„Leon XIV” i świecka wizja pokoju w Wenezueli
Portal Gość Niedzielny (4 stycznia 2026) relacjonuje apel uzurpatora „Leona XIV” w sprawie Wenezueli, powołując się na propagandowy organ watykańskiej struktury posoborowej. „Dobro umiłowanego narodu wenezuelskiego musi mieć pierwszeństwo ponad wszelkimi innymi względami i prowadzić do zdecydowanego przezwyciężenia przemocy” – głosi rzekomy „papież”, całkowicie pomijając jedyną źródłową przyczynę konfliktów: odrzucenie społecznego panowania Chrystusa Króla.
„Ojciec Święty wezwał do obrania drogi sprawiedliwości i pokoju, zaapelował o zagwarantowanie suwerenności kraju oraz o przestrzeganie zasad państwa prawa, zawartych w konstytucji”
Retoryka „Leona XIV” stanowi karykaturalne odwrócenie katolickiej doktryny o regnum sociale Christi (społecznym królowaniu Chrystusa). Pius XI w encyklice Quas primas nauczał niezbicie: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym. Tymczasem jaśniejszą nadzieję lepszych czasów obudził w Nas, czy to dopiero początkowy czy to już silniej rozbudzony zapał, jaki ogarnął narody dla Chrystusa i dla Jego Kościoła, tego jedynego sprawcy zbawienia”. Tymczasem współczesna sekta watykańska redukuje misję Kościoła do roli arbitra w sporach politycznych, głosząc herezję neutralności religijnej wyraźnie potępioną w Syllabusie błędów Piusa IX (pkt 77-80).
Naturalistyczna herezja w praktyce
Wystąpienie „Leona XIV” obfituje w modernistyczne slogany: „państwo prawa”, „prawa człowieka”, „współpraca” – wszystkie oderwane od nadprzyrodzonego celu. Św. Pius X w Lamentabili sane exitu potępił takie redukcjonistyczne podejście (pkt 22): „Dogmaty, które Kościół podaje jako objawione, nie są prawdami pochodzenia Boskiego, ale są pewną interpretacją faktów religijnych, którą z dużym wysiłkiem wypracował sobie umysł ludzki”. To właśnie obserwujemy w Wenezueli – substytut teologii społecznej przez marksistowską dialektykę „pokoju” opartego na relatywizmie.
Szczególnie obrzydliwy jest fragment o „szczególnej trosce wobec najuboższych”. Jakże odmienny jest ton Piusa XI, który w Quas primas wskazywał: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Prawdziwa troska o ubogich zaczyna się od głoszenia im Ewangelii, a nie od populistycznych gestów w stylu globalistycznych NGO-sów.
Zdrada urzędu i wiara w konstytucję
Najjaskrawszą herezją jest apel o „przestrzeganie zasad państwa prawa, zawartych w konstytucji”. Kościół katolicki zawsze nauczał, że żadna ludzka ustawa nie może stać ponad prawem Bożym. Pius IX w Syllabusie potępił błąd mówiący, że „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła” (pkt 55). Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 188 §4) jasno stwierdza, że „publiczne odstępstwo od wiary katolickiej” powoduje automatyczną utratę urzędu – co właśnie obserwujemy u wszystkich „papieży” posoborowych.
„Modlę się i zapraszam wszystkich do modlitwy” – powiedział Ojciec Święty, powierzając Wenezuelę wstawiennictwu Matki Bożej z Coromoto
To zwieńczenie bluźnierczej przemowy. Maryja – Królowa Wszechświata – zostaje zredukowana do politycznej mediatorki. Prawowierni katolicy czczą Ją jako Reginam Sacratissimi Rosarii (Królową Różańca Świętego), nie zaś jako etniczny folklor „z Coromoto”. Wspomnienie „świętych” posoborowej sekty („José Gregoria Hernándeza”, „Carmen Rendiles”) to tylko potwierdzenie apostazji – kanonizacje po 1958 r. są nieważne, gdyż pochodzą od antypapieży.
Sedewakantystyczne ostrzeżenie
Sytuacja w Wenezueli jest logiczną konsekwencją odrzucenia Quas primas. Gdy narody porzucają Chrystusa Króla, stają się areną walk między tyranami. Bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV nie pozostawia wątpliwości: „jeśli kiedykolwiek w jakimkolwiek czasie okaże się, że Rzymski Papież przed swoją promocją lub wyniesieniem (…) odstąpił od Wiary Katolickiej lub popadł w jakąś herezję – promocja lub wyniesienie będą nieważne, nieobowiązujące i bezwartościowe”. „Leon XIV” i jego poprzednicy od Jana XXIII są właśnie takimi uzurpatorami.
Jedynym rozwiązaniem dla Wenezueli jest powrót do społecznego panowania Chrystusa Króla. Jak nauczał Pius XI: „Jeżeli królewska godność Pana naszego otacza powagę ziemską książąt i władców pewną czcią religijną, tak też uzacnia obowiązki i posłuszeństwo obywateli”. Bez tego nawet najdoskonalsze konstytucje pozostaną tylko „pustym dźwiękiem i szelestem papieru” (Leon XIII, Immortale Dei).
Za artykułem:
Papież o sytuacji w Wenezueli: przezwyciężyć przemoc, gwarantując suwerenność kraju (gosc.pl)
Data artykułu: 04.01.2026







