Portal Więź.pl (4 stycznia 2026) prezentuje esej Agnieszki Budnik, który pod pozorem analizy kinematograficznych metafor „nurkowania” i „powierzchni”, wpisuje się w modernistyczną redukcję osoby ludzkiej do czysto naturalistycznej dialektyki. Autorka przeciwstawia rzekomo „pasję nadającą sens” relacjom rzekomo „nadającym kształt”, całkowicie pomijając nadprzyrodzony cel człowieka i jego wieczne przeznaczenie.
Ontologiczna amputacja człowieka
Już w pierwszym akapicie czytamy symptomatyczne zdanie: „W tej dziwnej walce nie musi być zwycięzców i pokonanych”. To typowo modernistyczne zacieranie podstawowego dla katolicyzmu rozróżnienia pomiędzy dobrem a złem. Autorce całkowicie umyka katolicka nauka o osobie ludzkiej jako „imago Dei” (Rdz 1,27), której naturalne pragnienia i powołania mają być podporządkowane łasce uświęcającej. Jak trafnie ujął Pius XI w encyklice Quas Primas: „ludzie w społeczeństwach zjednoczeni nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki”.
Budnik operuje skrajnie naturalistyczną antropologią, całkowicie ignorującą doktrynę o:
- Grzechu pierworodnym deformującym naturę ludzką
- Potrzebie łaski do osiągnięcia celu nadprzyrodzonego
- Małżeństwie jako sakramencie ustanowionym przez Chrystusa
„Mayol traci zdolność do życia na lądzie, jego płuca nie tolerują już powietrza, którym oddychamy my, uwikłani w kompromisy”
Ta pseudo-poetycka metafora odsłania rdzeń modernistycznego błędu: redukcję życia duchowego do psychologicznych procesów. Gdzie jest tu miejsce na naukę o duszy nieśmiertelnej? O obowiązku pracy nad sobą w łasce uświęcającej? Ostatecznie mamy tu do czynienia z glorfikacją samobójstwa duchowego – „ostatecznego zjednoczenia z żywiołem” – co stoi w jaskrawej sprzeczności z katolickim nakazem walki o zbawienie duszy (Mt 10,38).
Fałszywa dialektyka zastępująca hierarchię wartości
Artykuł wprowadza sztuczne napięcie pomiędzy:
- „Nurkowaniem w pasji” jako formą samorealizacji
- „Relacjami kształtującymi życie” jako społecznym kompromisem
To klasyczny przykład modernistycznego relatywizmu zacierającego obiektywną hierarchię celów ludzkich. W katolickiej perspektywie zarówno praca, jak i relacje mają służyć jedynemu koniecznemu – zbawieniu duszy (Łk 10,42). Jak przypomina Sobór Trydencki w dekrecie o usprawiedliwieniu: „Cel ostateczny człowieka polega na oddawaniu chwały Bogu i osiągnięciu wiekuistej szczęśliwości”.
Tymczasem Budnik proponuje „balans” pozbawiony transcendentnego punktu odniesienia. Jej koncepcja „zostawienia zapalonej lampki przy brzegu” to czysto naturalistyczna metafora, całkowicie pomijająca:
- Obowiązek kultu Bożego (pierwsze przykazanie)
- Potrzebę modlitwy jako koniecznego środka zbawienia
- Nakaz apostolstwa wynikający z przynależności do Mistycznego Ciała Chrystusa
Destrukcja pojęcia miłości
Szczególnie niebezpieczny jest fragment o „kruchej konstrukcji miłości” opartej na „podaniu kubka z kawą rano”. To totalne wypaczenie katolickiej nauki o miłości jako cnocie teologalnej. Jak uczy św. Tomasz z Akwinu w Sumie Teologicznej (II-II q. 23-27), miłość chrześcijańska:
- Ma swoje źródło w Bogu (1 J 4,7)
- Jest nierozerwalnie związana z łaską uświęcającą
- Wymaga ofiary z siebie na wzór Chrystusa (Ef 5,25)
Proponowany w artykule „rytm” pomiędzy samorealizacją a relacjami to w istocie relatywizacja małżeństwa jako nierozerwalnej wspólnoty na całe życie. Brak jakiegokolwiek odniesienia do sakramentalnego charakteru małżeństwa czy obowiązków stanu świadczy o całkowitym zerwaniu z katolicką nauką społeczną zawartą w encyklikach Leona XIII i Piusa XI.
Modernistyczna spiritualizacja bez Boga
Artykuł próbuje budować pseudo-duchowość opartą na:
- Estetyzacji egzystencjalnych wyborów („bezkresny, lodowaty błękit”)
- Psychologizacji życia wewnętrznego („uwikłani w kompromisy”)
- Relatywizacji wartości moralnych („nie musi być zwycięzców i pokonanych”)
To dokładnie ten rodzaj „religii ludzkich uczuć”, który potępił św. Pius X w encyklice Pascendi jako istotę modernizmu. Jak ostrzegał papież: „Moderniści […] umieszczają podstawę religii w osobistym doświadczeniu” (Lamentabili sane exitu, pkt 25).
Propozycja „bycia u siebie nawzajem – choćby tylko w tym, że się rozumie” to kwintesencja błędnej teologii „spotkania” rozwijanej przez posoborowych modernizatorów. Katolicka odpowiedź brzmi jednoznacznie: „Nie masz żadnego innego imienia pod niebem, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Prawdziwa komunia możliwa jest jedynie w Chrystusie i Jego Kościele.
Artykuł z Więź.pl stanowi jaskrawy przykład jak modernistyczna pseudokultura, odcinając się od nadprzyrodzonych prawd wiary, produkuje jedynie puste metafory zastępujące rzeczywistość łaski. Jak przypomina Pius IX w Syllabus Errorum: „Wiara Chrystusowa jest w sprzeczności z ludzkim rozumem” (pkt 6). Bez tego nadprzyrodzonego fundamentu wszystkie ludzkie poszukiwania „głębi” i „powierzchni” stają się jedynie samobójczą grą pozorów.
Za artykułem:
Pasja nadaje życiu sens, ale to relacje nadają mu kształt (wiez.pl)
Data artykułu: 07.01.2026







