Portal Gość Niedzielny relacjonuje konflikt we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga (DRK), gdzie wspierana przez Rwandę milicja M23 dokonuje masakr ludności cywilnej. Według oficjalnych danych, od początku grudnia 2025 roku zginęło ponad 1500 osób, głównie mieszkańców wsi i mniejszych miast prowincji Południowe Kivu i Tanganyika.
Władze określiły nową falę ataków jako „wyraźny akt agresji przeciwko suwerenności narodowej” oraz „poważne i powtarzające się naruszenie prawa międzynarodowego”.
Choć liczby przerażają, tekst ogranicza się do naturalistycznej analizy polityczno-militarnej, całkowicie pomijając teologiczną ocenę zła moralnego. Brakuje fundamentalnego stwierdzenia, iż każde zabójstwo niewinnego jest ciężkim grzechem wołającym o pomstę do nieba (Wj 20,13; KKK 2268). Milczenie o wymiarze duchowym konfliktu zdradza typowo posoborową redukcję katolicyzmu do humanitarnego aktywizmu.
Pakt z diabłem pod płaszczykiem dyplomacji
Artykuł wspomina o porozumieniu pokojowym między DRK a Rwandą z 4 grudnia 2025 roku, mediowanym przez Stany Zjednoczone. To klasyczny przykład modernistycznej naiwności, gdzie doczesne układy polityczne przedkłada się nad odwieczne prawa Boże. Pius XI w Quas Primas przypominał, że „pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym” jest jedyną gwarancją trwałego ładu. Tymczasem żadne porozumienie nie może przynieść pokoju, jeśli nie uznaje publicznego panowania Chrystusa Króla nad narodami.
Humanitaryzm bez duszy
Opis dramatycznej sytuacji humanitarnej (pół miliona przesiedleńców, brak żywności i leków) pozostaje jałowy faktograficznie, gdyż pomija nadprzyrodzony wymiar cierpienia. Gdzie jest wezwanie do modlitwy, pokuty i ofiarowania tych cierpień w intencji nawrócenia oprawców? Gdzie przypomnienie, że prawdziwą odpowiedzią na zło jest „czynna miłość bliźniego dla Boga i ze względu na Boga” (Pius XI, Divini Redemptoris)?
Miasto ma strategiczne położenie przy Jeziorze Tanganika i jest ważnym ośrodkiem handlowym i transportowym.
To zdanie doskonale ilustruje materialistyczną optykę współczesnych mediów. Dla katolika każda społeczność to przede wszystkim communio animarum – wspólnota dusz powołanych do zbawienia. Tymczasem tekst traktuje ludzi jak statystyki w geopolitycznej grze.
Ślepa uliczka „praw człowieka”
Cała narracja opiera się na świeckiej koncepcji „praw człowieka”, całkowicie ignorując pierwszeństwo praw Bożych. Leon XIII w Libertas praestantissimum ostrzegał, że „wolność będąca przeciwieństwem rozumu nie jest wolnością, ale jej wypaczeniem i niewolnictwem”. Bez odniesienia do Dekalogu i prawa naturalnego, apele o poszanowanie „prawa międzynarodowego” są puste jak groch rzucony o ścianę.
Najjaskrawszym brakiem jest całkowite przemilczenie roli miejscowych katolików i duchowieństwa. Czy w regionie nie działały misje katolickie? Czy miejscowi wierni nie zasługują na przypomnienie, że „Bóg jest miłością” (1 J 4,8) nawet pośród najstraszliwszych prześladowań? To milczenie zdradza typowo posoborową mentalność, która redukuje Kościół do jednej z wielu organizacji pozarządowych.
Krwawe konflikty w Afryce są bolesnym przypomnieniem, że bez publicznego uznania panowania Chrystusa Króla (por. Ps 2,10-12) żaden traktat ani interwencja dyplomatyczna nie przyniosą trwałego pokoju. Dopóki narody nie uznają, że „władza Jego jest władzą wieczną, która nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,14), dopóty wojny i ludobójstwa będą powracać jak bumerang.
Za artykułem:
DRK oskarża Rwandę o zabicie 1500 cywilów w ciągu grudnia (gosc.pl)
Data artykułu: 02.01.2026







