Kijowski kościół św. Mikołaja – kompromis z apostazją w tle
Portal Gość Niedzielny (7 stycznia 2026) relacjonuje przekazanie przez ukraińskie Ministerstwo Kultury neogotyckiej świątyni pod wezwaniem św. Mikołaja w Kijowie miejscowej „parafii rzymskokatolickiej” w bezpłatne użytkowanie na okres 50 lat. „Proboszcz” Paweł Wyszkowski określa tę decyzję jako „krok w dobrą stronę”, choć z ubolewaniem przyznaje, że „system rządowy nie zgodził się na wszystkie nasze poprawki”. Cała sytuacja odsłania głębszy problem: kolaborację posoborowej struktury z antykatolickimi władzami i dalekie odejście od zasad niezłomnej obrony praw Bożych.
„Rzymskokatolicka” fikcja w służbie państwowego zakłamania
Pierwszy fałsz tkwi w samym określeniu „kościół rzymskokatolicki”. Jak przypomina dekret Lamentabili sane exitu (1907): „Organiczny ustrój Kościoła podlega zmianie, a społeczność chrześcijańska, podobnie jak społeczność ludzka, podlega ciągłej ewolucji” – to prosta droga do modernizmu. Świątynia przekazana „parafii” funkcjonującej w strukturach posoborowych nie może być uznana za katolicką, gdyż – jak nauczał św. Pius X w Pascendi – „moderniści nie są katolikami, lecz wrogami Kościoła”. Tym samym medialna narracja utrwala heretycką tezę o „kontynuacji” Kościoła w sekcie Vaticanum II.
„Dziś w imieniu parafii podpisałem umowę o bezpłatnym korzystaniu z kościoła na 50 lat” – napisał na Facebooku [„ks.”] Wyszkowski.
Sam fakt zawierania przez „duchownego” cywilnoprawnej umowy z ministerstwem kultury państwa jawnie zwalczającego katolicyzm świadczy o całkowitej akceptacji zasady „Kościół powinien być oddzielony od państwa” – potępionej w punkcie 55 Syllabusa błędów Piusa IX. Tymczasem Quas Primas Piusa XI nie pozostawia wątpliwości: „Królowie i książęta są obowiązani publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać”, zaś jakakolwiek forma „umowy” między władzą duchową a świecką stanowi zdradę społecznego panowania Chrystusa Króla.
Jan Paweł II i „prezydenci” jako narzędzia antyewangelii
W tekście pojawiają się dwie znaczące wzmianki historyczne, demaskujące głębię apostazji:
- „Oddanie kościoła deklarował podczas wizyty papieża Jana Pawła II w 2001 r. ówczesny prezydent Ukrainy Leonid Kuczma”
- „Dokument w sprawie zwrotu wydał także następca Kuczmy – Wiktor Juszczenko”
Przypomnijmy: Jan Paweł II jako antypapież nie posiadał żadnej władzy duchowej, a jego „wizyta” stanowiła element globalistycznej gry o relatywizację religii. Co zaś dotyczy Kuczmy i Juszczenki – byli to przywódcy państwa, które w momencie powstania w 1991 roku odrzuciło oficjalnie katolicyzm, przyjmując zasady masońskiego liberalizmu. Jak stwierdza Syllabus (pkt 15-18): „Każdy człowiek jest wolny w przyjmowaniu religii, którą uzna za prawdziwą” – co stanowi herezję potępioną ex cathedra.
Tragedia świątyni jako owoc apostazji
Opisywane w artykule zniszczenia kościoła:
„We wrześniu 2021 r. pożar poważnie uszkodził bryłę świątyni, niszcząc m.in. zabytkowe organy, żyrandole oraz część wyposażenia liturgicznego […] 20 grudnia 2024 r., w wyniku fali uderzeniowej po eksplozji rosyjskiej rakiety, odłamki pocisku zniszczyły witraże nad wejściem głównym kościoła.”
stanową wymowny znak Bożego dopustu. Gdy w 1936 roku władze sowieckie zamknęły świątynię, spełniły się słowa Lamentabili: „Kościół nie może skutecznie bronić etyki ewangelicznej, gdy trwa przy przestarzałych poglądach” – ale w wydaniu modernizmu. Brak reakcji „proboszcza” Wyszkowskiego na konieczność publicznego zadośćuczynienia za profanacje świadczy o całkowitej utracie poczucia sacrum.
Kapitulacja zamiast walki o prawa Króla
Najjaskrawszym przejawem apostazji jest jednak sama forma „porozumienia”:
- 50-letni okres użytkowania zamiast żądania pełnego zwrotu własności
- Akceptacja władzy ministerstwa kultury nad świątynią
- Brak jakiegokolwiek odniesienia do konieczności przywrócenia prawdziwej Ofiary Mszy Świętej w rycie trydenckim
Ta postawa stanowi zaprzeczenie nauczania Piusa XI: „Wiara wymaga, aby Królowi królów oddawano nie tylko prywatną cześć, lecz by prawa Jego były uznane przez państwa” (Quas Primas). Przyjęcie warunków narzuconych przez antykatolickie władze to akt zdrady, porównywalny z podpisaniem konkordatu w Canossie – tyle że bez pokuty.
Zamiast żądać pełnej restytucji i zadośćuczynienia za dziesięciolecia profanacji, posoborowa sekta negocjuje „kompromisy”, utrwalając tym samym świecką dominację nad tym, co powinno być wyłączną domeną Chrystusa Króla. W tej sytuacji „zwrot” kościoła św. Mikołaja nie jest triumfem, lecz kolejnym aktem teatru apostazji.
Za artykułem:
Kościół Św. Mikołaja w Kijowie przekazany w użytkownie parafii. Zabiegano o to od trzech dekad (gosc.pl)
Data artykułu: 07.01.2026







