Apologia bierności: Duchowy bankructwo współczesnej hierarchii
Portal Catholic News Agency relacjonuje wystąpienie „biskupa” Juana Carlosa Bravo Salazara z Petare w Wenezueli, który w obliczu obalenia komunistycznego dyktatora Nicolása Maduro przez siły amerykańskie wezwał do „zachowania spokoju, pokoju i przede wszystkim klimatu modlitwy”. W całym oświadczeniu brak najmniejszej wzmianki o obowiązku walki z tyranią, sprawiedliwości Bożej czy publicznym królowaniu Chrystusa.
„Nasza siła i nadzieja są w Panu Życia i Pokoju”
Ta wypowiedź stanowi klasyczny przykład redukcji nadprzyrodzonej wiary katolickiej do naturalistycznego sentymentalizmu. Gdzie wezwanie do nawrócenia narodu? Gdzie przypomnienie, że „bez sprawiedliwości nawet pokój nie jest pokojem, lecz zawieszeniem broni” (św. Augustyn, De Civitate Dei)? Tymczasem „pasterz” ogranicza się do apeli o powstrzymanie protestów i wzywa do polegania na „nieoficjalnych źródłach”.
Teologia wyzuta z Krzyża
Analiza języka użytego przez Bravo Salazara odsłania głębszy problem:
- Milczenie o grzechu społecznych: Żadnego nawiązania do zbrodni reżimu Maduro prześladowania Kościoła, mordowania przeciwników politycznych czy wprowadzenia aborcji. Pius XI w Quas Primas nauczał, że „królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi” i domaga się podporządkowania państwa prawu Bożemu.
- Fałszywy ekumenizm ducha: Wezwanie do „klimatu modlitwy” bez wskazania, że jedyną modlitwą skuteczną jest modlitwa katolicka. Jak przypomina dekret Lamentabili sane exitu (1907), „dogmaty, sakramenty i hierarchia są tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości chrześcijańskiej” – błąd potępiony jako modernistyczny.
- Kapitulacja przed siłami historii: Prośba o „wierną interpretację tego historycznego momentu” przywołuje najgorsze modernistyczne założenia o ewolucji dogmatów. Kościół nie „interpretuje” historii – on ją osądza w świetle wiecznych zasad (Syllabus błędów, pkt 5-6).
Konsekwencje milczenia
Postawa Bravo Salazara nie jest odosobniona, lecz stanowi owoc posoborowej rewolucji:
| Zasada katolicka | Naruszenie w oświadczeniu | Dokument potępiający |
|---|---|---|
| „Władcy narodów! Służcie Panu w bojaźni” (Ps 2,10 Wlg) | Brak wezwania do uznania królewskiej władzy Chrystusa przez nowe władze | Quas Primas (1925), pkt 18 |
| Obowiązek sprzeciwu wobec tyranii (Rz 13,1-7) | Zakaz protestów ulicznych nawet przeciwko bezprawiu | Syllabus błędów, pkt 24, 55, 63 |
| Wiara jako fundament działania politycznego | Redukcja religii do „klimatu modlitwy” bez konsekwencji społecznych | Lamentabili sane, pkt 25, 35 |
Jakże wymowny kontrast stanowią słowa Piusa IX w Syllabusie: „Kościół ma prawo i obowiązek potępiać błędne nauki, zwane prawami człowieka” (pkt 39-40). Tymczasem współczesna hierarchia woli „dialog” z siłami ciemności.
Duchowa ruina apostolskiej stolicy
Fakt, że oświadczenie opublikowano na Instagramie – platformie kontrolowanej przez globalistycznych libertynów – mówi sam za siebie. Gdzież są pasterze na wzór św. Jana Chrzciciela, którzy wołają: „Nie wolno ci!” (Mk 6,18)? Zamiast nich mamy administratorów kryzysowych, dla których rewolucja jest tylko „wyzwaniem duszpasterskim”.
Wenezuela potrzebuje dziś nie ogólnikowych wezwań do pokoju, lecz:
- Publicznego zadośćuczynienia Najświętszemu Sercu Jezusa za lata komunistycznych bluźnierstw
- Przywództwa zdolnego ogłosić Chrystusa Królem Wenezueli de iure publico
- Kapłanów głoszących pełną prawdę bez względu na konsekwencje
Dopóki struktury okupujące Watykan produkować będą takich „biskupów”, dopóty narody pozostaną wydane na pastwę kolejnych tyranów. Jak ostrzegał św. Pius X: „Moderniści nie są ludźmi Kościoła, lecz jego najgorszymi wrogami” (Pascendi Dominici gregis).
Za artykułem:
Venezuelan bishop calls for ‘maintaining serenity, peace, and above all, a climate of prayer’ (catholicnewsagency.com)
Data artykułu: 03.01.2026







