„Kardynał” Ryś relatywizuje ewangelizację podczas modernistycznego spektaklu
Portal eKAI (6 stycznia 2026) relacjonuje wystąpienie „kardynała” Grzegorza Rysia podczas tzw. Orszaku Trzech Króli w Krakowie. „Hierarcha” posoborowej struktury wykorzystał uroczystość Objawienia Pańskiego do głoszenia teologicznych absurdów godnych najgorszych modernistycznych herezji.
„Poganie są współdziedzicami, członkami tego samego ciała i współuczestnikami tej samej nadziei”
To bluźniercze twierdzenie, przypisywane przez „kardynała” św. Pawłowi, stanowi jawną manipulację Depositum Fidei. Prawowity Magisterium Kościoła nigdy nie głosiło, że poganie – świadomi odrzucający Objawienie – mają udział w nadprzyrodzonym dziedzictwie zbawienia. „Poza Kościołem nie ma zbawienia” (Extra Ecclesiam nulla salus) – przypominał nieomylnie Pius IX w Quanto conficiamur moerore (1863), cytując św. Cypriana. Tymczasem Ryś kontynuuje destrukcyjną linię „antypapieża” Bergoglio, który w swych kazaniach powtarzał heretyckie „todos, todos, todos”.
Ewangelizacja czy dialogowa apostazja?
„Metropolita” posoborowy przekonuje, że ewangelizacja ma polegać na „wydobyciu z człowieka tego, co on w sobie ma najlepszego”, co stanowi jawną negację katolickiej koncepcji łaski. Św. Augustyn w De Praedestinatione Sanctorum pouczał: „Nawet to, co w człowieku wydaje się cnotą naturalną, bez łaski uświęcającej jest tylko lśniącym grzechem” (splendidum vitium). Tymczasem Ryś proponuje relatywistyczny dialog zamiast nawracania niekatolików – dokładnie jak potępieni przez św. Piusa X moderniści w Pascendi Dominici gregis (1907).
Nawet gdy „kardynał” wspomina o „obietnicy Ducha Świętego” dla pogan, czyni to w sposób wykrętny. Pomija milczeniem fundamentalną prawdę, że Duch Święty działa przez sakramenty ważnie sprawowane tylko w prawdziwym Kościele Katolickim – nie zaś w „wspólnocie dialogu” czy innych posoborowych fantazmatach.
Orszak – parodia katolickiej pobożności
„Na scenie oczekiwała Święta Rodzina”
Opisywany spektakl na Rynku Głównym to kwintesencja posoborowego zrównania sacrum z profanum. Obecność „prezydenta miasta” Aleksandra Miszalskiego przy żłóbku, hołdy złożone przez aktorów udających władców oraz „gliniany ptaszek w darze” – wszystko to przypomina raczej pogańskie misteria niż katolicką pobożność. Pius XI w Quas Primas (1925) podkreślał, że „Chrystusowi należy się nie tylko kult prywatny, ale publiczne królowanie nad narodami”. Tymczasem „krakowski orszak” to jedynie folklor pozbawiony teologicznej treści.
Manipulacja historią i doktryną
Szczególnie oburzające jest instrumentalne wykorzystanie postaci Bolesława Chrobrego i Zygmunta Starego. Prawowici królowie katoliccy zostali wciągnięci w modernistyczne przedstawienie jako „historyczni władcy Polski”. Tymczasem Chrobry walczył z pogaństwem, a nie dialogował z wyznawcami fałszywych religii! Gdy Ryś moralizuje: „Nie bądźcie jak Herod”, zapomina, że prawdziwym „herodem” naszych czasów jest każdy, kto – jak on – przesłania Chrystusa Króla humanitarną papką „spotkania” i „wzajemnego wzbogacenia”.
Wspomnienie o rzekomym „dziele pomocy św. ojca Pio” to kolejna duchowa pułapka. Kult tego zakonnika został rozdmuchany przez posoborowych uzurpatorów, podczas gdy prawowierni katolicy pamiętają o podejrzeniach Świętego Oficjum wobec jego stygmatów i wizji. Pius X w Lamentabili sane (1907) potępił „nadprzyrodzone zjawiska pozbawione doktrynalnej weryfikacji”.
Kryzys wiwisekcją apostazji
Przyznanie, że „w Archidiecezji Krakowskiej na dziesięć osób tylko trzy chodzą do kościoła” powinno być dla „duchownych” posoborowych wezwaniem do rachunku sumienia. Zamiast tego Ryś wykorzystuje ten fakt do promocji heretyckiego uniwersalizmu. Gdy prawdziwi pasterze – jak św. Pius X – widzieli w kryzysie wezwanie do heroicznego świadectwa, moderniści widzą jedynie pretekst do dogłębniejszej kapitulacji przed duchem świata.
Episkopat Polski w liście z 1965 roku pisał do niemieckich pseudobiskupów: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Dziś widać, że ta postawa zaowocowała całkowitą utratą katolickiej tożsamości. Orszak Trzech Króli w wydaniu Rysia i spółki to nie ewangelizacja, lecz teatralna apostazja – dokładnie to, o czym przestrzegał św. Paweł: „Będą mieć pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy” (2 Tm 3,5).
Za artykułem:
06 stycznia 2026 | 17:49Kard. Ryś: Herod nie okazał się rozmówcą, ale manipulatorem (ekai.pl)
Data artykułu: 06.01.2026







