Portal „Tygodnik Powszechny” (7 stycznia 2026) prezentuje esej Tomasza Stawiszyńskiego analizujący zjawisko algorytmicznych podsumowań roku. Autor zauważa rekordową liczbę „osobistych podsumowań” generowanych przez aplikacje, interpretując to jako przejaw archetypicznej tęsknoty za „nowym początkiem” w obliczu „niepewnych i niebezpiecznych czasów”. Stawiszyński ostrzega przed postępującą alienacją doświadczenia na rzecz technologii: „Coraz chętniej (…) przestajemy użytkować nowoczesne technologie, bo to one zaczynają użytkować nas”. Jako remedium proponuje „powściągliwość w dzieleniu się własnym życiem z algorytmami”, deklarując przy tym rezygnację z cyfrowych podsumowań na rzecz „analogowej” refleksji w „własnym sumieniu”.
Naturalistyczna redukcja człowieka do zbioru danych
Zasadniczy błąd tej analizy tkwi w przyjęciu naturalistycznej antropologii, całkowicie pomijającej nadprzyrodzony wymiar ludzkiej egzystencji. Gdy autor pisze o „archetypowej potrzebie nowego początku”, ignoruje katolicką naukę o czasie jako tempus acceptabile (czasie łaski), w którym człowiek powołany jest do nawrócenia i uświęcenia (2 Kor 6, 2). Nowy Rok w tradycji Kościoła to nie „mitologiczny cykl”, ale okazja do examen conscientiae (rachunku sumienia) prowadzącego do sakramentalnej spowiedzi – praktyki całkowicie nieobecnej w tekście.
Stawiszyński traktuje człowieka wyłącznie jako zbiorowisko danych eksploatowanych przez korporacje, podczas gdy Gaudium et spes (nawet w swej posoborowej wersji) przypominała: „Człowiek (…) jest na ziemi jedynym stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego” (GS 24). Redukcja życia ludzkiego do „paliwa dla algorytmów” stanowi realizację modernistycznej wizji człowieka jako materia prima dla technokratycznej utopii, potępionej przez Piusa XI w Quadragesimo anno jako „ohydny socjalizm”.
Technokratyczny kult postępu versus teologia czasu
Autor bezkrytycznie przyjmuje paradygmat „nieuniknionego postępu technologicznego”, co stanowi jawną apostazję od katolickiej nauki o regnabit Christus (królowaniu Chrystusa). Pius XI w encyklice Quas primas jednoznacznie nauczał: „Niechaj się nie łudzą ludzie, że będą mieli pokój, póki zbiorową i osobistą butą odtrącać będą panowanie Zbawiciela naszego”. Tymczasem Stawiszyński proponuje jedynie technokratyczną korektę – „powściągliwość” w udostępnianiu danych – zamiast radykalnego odrzucenia cyfrowego zniewolenia.
Analiza całkowicie pomija duchowe niebezpieczeństwa wynikające z algorytmicznego zawłaszczenia pamięci. Św. Augustyn w Wyznaniach wskazywał, że pamięć jest władzą duszy prowadzącą do Boga: „Przenikam jej rozległe przestworza (…) i tam przeglądam żywe obrazy wszystkiego, czego doświadczyłem” (X.8). Oddanie tej sfery w ręce sztucznej inteligencji równa się duchowemu samobójstwu, prowadząc do abolitio memoriae (zniesienia pamięci) jako drogi do Boga.
Modernistyczna herezja autonomicznego sumienia
Najgroźniejszym elementem tekstu jest propozycja „analogowej refleksji we własnym sumieniu” oderwanej od obiektywnego porządku moralnego. To jawny przejaw modernistycznej herezji autonomii sumienia, potępionej w sylabusie Piusa IX (propozycja 15) i przez św. Piusa X w Lamentabili sane (punkty 58-59). Kościół naucza, że sumienie musi być „formowane i kierowane niezmiennym prawem Bożym” (Jan XXIII, Pacem in terris), podczas gdy autor proponuje subiektywistyczną kontemplację pozbawioną transcendentnego punktu odniesienia.
Technologia jako narzędzie neopogańskiego kultu
Cyfrowe podsumowania roku stanowią współczesną formę bałwochwalczego kultu siebie. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 1279) definiuje bałwochwalstwo jako „oddawanie czci boskiej stworzeniu zamiast Stwórcy”. Algorytmiczne auto-kompendia, skupione na „moich sukcesach, moich wzruszeniach, moich podróżach”, realizują dokładnie tę definicję – czyniąc z ludzkiego „ja” centrum kosmosu. Jak ostrzegał Pius XI: „Człowiek oderwany od Boga staje się potworem nie tylko dla drugich, ale i dla siebie samego” (przemówienie z 19 marca 1931).
