Cudowne uzdrowienie czy emocjonalna manipulacja? Analiza relacji Jasona Everta w świetle doktryny katolickiej

Podziel się tym:

Portal LifeSiteNews prezentuje wywiad z Jasonem Evertem, propagatorem „chrześcijańskiej czystości”, opisujący rzekomo cudowne uzdrowienie jego syna Johna Paula z chłoniaka. Według relacji, franciszkańscy „bracia” mieli modlić się słowami „Rozpuść raka”, po czym lekarze stwierdzili „upłynnienie masy nowotworowej”. Autor przedstawia to jako dowód działania Bożej łaski, mobilizacji „globalnej sieci modlitwy” oraz przykład „całkowitego poddania się woli Bożej”.


Teologiczne niebezpieczeństwa emocjonalnego mistycyzmu

Narracja Everta opiera się na typowych dla posoborowej duchowości elementach: subiektywizmie doświadczenia, fetyszyzacji cudowności oraz pominięciu obiektywnych kryteriów kanonicznego uznania cudu. Jak przypomina Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907): „Prawdziwość cudu nie może opierać się na osobistych przeżyciach czy emocjonalnych opowieściach, lecz wymaga ścisłego dochodzenia kościelnego”. Tymczasem relacja pozostaje w sferze prywatnych domniemań, bez jakiejkolwiek weryfikacji przez kompetentną władzę duchowną.

„Melt the cancer” – to bezczelne sprowadzenie działania Bożego do magicznej formuły. Jakże różne od modlitwy Chrystusa w Ogrójcu: „Nie moja, ale Twoja wola niech się stanie” (Łk 22,42)!

Redukcja łaski do spektakularnych fenomenów

Kluczowy problem stanowi tu całkowite pominięcie nadprzyrodzonego celu cudów, które – według niezmiennej nauki Kościoła – służą potwierdzeniu prawdziwości objawienia i świętości życia (Sobór Trydencki, sesja XXV). Tymczasem Evert przedstawia uzdrowienie jako samoistny cel, wręcz jako „dowód” skuteczności modlitwy. To typowa protestancka mentalność, sprzeczna z katolickim rozumieniem rationabilis obsequium (rozumnym poddaniem wiary).

Warto przypomnieć, że nawet św. Tomasz z Akwinu (Summa Theologiae II-II q.178 a.2) przestrzegał przed przywiązywaniem wagi do cudów niezwiązanych z doktryną: „Cuda bez nauki prawowiernej są podejrzane, gdyż szatan może czynić znaki dla zwiedzenia wybranych”.

Franciszkański synkretyzm duchowy

Modlitwa „braci franciszkańskich” zasługuje na szczególną uwagę. W prawdziwym Kościele katolickim żaden zakonnik nie odważyłby się dyktować Bogu sposobu działania („Rozpuść raka!”), wiedząc, że „myśli moje nie są myślami waszymi” (Iz 55,8). Tymczasem współcześni „franciszkanie” zdają się praktykować rodzaj charyzmatycznego szamanizmu, bliższy praktykom New Age niż katolickiej ascezie.

Nie bez znaczenia jest fakt, że sam Evert promuje kontrowersyjne postaci posoborowego pseudo-katolicyzmu, w tym kult „św.” Ojca Pio – rzekomego stygmatyka, którego nadprzyrodzone doświadczenia nigdy nie zostały kanonicznie potwierdzone przez Magisterium przed 1958 rokiem.

Teologia krzyża versus teologia sukcesu

Najgroźniejszym aspektem tej narracji jest całkowite wypaczenie katolickiej koncepcji cierpienia. Evert mówi o „najcięższych krzyżach”, ale jedynym przedstawionym rozwiązaniem jest ich fizyczne usunięcie. Gdzież tu miejsce dla nauki św. Pawła: „Dopełniam na ciele moim niedostatki udręk Chrystusowych” (Kol 1,24)? Gdzież heroiczna postawa Hioba: „Pan dał, Pan odjął, niech będzie imię Pańskie błogosławione” (Hi 1,21)?

„Redemptive suffering” w ustach Everta to puste hasło, pozbawione treści. Prawdziwe wynagradzanie wymaga przyjęcia krzyża, a nie żądania jego usunięcia.

Portal LifeSiteNews, choć deklarujący obronę tradycji, wpisuje się tu w najgorsze trendy współczesnej pobożności: emocjonalnej, antropocentrycznej i nastawionej na natychmiastowe „efekty”. Jak trafnie zauważył Pius XI w Quas Primas (1925): „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…), zburzone zostały fundamenty władzy” – można dodać: także fundamenty autentycznej duchowości.

Duchowa pułapka współczesnych „cudów”

W świetle niezmiennej doktryny katolickiej należy stanowczo stwierdzić: opisywane zdarzenie nie spełnia żadnych kryteriów cudu w rozumieniu Kościoła. Brak kościelnego dochodzenia, brak związku z potwierdzoną świętością, brak nadprzyrodzonego celu – wszystko to wskazuje na zwykłą medyczną remisję, wykorzystaną do budowania emocjonalnej narracji.

Prawdziwie katolicka postawa wobec choroby wyraża się w modlitwie: „Panie, jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić” (Mt 8,2) – zawsze podporządkowana dodaniu: „Niech się stanie wola Twoja”. Tymczasem cała historia Everta emanuje duchem żądania, a nawet szantażu emocjonalnego wobec Boga – co stanowi zaprzeczenie ducha ubóstwa i pokory.

Na koniec warto przypomnieć słowa św. Augustyna z De vera religione: „Nawet gdyby ktoś wskrzesił umarłych, jeśli naucza przeciwko katolickiej wierze – nie należy go słuchać”. W świecie po Soborze Watykańskim II, gdzie autorytet Magisterium został zastąpiony kultem osobistych doświadczeń, to ostrzeżenie brzmi szczególnie aktualnie.


Za artykułem:
EXCLUSIVE: Jason Evert reveals key moments in his son’s miracle healing
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 06.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.