Nieszczęsny kult samozbawienia przez samodoskonalenie

Podziel się tym:

Nieszczęsny kult samozbawienia przez samodoskonalenie

Portal Więź.pl w artykule z 2 stycznia 2026 roku przedstawia analizę społeczną Kacpra Mojsy, kwestionującą sens noworocznych postanowień związanych z samodoskonaleniem. Autor demaskuje slogan „chcieć to móc” jako iluzję neoliberalnej kultury produktywności, wskazując na systemowe ograniczenia w realizacji osobistych celów. Tekst stanowi jednak klasyczny przykład naturalistycznej redukcji człowieka do wymiaru czysto biologiczno-społecznego, całkowicie pomijając nadprzyrodzony porządek łaski.


Antropologiczne okaleczenie człowieka

Mojsa słusznie zauważa: „Chcieć to po prostu chcieć. A móc – to już zupełnie inna historia”. Jego diagnoza jednak grzęźnie w pułapce immanentystycznej antropologii, ignorującej podstawową prawdę o człowieku jako stworzeniu powołanym do uczestnictwa w życiu Bożym. „Życie to sztuka «bycia» – bycia z innymi, ale i bycia sobą” – pisze, redukując transcendentny wymiar osoby do horyzontalnej relacyjności.

„Kult nieustannego (samo)doskonalenia nie wziął się znikąd. Polska przeszła błyskawiczny kurs neoliberalizmu po 1989 roku”.

To stanowisko pomija kluczową prawdę nauczaną przez Leona XIII w Rerum novarum: „Człowiek bowiem starszy jest niż państwo”. Problem nie leży w neoliberalizmie jako takim, lecz w odrzuceniu nadprzyrodzonego celu ludzkiego życia. Gdy Mojsa pisze o „mitach samowystarczalności”, nie dostrzega, że prawdziwym źródłem problemu jest odkładek humanistyczny – wiara w samozbawienie bez Chrystusa.

Modernistyczna negacja wolnej woli

Tekst przejawia niebezpieczny determinizm gdy stwierdza: „Nie wszystko da się «wychcieć»”. Choć słusznie krytykuje nadużycia kapitalizmu, wpada w przeciwną skrajność – podważa katolicką naukę o współdziałaniu łaski i wolnej woli. Sobór Trydencki dogmatycznie orzekł: „Bóg nakazuje nie niemożliwości, ale nakazując upomina, abyś czynił, co możesz, a prosił o to, czego nie możesz” (Sesja VI, Kanon 11).

W odróżnieniu od teologicznego realizmu, Mojsa proponuje „empatię, realizm i zgodę na to, że czasem jesteśmy po prostu bezradni”. To nic innego jak duchowa kapitulacja przed grzechem, sprzeczna z wezwaniem św. Pawła: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13).

Samozbawienie przez „równowagę”

Proponowane rozwiązanie – „życiowa równowaga” pokolenia Z – to kolejna wersja modernistycznej herezji samozbawienia. Gdy autor zachwala „harmonię” jako alternatywę dla wyścigu szczurów, nie zauważa, że obie postawy wyrastają z tego samego korzenia: odrzucenia Krzyża jako jedynej drogi zbawienia.

„Wolę myśleć, że życie to sztuka «bycia» – bycia z innymi, ale i bycia sobą, nieidealnym, czasem zmęczonym, a czasem zagubionym”.

To zdanie doskonale ilustruje bankructwo antropologiczne współczesnej mentalności. Katolicka odpowiedź brzmi: życie to sztuka bycia świętym, co wymaga niezgody na kompromis z grzechem i nieustannej walki o cnotę (Mt 5,48). Pius XI w Divini Redemptoris ostrzegał przed takim „fałszywym humanitaryzmem”, który „łatwo prowadzi do błędów socjalizmu i komunizmu”.

Kapłani nowej religii: psychologowie i socjologowie

Artykuł ujawnia typowo modernistyczne zaufanie do naukowych idolatrii. Mojsa powołuje się na „efekt świeżego startu” jako zjawisko psychologiczne, całkowicie pomijając teologię nawrócenia. W ten sposób zastępuje łaskę uświęcającą naturalnymi mechanizmami, co Pius X potępił w dekrecie Lamentabili jako błąd: „Prawdy religijne […] są tylko interpretacją faktów religijnych” (propozycja 22).

Gdy autor pisze o „kapitalizmie opartym na neoliberalnej idei «bycia kowalem własnego losu»”, nie rozumie, że prawdziwym problemem jest odrzucenie królewskiej władzy Chrystusa nad społeczeństwami. Jak nauczał Pius XI w Quas Primas: „Nie będzie nadziei trwałego pokoju między narodami, dopóki jednostki i państwa będą się wypierać i odmawiać posłuszeństwa królestwu naszego Zbawiciela”.

Zbawienie bez Odkupiciela

Najjaskrawszą herezją tekstu jest całkowite milczenie o grzechu pierworodnym jako źródle ludzkiej słabości. Gdy Mojsa mówi o „bezradności”, nie widzi jej prawdziwej przyczyny – zerwania więzi z Bogiem przez nieposłuszeństwo Adama. Proponowane „pozwolenie, żeby wybrzmiała we mnie historia o zawiedzionych oczekiwaniach” to parodia sakramentu pokuty, gdzie spowiedź zastępuje się terapeutycznym wyżaleniem.

W miejsce Chrystusa – jedynego Zbawiciela – autor stawia „empatię i akceptację”, które stały się bożkami współczesności. Tymczasem Sobór Trydencki uczył: „Jeśliby ktoś mówił, że bez uprzedniego natchnienia Ducha Świętego i bez Jego pomocy człowiek może uwierzyć, mieć nadzieję i miłować lub pokutować tak, jak należy, aby została mu udzielona łaska uświęcająca – niech będzie wyklęty” (Sesja VI, Kanon 3).

Tekst portalu Więź.pl stanowi więc klasyczny przykład modernistycznej deformacji chrześcijaństwa, gdzie prawda objawiona zostaje zastąpiona psychologicznymi i socjologicznymi konstruktami, a człowiek – skazany na wieczność stworzenie – ma znajdować „zbawienie” w samorealizacji i społecznej akceptacji.


Za artykułem:
W nowy rok kupujesz karnet na siłownię? Nie warto
  (wiez.pl)
Data artykułu: 02.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: wiez.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.