? Św. Jan od Krzyża w Nocy ciemnej (II, 6) przestrzega przed „pojemnością” duszy nie oczyszczonej: „Dopóki dusza nie oczyści się całkowicie, nie może przejść do zjednoczenia z Bogiem”.

Promowana przez autorkę postawa Scarlett O’Hary („pomyślę o tym jutro”) to kwintesencja grzechu zaniedbania potępionego w Ewangelii (Mt 25, 1-13). W świecie pozbawionym perspektywy Sądu Ostatecznego nawet „strategie grozy” stają się jałową grą – jak zauważa Murek: „interesowały mnie strategie grozy, które nie mają szansy zadziałać”. To doskonała metafora całego neo-kościoła: rytuał bez mocy, groza bez transcendencji, życie bez zmartwychwstania.

Zawłaszczanie języka wiary dla kultu człowieka

Najjaskrawszy przykład apostazji znajdujemy w zdaniu: „utrzymywanie nadziei wymaga siły – nadzieja karmi się ludzkimi zasobami”. To jawne zaprzeczenie nauki św. Pawła: „Nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego” (Rz 5,5). Przeniesienie ciężaru nadziei z łaski na „ludzkie zasoby” to dokładnie ten naturalizm, który Pius X potępił w Pascendi dominici gregis jako „korzeń wszystkich herezji”.

Gdy rozmówczyni mówi o „zanurzeniu elementu z wody codzienności w czymś innym”, opisuje właśnie praktykę magiczną – próbę transcendencji bez Chrystusa. Tymczasem Sobór Laterański IV (1215) definitywnie stwierdza: „Nikt nie może być zbawiony poza Kościołem katolickim”. Wszelkie próby stworzenia „innej rzeczywistości” poza Mistycznym Ciałem Chrystusa to duchowe oszustwo.

Demaskacja milczenia

Największym oskarżeniem wobec całego tekstu jest całkowite milczenie o stanach łaski, sakramentach, modlitwie i życiu wiecznym. W świecie Jagi Babażyny nie ma miejsca na:

  • Ofiarę Mszy Świętej – jedyne źródło prawdziwej nadziei
  • Różaniec – miecz duchowy przeciw rozpaczy
  • Spowiedź – lekarstwo na grzech
  • Ostatnie namaszczenie – duchowe przygotowanie na śmierć

To nie jest przypadek, lecz symptom apostazji milczenia potępionej już przez Piusa XII w Humani generis (1950).

Gdy Murek mówi o „chwili, gdy możesz się przymierzyć do innej rzeczywistości”, nieświadomie opisuje dokładnie to, czego dokonuje każdy katolik w Komunii Świętej – uczestnictwo w Rzeczywistości Nadprzyrodzonej. Jednak w sekularnym teatrze tego rodzaju „przymiarka” zawsze kończy się bałwochwalstwem – czego dowodem opisane „śluby” LGBT.

Konkluzja: liturgia samouwielbienia

Cały artykuł stanowi mszał antropocentrycznej religii, gdzie:

  • Krzyż zastąpiono sceną teatralną
  • Łaskę – ludzkim „wysiłkiem empatii”
  • Nadzieję – psychologicznym mechanizmem przetrwania
  • Życie wieczne – „powolnym wygasaniem”

Jak pisał św. Pius X w E supremi apostolatus (1903): „Gdy odstąpiono od Boga, wszystko zwichnęło się w życiu prywatnym i publicznym”. „Urodziny” to nie tyle powieść, co modlitewnik nowej religii – kultu człowieka skazanego na samotność przez dobrowolne odrzucenie Łaski.

Wobec tak jawnej apostazji pozostaje tylko powtórzyć za św. Pawłem: „Przeklęci, którzy odstępują od przykazań Twoich!” (Gal 1,8-9). Prawdziwe „ćwiczenie z nadziei” zaczyna się nie w teatrze, lecz na klęczniku – w modlitwie o nawrócenie tych, którzy zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny zniszczalnego człowieka (Rz 1,23).


Za artykułem:
„Urodziny” Weroniki Murek: opowieść o zmęczeniu, znikaniu i życiu poza centrum
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

X (Twitter)
Visit Us
Follow Me
Śledź przez Email
RSS
Kopiuj link
URL has been copied successfully!
Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.