Portal Opoka informuje o kolejnym epizodzie napięć między USA a Danią, gdzie prezydent Donald Trump publicznie wyraża aspiracje do aneksji Grenlandii, argumentując to potrzebami obronnymi przed rosyjską i chińską obecnością w Arktyce. Premier Danii Mette Frederiksen ostro protestuje, wskazując na historyczne więzi sojusznicze i gwarancje NATO, jednak cała wymiana zdań odsłnia głębszy problem: całkowite wypieranie się przez narody ich podstawowego obowiązku uznania społecznego panowania Chrystusa Króla.
Naturalistyczna wizja stosunków międzynarodowych
Cytowana wypowiedź Frederiksen:
„Mamy już dziś umowę obronną między Królestwem Danii a Stanami Zjednoczonymi, która daje USA szeroki dostęp do Grenlandii, a my zainwestowaliśmy znaczne środki w bezpieczeństwo Arktyki”
demaskuje redukcję polityki do kalkulacji siły i interesu. Premier Danii, zamiast przypomnieć o principatus Christi Regis (prymacie Chrystusa Króla) nad narodami, ucieka się do argumentów czysto utylitarnych. Tymczasem Pius XI w Quas primas nauczał nieodwołalnie: „Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać, i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny”.
Grzech przeciwko pierwszeństwu praw Bożych
Trumpowska retoryka o „potrzebie” Grenlandii i duńskie odwołania do traktatów NATO są dwiema stronami tej samej modernistycznej monety: odrzucenia Boskiego porządku na rzecz samowoli państw narodowych. Jak stwierdza Syllabus błędów Piusa IX, błąd nr 39 głosi, że „Państwo, jako będące źródłem i początkiem wszystkich praw, posiada pewne prawo nieograniczone żadną miarą”. Właśnie tę herezję widać w amerykańskich roszczeniach terytorialnych, gdzie militarna potęga zastępuje legitymizację moralną.
Warto zauważyć, że ani Trump, ani Frederiksen nie wspominają o chrześcijańskich korzeniach swoich narodów. Dania – niegdyś królestwo katolickie, które przyjęło chrzest w X wieku – dziś należy do najbardziej zeświecczonych krajów Europy. USA zaś, fundowane przez protestanckich dysydentów, od początku hołdowały zasadzie rozdziału Kościoła od państwa, co Pius IX potępił w Syllabusie (błąd 55: „Kościół ma być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła”).
Grenlandia jako ofiara globalistycznej rozgrywki
W całym sporze najbardziej wymowna jest zupełna marginalizacja głosu samych Grenlandczyków. Zarówno Waszyngton, jak i Kopenhaga traktują wyspę jak przedmiot transakcji, nie zaś wspólnotę ludzi mających prawo do życia pod panowaniem Chrystusa. Tymczasem Lamentabili sane potępia taką instrumentalizację: „Nauka chrześcijańska była z początku żydowską, lecz na skutek stopniowego rozwoju stała się najpierw Pawłową, następnie Janową, aż wreszcie grecką i powszechną” (błąd 60). Współcześnie widzimy „rozwój” ku antykatolickiemu globalizmowi, gdzie narody są jedynie pionkami w grze mocarstw.
Teologia wyzwolenia narodów
Katolicka odpowiedź na ten kryzys musi być radykalna: żadne roszczenia terytorialne nie mają legitymizacji bez uznania królewskiej władzy Chrystusa. Jak nauczał Pius XI: „Wówczas to wreszcie […] będzie można uleczyć tyle ran, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa”. Grenlandia, Dania i USA – wszystkie narody winny publicznie uznać zwierzchnictwo Zbawiciela, zanim jakiekolwiek traktaty mogą mieć moralną wartość.
Tymczasem obecny konflikt przypomina walkę ślepców o łachmany, podczas gdy prawdziwy skarb – Królestwo Boże – pozostaje odrzucony. Dopóki władcy nie upokorzą się przed Regem regum (Królem królów), ich spory będą tylko kolejnym rozdziałem w historii upadku Zachodu.
Za artykułem:
Trump: USA potrzebują Grenlandii. Premier Danii: apeluję o zaprzestanie gróźb (opoka.org.pl)
Data artykułu: 05.01.2026







