Watykańska ingerencja w sprawy Wenezueli jako przejaw modernistycznej apostazji

Podziel się tym:

Portal Catholic News Agency (4 stycznia 2026) relacjonuje wystąpienie uzurpatora Leona XIV, który pod pozorem troski duszpasterskiej wtrącił się w konflikt geopolityczny między Stanami Zjednoczonymi a Wenezuelą. „Z sercem pełnym troski śledzę rozwój sytuacji w Wenezueli” – miał stwierdzić rzekomy następca św. Piotra, całkowicie pomijając kwestie zbawienia dusz czy konieczność nawrócenia narodu na katolicyzm.

Polityczny naturalizm zamiast nadprzyrodzonej misji Kościoła

W całym przemówieniu brak jakiegokolwiek odniesienia do prawa Bożego, obowiązku podporządkowania narodów Chrystusowi Królowi czy choćby wezwania do pokuty. Zastąpiły je typowo masońskie frazesy o „poszanowaniu suwerenności”, „prawach człowieka” czy „konstytucyjnej praworządności”. Jak trafnie ujął Pius XI w Quas primas: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem uzurpator w białej sutannie przemilczał fundamentalną prawdę, że wszelka władza pochodzi od Boga („Non est potestas nisi a Deo” – Rz 13,1), a jedynym ratunkiem dla narodów jest poddanie się pod jarzmo Chrystusa Króla.

Kult człowieka zamiast chwały Bożej

Szczególnie oburzającym elementem wystąpienia było odwołanie do rzekomych „świętych” José Gregorio Hernándeza i Carmen Rendiles, „kanonizowanych” w 2025 roku. Jak wyjaśnia dekret Lamentabili sane exitu Świętego Oficjum z 1907 roku: „Dogmaty, sakramenty i hierarchia […] są tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości chrześcijańskiej” – co dokładnie widać w posoborowej praktyczce masowego produkującej „świętych” dla celów politycznej legitymizacji. Wierni katolicy powinni odrzucić te antykanony, pamiętając słowa św. Pawła: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli” (2 Tm 4,3).

Teologiczne bankructwo „modlitwy o pokój”

Wezwanie do modlitwy za Wenezuelę przez wstawiennictwo Matki Bożej z Coromoto to jawna kpina z katolickiej nauki o pośrednictwie. Prawdziwa Virgo Fidelis nie może patronować strukturom, które – jak reżim Maduro – oficjalnie promują aborcję, prześladowania Kościoła i kult rewolucji marksistowskiej. „Czyż nie czytacie, że kto by się tego zaparł przed ludźmi, zaprę się i Ja jego przed Ojcem moim, który jest w niebie?” (Mt 10,33) – pytał Zbawiciel, podczas gdy neo-Kościół woli „dialog” z krwawymi dyktaturami.

„Zapewnienie przestrzegania praworządności wpisanej w Konstytucję” i „poszanowanie praw człowieka i obywatela każdej osoby”

Te frazesy, zaczerpnięte wprost z encyklopedii ONZ, demaskują prawdziwe oblicze posoborowej sekty: instytucji zaabsorbowanej budową ziemskiego raju sprawiedliwości społecznej, podczas gdy miliony dusz toną w błocie modernistycznej herezji. Gdzie echo groźby św. Jana Chrzciciela: „Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona” (Łk 3,9)? Gdzie nawoływanie do pokuty i uznania boskiego majestatu?

Polityczne uwikłanie jako narzędzie Antychrysta

W całym tym spektaklu najbardziej poraża absolutne milczenie w sprawie moralnej oceny reżimu Maduro. Przez 13 lat jego krwawej dyktatury „Watykan” nie potępił mordowania katolików, niszczenia kościołów czy promocji aborcji. Teraz zaś, gdy amerykańska interwencja otwiera szansę na uwolnienie katolików spod komunistycznego jarzma, uzurpator występuje w roli adwokata status quo. To nie pomyłka, lecz logiczna konsekwencja apostazji Vaticanum II, która – jak wykazał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis – prowadzi do relatywizacji wszelkich zasad w imię „ducha czasu”.

Episkopalna zdrada versus prawdziwa nadzieja

Kompromitację dopełnia postawa „biskupów” wenezuelskich, wzywających do „zachowania spokoju i klimatu modlitwy” – czyli de facto biernej akceptacji dla prześladowań. Prawdziwy pasterz na wzór św. Piusa V ekskomunikowałby uzurpatorów i wezwał wiernych do walki w obronie Wiary. Tymczasem współczesni najemnicy wolą płytkie moralizatorstwo, godząc się na status kościoła-petenta w globalistycznym porządku.

Jedyną odpowiedzią katolików na tę apostazję może być nieustanna modlitwa o triumf Niepokalanego Serca Marji i rychły powrót prawowitego Następcy Piotra. Jak przypominał Pius XI: „Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast, a Chrystus tych, którzy Mu byli w Królestwie ziemskim wiernymi i posłusznymi poddanymi, nie przestaje powoływać do szczęścia w Królestwie niebieskim” (Quas primas). W godzinie próby trwajmy niezłomnie przy depozycie wiary, odrzucając profańskie igrzyska posoborowego cyrku.


Za artykułem:
Pope Leo XIV calls for respect of Venezuelan sovereignty after U.S. capture of Maduro
  (catholicnewsagency.com)
Data artykułu: 04.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: catholicnewsagency.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.