„Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków; laska prawości, laska królestwa Twego” (Ps 44,7 Wlg). Tymczasem współczesne społeczeństwo, jak wynika z komentowanego materiału, na ołtarze wynosi sportowców, czyniąc z nich zastępcze bóstwa. Portal „Tygodnik Powszechny” (5 stycznia 2026) kreśli obraz „małyszomanii” jako zjawiska socjologicznego, całkowicie pomijając jego duchowy wymiar – co stanowi klasyczny przejaw apostazji współczesnej kultury.
Sport jako substytut sacrum: idolatria w służbie postmodernizmu
„Jak to jest, tak się wzruszyć na antenie?” – zapytała potem Włodzimierza Szaranowicza o tamten moment córka w wywiadzie rzece „Życie z pasją”. On tłumaczył, że człowiek jest wtedy „bezradny, w pewien sposób nagi”
Opis ekstatycznych reakcji komentatora sportowego ujawnia głębszy problem: mediów tworzących pozaliturgiczne przeżycia zbiorowe. Gdy w 2001 r. przerywano obrady Sejmu dla oglądania skoków, a w 2002 r. 17 mln Polaków śledziło zawody, mamy do czynienia z transferem uczuć religijnych na płaszczyznę profanum. Jak nauczał Pius XI w Quas primas (1925): „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Brak odniesień do tej prawdy w analizowanym tekście demaskuje naturalistyczną perspektywę autorów.
Mitologia sukcesu: ewangelia samowystarczalności człowieka
Redukcja fenomenu Małysza do „53 kg dumy narodowej” czy „idola kryzysowego” odsłania antropocentryczny paradygmat współczesności. Gdy dziennikarz pisze o „przesłaniu, że można wygrać ewidentnie bez układów”, dokonuje się subtelna zamiana pojęć: cnoty katolickie (pokora, pracowitość) zostają zawłaszczone przez świecką hagiografię sukcesu. Tymczasem Sobór Trydencki w dekrecie o usprawiedliwieniu (Sesja VI, Kan. 1) stanowczo potępił błędne twierdzenie, jakoby człowiek mógł o własnych siłach zasłużyć na zbawienie.
„Nauczył więc Małysz Polaków – choć pewnie lepiej będzie powiedzieć: towarzyszył im w nauce – wielu rzeczy. Był pierwszym celebrytą III RP, a zarazem celebrytą jeszcze bez medialnych szkoleń”
To zdanie demaskuje istotę zjawiska: budowanie kultu jednostki w miejsce kultu świętych. W tradycji katolickiej wzorem są ci, którzy „przyobleczą się w Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Rz 13,14), a nie sportowcy doskonalący technikę skoku. Milczenie o tym kontraście jest wymownym świadectwem laicyzacji przestrzeni publicznej.
Narodowa schizofrenia: między resentymentem a poprawnością
Opisane w artykule incydenty z niemieckim skoczkiem Hannawaldem („obrzucanie śnieżkami”) odsłaniają głębszy problem: kryzys katolickiej koncepcji miłości bliźniego. Gdy autor pisze: „Czy retoryczną przesadą będzie stwierdzenie, że skoczek narciarski zrobił wówczas dla pojednania polsko-niemieckiego więcej niż niejeden polityk?”, przeoczono zasadniczy punkt: pojednanie jest owocem łaski, a nie gestów public relations. Pius IX w Syllabusie błędów (1864) potępił tezę, że „miłość bliźniego może zastąpić religię” (pkt 15).
Transformacja czy apostazja? „Skok cywilizacyjny” bez Boga
„Powiedzenie, że większość obywateli utożsamiała się ze swoim krajem tylko wtedy, gdy skakał Małysz, byłoby pewnie publicystyczną przesadą”
To zdanie kluczowe: ujawnia przemianę patriotyzmu w kibicowski fanatyzm. Gdy w 2007 r. „otwarto granice” (wejście do Schengen), a bezrobocie spadło o 10%, autor opiewa „skok cywilizacyjny”. Tymczasem św. Pius X w encyklice Pascendi (1907) ostrzegał przed utożsamianiem postępu materialnego z rozwojem duchowym: „Moderniści […] w rozwoju wiary widzą jedynie przyrodzone zjawisko” (pkt 13). Brak analizy moralnego kryzysu transformacji (20% bezrobocia, korupcja) przy równoczesnym zachwycie nad wzrostem PKB to manifestacja materialistycznej opticznosci.
Kościół ewangelicki vs. jedyna prawdziwa wiara
Wspomnienie o przynależności Małysza do Kościoła ewangelicko-augsburskiego zostało podane bez żadnej doktrynalnej refleksji. To przejaw relatywizmu religijnego, potępionego przez Piusa IX w Syllabusie (pkt 18: „Protestantyzm jest niczym więcej niż inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej”). Katolicka odpowiedź brzmi: „Poza Kościołem nie ma zbawienia” (Sobór Florencki, 1442).
Zakończenie: Triumf naturalizmu nad łaską
Opisywany fenomen „małyszomanii” stanowi doskonałą ilustrację tezy Piusa XI z Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Sportowa idolatria, przemilczenie wymiaru nadprzyrodzonego i redukcja wartości do „skoku cywilizacyjnego” to objawy głębszej choroby duchowej – budowania społeczeństwa, które w miejsce Królestwa Chrystusowego stawia arenę igrzysk.
Za artykułem:
25 lat małyszomanii: co z nami zrobiły dwa skoki idola milenialsów (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 05.01.2026







