Portal „Gość Niedzielny” (6 stycznia 2026) relacjonuje obchody „Dnia Modlitwy i Pomocy Misjom” w strukturach posoborowych, przedstawiając działalność 1617 osób określanych jako „misjonarze”. Głównym wyzwaniem mają być rzekomo „zderzenie z miejscową kulturą, choroby tropikalne oraz konflikty” – jak stwierdził „o.” Kazimierz Szymczycha z werbistów. Zbiórka finansowa na „Krajowy Fundusz Misyjny” w 2024 roku osiągnęła 3,6 mln zł, co ilustruje skalę instytucjonalnego wsparcia dla przedsięwzięć będących karykaturą prawdziwej misji Kościoła.
Zdrada supremacji nadprzyrodzonego celu
„Głównym wyzwaniem dla większości misjonarzy jest zderzenie z miejscową kulturą” – twierdzi „o.” Szymczycha, redukując misję Kościoła do humanitarnej aklimatyzacji. Tymczasem Pius XI w encyklice Quas Primas nauczał nieodwołalnie: „Kościół, ustanowiony przez Chrystusa jako społeczność doskonała, żąda dla siebie z prawa mu przysługującego pełnej wolności i niezależności od władzy świeckiej w wypełnianiu powierzonego sobie przez Boga posłannictwa – nauczania, rządzenia i prowadzenia wszystkich do wiecznej szczęśliwości”. „Adaptacja do rzeczywistości” głoszona przez posoborowych funkcjonariuszy to jawna zdrada nakazu Chrystusa: „Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19).
Modernistyczne przesunięcie akcentów
W całym materiale brak jakiejkolwiek wzmianki o nawracaniu innowierców i heretyków, co stanowi sedno autentycznej działalności misyjnej. Zamiast tego czytamy o „pomocy humanitarnej obejmującej opiekę nad chorymi i wychowanie – zwłaszcza kobiet”. To ewidentne przyjęcie założeń soborowej deklaracji Nostra aetate, która zrównała katolicyzm z fałszywymi religiami. Św. Pius X w dekrecie Lamentabili potępił podobne błędy jako „sprzeczne z katolicką doktryną o wyłączności środków zbawienia w Kościele”.
Duża część polskich misjonarzy to osoby w podeszłym wieku. […] Z roku na rok mamy coraz mniej powołań do kapłaństwa i zakonów w Polsce, co przekłada się także na liczbę powołań misyjnych.
Ten fragment demaskuje duchową martwotę neokościoła. Malejąca liczba „misjonarzy” nie wynika ze „zmniejszenia powołań”, lecz jest konsekwencją odrzucenia łaski przez strukturę, która zerwawszy z niezmienną doktryną, utraciła moc udzielania ważnych sakramentów. Jak przypomina św. Robert Bellarmin: „Heretyk nie jest członkiem Kościoła, więc nie może być szafarzem łask” (De Romano Pontifice).
Finansowanie apostazji
Przerażający jest fakt, że wierni w Polsce przekazali w 2024 roku 3 627 810 zł na instytucję jawnie wspierającą synkretyzm religijny. Pieniądze te zasilają „Centrum Formacji Misyjnej” produkujące kolejnych funkcjonariuszy globalistycznej pseudomisji. Tymczasem kanon 1350 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku zabrania finansowania działalności sprzecznej z celami Kościoła. Wierni powinni wspierać wyłącznie kapłanów zachowujących wierność Tradycji, którzy – mimo prześladowań – kontynuują prawdziwą misję ewangelizacji.
Statystyki jako wyrok historii
Przyznanie, że „Kościoły w Togo, Ghanie czy Nigerii” stały się „samodzielne” dzięki „rodzimym powołaniom”, stanowi nieświadomą diagnozę klęski posoborowego eksperymentu. Neokościół wychował kler pozbawiony formacji teologicznej, który – jak ostrzegał Pius X w Pascendi – „nie umie już bronić wiary, bo sam utracił jej pojęcie”. „Misyjna samodzielność” to po prostu pełne przyjęcie zasad protestantyzmu i animizmu.
Teologia wykrztuszona
Najwymowniejszym symbolem degradacji jest hasło „Bądźmy uczniami-misjonarzami” – pusta fraza pozbawiona chrystologicznego fundamentu. Chrystus Pan nie nakazał „bycia uczniem-misjonarzem”, lecz rozkazał: „Nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19), „Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, zbawion będzie; a kto nie uwierzy, będzie potępion” (Mk 16,16). Tymczasem posoborowie głosi banalny slogan, w którym nie ma miejsca na nawrócenie, chrzest i walkę z błędem.
Dzień 6 stycznia – kiedy prawowierni katolicy czczą objawienie Bóstwa Chrystusa poganom – stał się w neokościele świętem religijnego relatywizmu. Dopóki wierni finansują tę apostazję, dopóty „misje” będą teatrem zdrady Ewangelii. Jedyną drogą powrotu jest odrzucenie soborowych herezji i powrót do niezmiennej doktryny głoszonej przez prawowitych pasterzy w łączności z tradycją katolicką.
Za artykułem:
Dziś pamiętamy o polskich misjonarzach (gosc.pl)
Data artykułu: 06.01.2026







