Portal Gość.pl relacjonuje treść raportu Sekretariatu Generalnego Edukacji Katolickiej (SGEC) ujawniającego inwazyjne praktyki kontrolne władz francuskich wobec szkół katolickich. Dokument opisuje nieuzasadnione przeszukiwania tornistrów, nagabywanie uczniów w sprawach praktyk religijnych oraz żądania usuwania krzyży jako elementu „neutralizacji” charakteru placówek. Wszystko to miało miejsce pod pretekstem „zwiększenia ochrony nieletnich” po tzw. aferze Bétharram.
Laicyzacja metodą policyjnych nalotów
Raport potwierdza, że państwowi urzędnicy dokonywali niezapowiedzianych najść na lekcje, przerywali zajęcia dydaktyczne i prowadzili przesłuchania personelu w obecności uczniów. Jak czytamy:
„niektórzy nauczyciele mówią o inspektorach wchodzących do klasy bez przedstawienia się, przeglądających zeszyty w trakcie lekcji lub przesłuchujących personel na oczach dzieci”.
Szczególnie bulwersujące są doniesienia o pytaniach dotyczących uczestnictwa uczniów w niedzielnej Mszy oraz inwigilacji duchowych dzienników.
Przytaczany przez portal przykład inspektorki „zachęcającej do umniejszenia odrębnego charakteru szkoły na rzecz misji publicznej edukacji” stanowi jawne naruszenie prawa naturalnego. Już Pius XI w encyklice Divini illius Magistri podkreślał, że państwo nie ma kompetencji do kształtowania edukacji, będącej naturalnym prawem rodziców i Kościoła. Tymczasem współczesna Francja, spadkobierczyni rewolucyjnego antyklerykalizmu, sięga po metody rodem z czasów Combes’a i jego „l’Église libre dans l’État libre” (Kościół wolny w wolnym Państwie).
Teologiczny rdzeń problemu
Opisane represje nie są przypadkowym ekscesem biurokracji, lecz logiczną konsekwencją dogmatyzacji laickości wypływającej z herezji modernizmu. Vatican News, cytowany przez Gość.pl, pomija jednak kluczowy kontekst doktrynalny: Sobór Watykański II w deklaracji Dignitatis humanae uznał „wolność religijną” za prawo przyrodzone, co de facto zrównało prawdziwą religię z fałszywymi kultami.
Jak nauczał św. Pius X w encyklice Vehementer nos:
„Kościół i państwo mają wprawdzie każdy swój własny zakres działania… jednakże obydwaj winni działać w zupełnej zgodzie”.
Tymczasem współczesne „konkordaty” z ateistycznymi reżimami są jedynie kontynuacją apostazji posoborowej, która dobrowolnie zrzekła się przywilejów Króla królów.
Quas primas Piusa XI jednoznacznie stwierdza:
„królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi… najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”.
Wobec tego jakakolwiek „neutralność światopoglądowa” w szkolnictwie stanowi akt buntu przeciw Boskiemu porządkowi.
Milczenie o nadprzyrodzoności
Najcięższym zarzutem wobec treści artykułu jest całkowite pominięcie perspektywy duchowej walki. Brak odniesienia do sakramentalnego charakteru edukacji katolickiej (kanon 1372 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r.) oraz obowiązku heroicznego oporu wobec bezbożnych zarządzeń.
Gdy św. Tomasz z Akwinu w Summa contra gentiles (III, 71) dowodził, że „urzędnicy świeccy są podporządkowani kapłanom jak ciało duszy”, wskazywał na ontologiczną niższość władzy cywilnej wobec porządku nadprzyrodzonego. Tymczasem SGEC ogranicza się do kwestionowania „proporcjonalności” kontroli, nie zaś samego prawa państwa do ingerencji w domenę Kościoła.
Również brakuje ostrzeżenia, że współpraca z tym systemem edukacyjnym może być grzechem współudziału w apostazji. Jak przypomina Syllabus błędów (1864), potępiony jest pogląd, że „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła” (błąd 55).
Koniec czy nowy początek?
Opisane prześladowania stanowią nieunikniony owoc soborowej rewolucji, która dobrowolnie zdetronizowała Chrystusa Króla ze sfery publicznej. Gdy Kościół przestał głosić swe wyłączne prawo do kształtowania cywilizacji, państwa masońskie natychmiast wypełniły powstałą próżnię.
W świetle niezmiennej doktryny katolickiej jedyną godną odpowiedzią na tę sytuację jest całkowite odcięcie się od struktur neo-kościoła współpracujących z antychrześcijańskimi reżimami. Jak pisał św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice (II, 30): „jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. Dlatego szkoły uznające zwierzchnictwo modernistycznych uzurpatorów z Rzymu nie mogą być uważane za katolickie.
Prawdziwi katolicy powinni dziś organizować edukację domową lub tworzyć niezależne szkoły katolickie, całkowicie wolne od wpływów zarówno państwa, jak i posoborowych „konferencji episkopatów”. Tylko w ten sposób spełnią nakaz Chrystusa: „Nie dajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie” (Mt 7,6).
Za artykułem:
Francja: Raport ujawnia presję państwa na katolicką edukację (gosc.pl)
Data artykułu: 08.01.2026