Katolicka alternatywa: rachunek sumienia w blasku wieczności
W obliczu technologicznego zniewolenia Kościół proponuje devotio moderna – codzienny rachunek sumienia według metody św. Ignacego Loyoli. Exercitia spiritualia uczą: „Badać sumienie przez rozważanie grzechów co do miejsca, czasu i okoliczności” (nr 248). To praktyka całkowicie przeciwna algorytmicznym „podsumowaniom”, gdyż:
- Zakłada obiektywną skalę moralną (grzech ciężki/lekki), a nie subiektywne „osiągnięcia”
- Prowadzi do sakramentu pokuty jako jedynej drogi łaski
- Ukierunkowuje na novissima (rzeczy ostateczne): śmierć, sąd, niebo, piekło
Jak nauczał św. Jan Vianney: „Sumienie jest pierwszym tomem katechizmu”. Oddanie tej funkcji algorytmom równa się zdradzie własnej duszy na rzecz machina diaboli (maszyny diabolicznej).
Duchowy wymiar czasu w katolickiej tradycji
Tekst całkowicie pomija eschatologiczny wymiar czasu, który w tradycji katolickiej wyraża się przez:
- Tempus adventus – czas przygotowania na przyjście Pana
- Dies irae – dzień gniewu jako kres ludzkich bilansów
- Saeculum saeculorum – wieczność wyzwalająca z cyklu doczesności
Gdy autor pisze o „wiecznie głodnej SI” żerującej na ludzkich doświadczeniach, zapomina o Chrystusowym ostrzeżeniu: „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” (Mt 16, 26). W świecie odrzucającym Królestwo Chrystusa, technologia staje się narzędziem damnatio memoriae (potępienia pamięci) – wymazania śladów Boga w ludzkiej historii.
Apokaliptyczne ostrzeżenie przed techno-idolatrią
W świetle Apokalipsy algorytmiczne „podsumowania życia” stanowią zapowiedź znaku Bestii (Ap 13, 16-17). Jak zauważa komentarz Corneliusza a Lapide: „Znamię na czole oznacza jawną apostazję, na ręce – czynne uczestnictwo w kulcie fałszywego boga”. Oddanie swojej pamięci, emocji i duchowych pragnień w ręce cyfrowych molochów realizuje proroctwo: „I sprawia, że wszyscy (…) otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło” (Ap 13, 16).
Katastrofalne skutki odejścia od katolickiej chronosofii
Brak w tekście jakiejkolwiek wzmianki o:
- Modlitwie brewiarzowej sanctyfikującej czas
- Roratach jako adwentowym przygotowaniu
- Nowennach i oktawach kształtujących duchowy rytm roku
To nie przypadkowe pominięcie, ale celowa dechrystianizacja czasu – zastąpienie sacrum profanum. Jak pisał papież św. Pius X w liście o reformie kalendarza: „Święta kościelne są jak drogowskazy na pustyni świata, prowadzące dusze do wieczności”. Algorytmiczne „podsumowania” to anty-sakramenty – parodia rachunku sumienia prowadząca do samouwielbienia zamiast skruchy.
Katolicka odpowiedź na technologiczne zniewolenie
W obliczu cyfrowej apokalipsy jedynym ratunkiem pozostaje powrót do regula fidei (zasady wiary):
- Odnowienie poświęcenia rodziny Najświętszemu Sercu Jezusa – jako bastionu przeciw inwazji technokracji (Leon XIII, Annum sacrum)
- Codzienne odmawianie Różańca – duchowej tarczy przeciw manipulacjom (Pius XI, Ingravescentibus malis)
- Rezygnacja z technologii naruszającej życie wewnętrzne – w duchu ewangelicznego: „Jeśli cię gorszy oko twoje, wyłup je” (Mt 5, 29)
Jak nauczał św. Jan Bosko: „Diabeł wkracza przez ekran”. W czasach, gdy sztuczna inteligencja staje się narzędziem gnosis technica (technicznej gnozy), jedyną obroną jest żelazna wierność Tradycji.
Epilog: Między cyfrową apokalipsą a Królestwem Chrystusa
Esej Stawiszyńskiego, choć dostrzega niektóre zagrożenia, pozostaje więźniem modernistycznej dialektyki – szuka rozwiązań w ramach systemu, który sam generuje problemy. Tymczasem Kościół od dwóch tysięcy lat głosi jedyne radykalne rozwiązanie: „Panuj nad nami, Chryste, i nie dopuszczaj, abyśmy kiedykolwiek odłączyli się od Ciebie!” (Liturgia Godzin na uroczystość Chrystusa Króla). W świecie opętanym techno-idolatrią tylko całkowite poddanie się pod panowanie Chrystusa-Króla może ocalić człowieka przed staniem się homo digitalis – cyfrowym niewolnikiem własnych danych.
Za artykułem:
Co o nas mówi wysyp noworocznych podsumowań i postanowień (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 07.01.2026







