Portal Tygodnik Powszechny (12 sierpnia 2025) relacjonuje entuzjastycznie produkcję gry komputerowej „Blue Prince”, przedstawiając ją jako intelektualną rozrywkę godną uwagi. Artykuł Magdaleny Kozyry wychwala mechanikę „hybrydową”, polegającą na codziennej zmianie układu pokoi w wirtualnej posiadłości, co wymaga od gracza nieustannej adaptacji do iluzorycznych zasad. Ecclesia catholica nie może jednak milczeć wobec tego przejawu duchowego samobójstwa pokoleń.
Naturalistyczna ucieczka od rzeczywistości nadprzyrodzonej
„Rozpoczynając wycieczkę z głównego holu, losujemy pokoje, które za każdym razem prowadzą w inne miejsce”
– czytamy w analizie. Ta mechanika stanowi doskonałą metaforę modernistycznej herezji: philosophia perennis (filozofia wieczna) zostaje zastąpiona arbitralnym relatywizmem, gdzie zasady zmieniają się „wbrew wcześniej ustalonym regułom”. Kościół zawsze nauczał, że Veritas Domini manet in aeternum (Prawda Pańska trwa na wieki – Ps 117:2), podczas gdy sekta posoborowa głosi kult „otwartości na zmiany” – dokładnie jak twórcy tej gry.
Autorzy całkowicie pomijają demoniczną symbolikę „posiadłości o zmieniającej się mapie”. Św. Paweł przestrzegał: „Nie dajcie się uwieść różnym i obcym naukom; dobrze jest bowiem umacniać serce łaską, a nie pokarmami, które nie przynoszą korzyści tym, co się nimi zajmują” (Hbr 13:9). Gracz, poświęcający czas na rozwiązywanie „wymyślnych zagadek” wirtualnego labiryntu, praktykuje współczesną formę bałwochwalstwa – oddaje cześć przemijającym obrazkom, zamiast adorować Wiecznego Boga.
Kult człowieka jako kreatora rzeczywistości
Entuzjazm dla gry wyrażony zdaniem: „Twórcy postanowili skomplikować zabawę” odsłania antropocentryczną pychę właściwą całej współczesnej kulturze. Sobór Watykański I w konstytucji Dei Filius potępił tych, którzy „rozdymani pychą ludzką, wolą być podobni do Boga niż Bogu być posłuszni”. Gracz „Blue Prince” wciela się w demiurga manipulującego fikcyjną przestrzenią – to kopia rewolty Lucyfera, który zapragnął „być jak Bóg” (Iz 14:14).
Zarzut „wyczerpania formuły” w klasycznych przygodówkach demaskuje modernistyczną obsesję nowości. Papież św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici Gregis wykazał, że moderniści „nienawidzą niezmienności” i „wszystko chcą poddać prawu ewolucji”. Producenci gry, chwaląc się „niecodzienną hybrydą”, realizują dokładnie ten program: zastępują trwałe zasady wieczną zmianą.
Milczenie o duszy nieśmiertelnej
Najcięższym zarzutem wobec recenzji jest całkowite pominięcie kwestii moralnych. Gdzie analiza duchowych niebezpieczeństw uzależnienia od gier? Gdzie ostrzeżenie przed acedia (grzechem znużenia duchowego), gdy człowiek marnuje czas na „łamigłówki piętrzące się w nieoczekiwanych momentach”? Św. Alfons Liguori w Teologii moralnej nauczał, że „grzechy próżnowania” prowadzą do utraty łaski uświęcającej. Tymczasem portal zachęca: „Czytaj Tygodnik Powszechny […] o świecie i duchowości” – duchowości pozbawionej jednak krzyża, ofiary i sądu ostatecznego.
Promocja „multimedialnego kursu medytacji chrześcijańskiej” w kontekście recenzji gier komputerowych odsłania synkretyzm religijny właściwy neo kościołowi. Pius XI w Miserentissimus Redemptor potępił „fałszywy mistycyzm” oderwany od kultu Serca Jezusowego. Co wspólnego ma „medytacja” oferowana przez portal z katolickim rozumieniem oratio mentalis (modlitwy myślnej)? Absolutnie nic – to duchowa trucizna w opakowaniu pseudo-katolickim.
Estetyka jako narzędzie demoralizacji
Wychwalanie „harmonijnego ekosystemu” w grze „Neva” tego samego autora ujawnia kolejny błąd: kult natury pozbawionej nadprzyrodzoności. Gratia non tollit naturam, sed perficit (Łaska nie niszczy natury, lecz ją udoskonala – św. Tomasz z Akwinu). Tymczasem recenzje Kozyry prezentują panteistyczną wizję „równościowego kolażu”, gdzie „postacie, krajobrazy i obiekty zdają się nieustannie przenikać”. To dokładnie ta sama „religia człowieka” którą Pius XI w Quas Primas nazwał „buntem przeciwko panowaniu Chrystusa”.
Artykuł kończy się plugawą reklamą gry „Cult of the Lamb”, gdzie gracz „rzuca wyzwanie pradawnym bóstwom i zakłada nowy kult”. Nie trzeba komentarza – sam tytuł wystarczy jako manifest satanizmu kulturowego. Jakże aktualne pozostają słowa Leona XIII z Humanum Genus: „Szatan (…) usiłuje zniszczyć do gruntu cały porządek chrześcijański”. Wirtualne „zakładanie kultów” to nic innego jak praktyczne ćwiczenie apostazji.
W obliczu tych faktów musimy z mocą stwierdzić: „Blue Prince” i podobne produkcje są duchowymi minami, wysadzającymi fundamenty łaski w duszach. Katolik pamiętający słowa św. Pawła: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść” (1 Kor 6:12), winien uciekać od tych „intelektualnych rozrywek” jak od zarazy. Prawdziwym „pokojem tym trudniej znaleźć” jest pokój Chrystusowy – lecz by go osiągnąć, trzeba najpierw odrzucić wszelkie gry z diabłem.
Za artykułem:
„Blue Prince” udowadnia, że gry przygodowe mają jeszcze wiele do zaoferowania (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.08.2025