Amerykańskie groźby wobec Kuby: świecka geopolityka w służbie nowego ładu

Podziel się tym:

Portal Opoka relacjonuje wypowiedź sekretarza stanu USA Marco Rubio, który w wywiadzie dla NBC zapowiedział, że Kuba stanie się „kolejnym celem” działań Waszyngtonu po operacji przeciwko Wenezueli. Rubio określił komunistyczny reżim jako „w dużych tarapatach”, podczas gdy prezydent Donald Trump dodał, iż Kubańczycy „cierpią od wielu lat” i zapowiedział „pomoc” dla wyspy. Artykuł pomija jakąkolwiek ocenę moralną zarówno komunistycznego reżimu, jak i imperialnej polityki USA, sprowadzając konflikt do poziomu świeckiej rywalizacji mocarstw.


Duchowa pustka politycznego realizmu

Przedstawiona narracja utrwala naturalistyczne złudzenie, jakoby sprawy narodów rozstrzygały się wyłącznie na płaszczyźnie sił materialnych. Portal powtarza frazesy o „pomocy dla ludzi na Kubie” i „upadającym reżimie”, całkowicie ignorując nadprzyrodzony wymiar historii. Tymczasem Pius XI w encyklice Quas Primas nauczał niezmiennie: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo […] przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”, podkreślając, że fundamentem ładu społecznego musi być uznanie królewskiej władzy Chrystusa nad jednostkami i narodami.

Cytowany artykuł relacjonuje słowa Trumpa:

„Kuba jest obecnie krajem upadającym, bardzo upadającym, a my chcemy pomóc tym ludziom. To bardzo podobne (do Wenezueli) w tym sensie, że chcemy pomóc ludziom na Kubie”

Bezkrytyczne powielanie tej retoryki demaskuje modernistyczne przesiąknięcie autorów, którzy nie dostrzegają, że zarówno komunistyczny ateizm, jak i amerykański liberalny imperializm stanowią dwie strony tej samej antychrześcijańskiej monety. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX, potępiający tezę 39: „Państwo, jako będące źródłem i początkiem wszystkich praw, posiada pewne prawa nieograniczone żadnymi granicami”.

Teologiczny bankructwo „walki z komunizmem” bez Chrystusa Króla

Rubio – syn kubańskich uchodźców – deklaruje:

„Nie sądzę, by to było wielką tajemnicą, że nie jesteśmy wielkimi fanami kubańskiego reżimu”

To świeckie „niebycie fanem” doskonale oddaje poziom infantylizacji współczesnej polityki, gdzie brakuje miejsca na kategorię grzechu, sprawiedliwości i odkupienia. Tymczasem Kościół zawsze potępiał komunizm nie dlatego, że „źle zarządza gospodarką”, ale ponieważ stanowi „zbrodniczą doktrynę, dążącą do obalenia całego porządku społecznego i podważenia samych fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej” (Pius XI, Divini Redemptoris). Amerykańska „pomoc” ograniczająca się do zmiany ekip rządzących, bez nawrócenia narodów na katolicyzm, to jedynie zastąpienie jednej formy apostazji drugą.

Warto przypomnieć, że sama Kuba padła ofiarą rewolucji w znacznej mierze dlatego, iż tzw. zachód promował na wyspie liberalny indyferentyzm religijny, co Pius IX potępił w tezie 77 Syllabusa: „W obecnych czasach nie jest już rzeczą pożądaną, aby religia katolicka była uznawana za jedyną religię państwa, z wyłączeniem wszystkich innych form kultu”. Rubio i Trump – choć formalnie deklarujący przywiązanie do wartości chrześcijańskich – działają w ramach tego samego błędnego paradygmatu.

Milczenie o królewskim panowaniu Chrystusa

Najcięższym zarzutem wobec komentowanego tekstu jest całkowite przemilczenie obowiązku podporządkowania polityki zasadom Ewangelii. Autorzy nie kwestionują prawa USA do mieszania się w sprawy suwerennych narodów, nie pytają o moralną legitymację „uprowadzania dyktatorów”, nie wskazują na konieczność ewangelizacji jako jedynego prawdziwego lekarstwa dla narodów. To symptomatyczne dla całej posoborowej mentalności, która – jak uczył św. Pius X w dekrecie Lamentabili„redukuje religię do pewnego rodzaju uczucia pozbawionego wszelkiej pewności obiektywnej” (teza 25).

Gdy Trump mówi o „cierpieniach Kubańczyków”, nie proponuje im Chrystusowego Krzyża, lecz kolejną utopię „wolności” rozumianej jako prawo do konsumpcji i samostanowienia. Tymczasem prawdziwa wolność płynie jedynie z poddania się pod jarzmo Chrystusa Króla, o czym Pius XI pisał: „Jarzmo moje słodkie jest a brzemię moje lekkie” (Mt 11,30). Dopóki zarówno Waszyngton, jak i Hawana odrzucają to jarzmo, żadna zmiana polityczna nie przyniesie trwałego pokoju.

Duchowa niewola synów rewolucji

Paradoksalnie, Marco Rubio – syn tych, którzy uciekli przed komunizmem – dziś propaguje amerykańską wersję tej samej rewolucyjnej mentalności, która odrzuca społeczne panowanie Chrystusa. Jego retoryka „wyzwalania” Kuby przypomina raczej świeckie misjonarstwo demokracji niż autentyczną troskę o zbawienie dusz. Tymczasem prawdziwi katolicy powinni pamiętać, że – jak uczył papież Pius IX – „wiara Chrystusowa jest przeciwna dobru i pożytkowi społeczeństw ludzkich” (teza 40 Syllabusa), gdyż jedynie ona prowadzi narody do wiecznego celu.

W świetle niezmiennej doktryny katolickiej zarówno kubański komunizm, jak i amerykański interwencjonizm stanowią przejawy tego samego błędu: odrzucenia królewskiej władzy Chrystusa nad narodami. Dopóki polityka nie zostanie ponownie zbudowana na fundamencie „królestwa, które się nie skazi” (Dn 7,14), wszystkie ludzkie działania będą jedynie „lepszym lub gorszym barbarzyństwem” (León Bloy).


Za artykułem:
Sekretarz stanu USA: Kuba będzie naszym kolejnym celem. Komunistyczny reżim „w dużych tarapatach”
  (opoka.org.pl)
Data artykułu: 04.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: opoka.org.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.