Portal Więź.pl w artykule z 4 stycznia 2026 roku przedstawia analizę rzekomego konfliktu między „imperatywem twórczym” a relacjami międzyludzkimi, opartą na interpretacji filmów „Wielki błękit” Luca Bessona i „La Grazia” Paolo Sorrentino. Tekst promuje rewolucyjną tezę o „pokusie wyboru między głębią a ciepłem dłoni”, całkowicie ignorując obiektywny porządek moralny ustanowiony przez Boga.
Fałszywa dychotomia w służbie relatywizmu
Autorzy kreślą obraz „rozpaczy starej jak świat” – rzekomego nierozwiązywalnego napięcia między pasją twórczą a codziennością relacji. W rzeczywistości mamy do czynienia ze sztucznie wykreowaną antynomią: „Albo błękit, albo Johanna; albo wielka łaska, albo niedzielny obiad”. To typowo modernistyczne „rozdarcie” służy zakwestionowaniu hierarchii wartości, gdzie caritas (miłość) powinna być forma omnium virtutum (formą wszystkich cnót).
„Mayol traci zdolność do życia na lądzie, jego płuca nie tolerują już powietrza, którym oddychamy my, uwikłani w kompromisy”
Ta poetycka metafora ukazuje radykalne odejście od katolickiej nauki o recta ordinatio rerum (właściwym porządku rzeczy). Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas Primas: „Państwo, jako będące źródłem wszystkich praw, jest obdarzone pewnym prawem nie ograniczonym żadnymi granicami” – lecz tylko wówczas, gdy uznaje panowanie Chrystusa Króla. Artykuł pomija całkowicie nadprzyrodzony wymiar miłości, sprowadzając ją do psychologicznej „umiejętności rezygnacji z autorytaryzmu”.
Estetyzacja grzechu jako nowa norma
Tekst dokonuje niebezpiecznej sakralizacji indywidualistycznych postaw:
„Może miłość jest właśnie nauką rezygnacji z tego autorytaryzmu? Czy wpuszczenie kogoś do swojego świata, próba zabrania go pod wodę, nie byłaby wyższą formą wtajemniczenia niż samotne bicie rekordów?”
To ewidentne nawiązanie do modernizmu potępionego w dekrecie Lamentabili, gdzie błąd 58 głosi: „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego”. Proponowana „wyższa forma wtajemniczenia” to nic innego jak relatywizacja objawionej prawdy o małżeństwie jako figura unionis Christi cum Ecclesia (figurze zjednoczenia Chrystusa z Kościołem).
„Prawo łaski” – czyli modernistyczne przeinaczenie
Szczególnie niebezpieczny jest fragment o rzekomym „prawie łaski” u Sorrentino:
„Sorrentino wprowadza jednak prawo łaski, pozostając w chrześcijańskiej eschatologii: z głębiny można wrócić, do pokoju można wpuścić powietrze”
To jawne nadużycie pojęcia łaski – gratia w rozumieniu Soboru Trydenckiego (sesja VI, kan. 10) to „nadprzyrodzony dar udzielony ze względu na Chrystusa”, a nie psychologiczna metafora „powrotu do rzeczywistości”. Autorzy mieszają porządek natury z porządkiem łaski, co Pius X w Pascendi określił jako „confusio inter naturam et gratiam” (pomieszanie natury i łaski).
Romantyzm przeciwko porządkowi nadprzyrodzonemu
Artykuł gloryfikuje „paradygmat romantyczny” jako wartość samą w sobie:
„pokusa, by puścić linę i zostać w głębinie – jak w finale u Bessona – pozostaje najsilniejszym narkotykiem”
To klasyczny przykład apotheosis passiones humanae (ubóstwienia ludzkich namiętności) potępionego w Syllabusie Piusa IX (błąd 56): „Prawa moralne nie potrzebują sankcji Bożej”. W katolickim rozumieniu każda pasja – czy to artystyczna, czy naukowa – musi być podporządkowana finis ultimus (celowi ostatecznemu), jakim jest chwała Boża.
Zakazana antropologia: człowiek bez Boga
Cała analiza opiera się na fundamentalnie błędnej antropologii:
„Można mieć w sobie bezkresny, lodowaty błękit, a jednocześnie ciepłą dłoń, która trzyma nas przy życiu”
To czysto naturalistyczne ujęcie człowieka, ignorujące naukę o natura lapsa (naturze zranionej przez grzech) i konieczności łaski uświęcającej. Jak przypominał św. Pius X w Lamentabili (błąd 22): „Dogmaty, które Kościół podaje jako objawione, nie są prawdami pochodzenia Bożego, ale są pewną interpretacją faktów religijnych” – co dokładnie wciela w życie omawiany tekst.
Proponowana „sztuka balansu” między pasją a relacjami to nic innego jak via media (środkowa droga) prowadząca do duchowego letniości. Prawdziwie katolicka odpowiedź brzmi: „Quaecumque vera, pudica, iusta, sancta, amabilis, bonae famae, virtus et laus haec cogitate” (Myślcie o tym, co prawdziwe, co czyste, co sprawiedliwe, co święte, co miłe, co chwalebne) – jak napominał św. Paweł (Flp 4,8 Wlg).
Zamiast zgłębiać modernistyczne mielizny, należy przypomnieć słowa Chrystusa Króla: „Przyszłość należy do tych, którzy będą mieli odwagę walczyć o prawdę” (Pius XI, Quas Primas). Tylko powrót do niezmiennej doktryny katolickiej gwarantuje rozwiązanie prawdziwych dylematów ludzkiego serca.
Za artykułem:
Miłość jest absolutem? A jeśli zderzy się z etosem twórczym? (wiez.pl)
Data artykułu: 04.01.2026







