Portal „Gość Niedzielny” (6 stycznia 2026) relacjonuje wystąpienie metropolity warszawskiego abp. Adriana Galbasa, w którym hierarcha posoborowy głosił naturalistyczne i modernistyczne tezy sprzeczne z odwieczną doktryłą katolicką. Podczas uroczystości Objawienia Pańskiego w warszawskiej archikatedrze „abp” Galbas oznajmił: „Zbawienie nie zna granic politycznych ani kulturowych, wszyscy mogą go dostąpić”, dodając, że „Chrystus przyszedł i nieustannie przychodzi do wszystkich; nikogo nie skreśla”.
Zdrada dogmatu „Extra Ecclesiam nulla salus”
Teza o powszechnym dostępie do zbawienia bez wyraźnego warunku przynależności do Kościoła Katolickiego stanowi jawne odrzucenie dogmatu Extra Ecclesiam nulla salus (Poza Kościołem nie ma zbawienia), potwierdzonego przez papieży od Innocentego III (Eius exemplo, 1208) do Piusa XII (Mystici Corporis, 1943). Św. Pius X w encyklice Iucunda Sane (1904) przypominał: „Kościół katolicki jest jedyną arką zbawienia; kto do niej nie wejdzie, zginie w potopie”. Tymczasem Galbas, powołując się na posoborowy „Katechizm”, sugeruje możliwość zbawienia przez „wiadome tylko Bogu drogi” – co jest czystym modernizmem potępionym w dekrecie Lamentabili (1907, pkt 21).
„Bóg, wiadomymi tylko sobie drogami, uczy Katechizm, może doprowadzić do wiary ludzi, którzy z własnej winy nie znają Ewangelii”
To stwierdzenie stanowi ewidentne naruszenie kanonu XIV Soboru Laterańskiego IV (1215): „Jednego tylko Kościoła powszechnego wiernych poza którym nikt nie może dostąpić zbawienia”. Teologowie przedsoborowi jednoznacznie wykluczali możliwość zbawienia osób świadomie odrzucających prawdziwą wiarę, jak podkreślał św. Robert Bellarmin w De Controversiis: „Nie wystarczy wierzyć w Boga; konieczne jest wyznawanie wiary katolickiej, gdyż bez niej niemożliwe jest podobać się Bogu” (De Ecclesia militante, III, 9).
Humanitarna redukcja misji Kościoła
Galbas deklaruje wprawdzie, że „na Kościele spoczywa konieczność i równocześnie święte prawo głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom”, lecz pomija kluczowy cel tej misji: nawrócenie heretyków i pogan do jedynego prawdziwego Kościoła. Posoborowe pojęcie „głoszenia Ewangelii” sprowadzone zostało do dialogu i świadectwa życia, co Pius XI w Quas Primas (1925) potępiał jako zdradę królewskiej władzy Chrystusa: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty”.
Szczególnie wymowne jest milczenie o obowiązku poddania narodów pod panowanie Chrystusa Króla. Podczas gdy Pius XI nauczał, że „cały rodzaj ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa” (Quas Primas), Galbas ogranicza się do moralizatorskiego wezwania: „Każdego dnia idźmy w orszaku Trzech Króli nie przebrani za chrześcijan, ale jako chrześcijanie” – co stanowi typowo modernistyczne sprowadzenie religii do subiektywnej postawy.
Naturalistyczna diagnoza kryzysu wiary
Przyznając, że w Warszawie jedynie „piętnaście procent mieszkańców uczęszcza do kościoła”, hierarcha nie wskazuje rzeczywistych przyczyn apostazji: zdrady doktryny przez soborowych modernizatorów, komunii na rękę, zniszczenia sacrum w liturgii. Zamiast tego proponuje świeckie remedia: „Niech każdy z nas postawi sobie pytanie: co mogę zrobić, by inni (…) poszli za Chrystusem?”. To czyste pelagianstwo potępione już przez św. Augustyna!
Gdy prawowici pasterze jak św. Pius X wskazywali na modernistów jako „wrogów wewnątrz Kościoła” (Pascendi, 1907), Galbas upatruje problemu w „zwykłej szarej codzienności” wiernych, których rzekomo „zatrzymał kierat” obowiązków. To odwrócenie hierarchii przyczyn i skutków: to nie wierni opuścili Kościół, ale posoborowi uzurpatorzy opuścili wiarę, zamieniając świątynie na modernistyczne audytoria.
Orszak synkretyzmu zamiast hołdu dla Króla
Apuologia tzw. orszaków Trzech Króli jako środka ewangelizacji stanowi kolejny przykład posoborowego synkretyzmu. Historycznie mędrcy ze Wschodu (a nie „królowie”) złożyli hołd Chrystusowi-Królowi, uznając Jego boską władzę. Tymczasem współczesne przemarsze są często festynami „tolerancji”, gdzie obok katolików maszerują wyznawcy fałszywych religii. Galbas nie widzi w tym problemu, zachęcając: „Bądźmy gwiazdą. Niech ludzie patrząc na nas (…) podążają do Chrystusa” – co przypomina protestanckie pojęcie „świadectwa” zamiast katolickiego nakazu nawracania heretyków.
Kard. Alfredo Ottaviani w Il Baluardo (1966) ostrzegał: „Wszelkie formy ekumenizmu są zdradą misji Kościoła, gdyż sugerują równość między prawdą a błędem”. Tymczasem Galbas, mówiąc o potrzebie „prawdziwych misjonarzy”, pomija kluczowy warunek: przywrócenie prawowitej liturgii, ważnych sakramentów i integralnej doktryny.
Zamiast wezwania do powrotu do niezmiennej Tradycji, warszawski hierarchy oferuje modernistyczną pobożność uczuć: „Zamiast złota, kadzidła i mirry, złóżmy Mu w darze nasze uczucia, pragnienia i wolę”. To jawna sprzeczność z nauką św. Tomasza z Akwinu: „Zewnętrzny kult jest konieczny, aby wyrazić cześć należną Bogu jako pierworodnemu sprawcy wszelkiego bytu” (STh II-II, q. 85).
Za artykułem:
Abp Galbas: Zbawienie nie zna granic politycznych ani kulturowych (gosc.pl)
Data artykułu: 06.01.2026







