Melchior Wańkowicz i „Tygodnik Powszechny”: fałszywy mit oporu w służbie destrukcji

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (9 stycznia 2026) kreśli obraz Melchiora Wańkowicza jako rzekomego bojownika o wolność słowa, który poprzez współpracę z katolickim pismem miał manifestować „niezależność” w komunistycznej Polsce. Artykuł przedstawia wybór druku w „Tygodniku” jako akt cywilnego oporu, „wyraźną deklarację niezależności”, podczas gdy emigranci uważali podobne działania za zdradę. Szkicowany przez Łukasza Garbala mit „walki z dezinformacją” pomija fundamentalny fakt: jakakolwiek współpraca z kontrolowanymi przez reżim strukturami była z katolickiego punktu widzenia współudziałem w systemowej apostazji.


Naturalistyczna redukcja katolicyzmu do „niezależności” politycznej

Komentowany tekst konsekwentnie sprowadza postawę Wańkowicza do wymiaru czysto politycznego, całkowicie pomijając zasadniczą kwestię doktrynalną. „Tygodnik Powszechny”, choć formalnie katolicki, już w latach 40. XX wieku stawał się narzędziem adaptacji Kościoła do komunistycznej rzeczywistości – co św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis nazwał „przebiegłym wysiłkiem modernistów, by pogodzić wiarę z nauką, a przez to przygotować ruinę wiary”. Wybór tej platformy druku przez Wańkowicza nie był aktem oporu, lecz przejawem zgody na stopniową infiltrację katolicyzmu przez marksistowski relatywizm.

„wobec rozpowszechnionej u nas korsarskiej metody przedrukowywania prac autorów przebywających za granicą bez ich zgody, z dowolnymi skrótami, a nieraz i bez podania źródła przedruku, komunikujemy, że artykuł został nam nadesłany przez autora”

Przytoczony przypis redakcji „Tygodnika” demaskuje hipokryzję całego przedsięwzięcia. Podczas gdy formalnie broniono praw autorskich, równocześnie legitymizowano system cenzury, który – jak uczy papież Pius IX w Syllabusie błędów„jest jawnym pogwałceniem praw Bożych i wolności Kościoła” (pkt 44). Współpraca z jakimkolwiek pismem funkcjonującym za przyzwoleniem władz PRL stanowiła pośrednie uznanie ich prawa do regulowania życia katolików, co było zdradą zasady „nie może być dwóch słońc na niebie” (Bonifacy VIII, bulla Unam Sanctam).

List 34: fałszywy opór w ramach systemowej apostazji

Szczególnie przewrotnie przedstawiona zostaje kwestia tzw. Listu 34 z 1964 roku. Autor artykułu kreśli Wańkowicza jako „jednego z liderów protestu” przeciwko cenzurze, pomijając całkowicie doktrynalną pustkę tego gestu. Katolicki opór wobec komunizmu nie mógł ograniczać się do postulatów wolności słowa – jak uczy papież Pius XI w Divini Redemptoris, „komunizm jest z natury swej zły i nie może być traktowany jako dopuszczalny współpracownik w jakiejkolwiek dziedzinie”. Tymczasem protestujący ograniczyli się do żądań reformy systemu, nie zaś jego odrzucenia, co stanowiło przyjęcie modernistycznej zasady ewolucji doktryn potępionej przez św. Piusa X w Lamentabili sane (pkt 21).

Opisana w artykule propozycja Wańkowicza, by „zmniejszyć nakład »Tygodnikowi Powszechnemu«” w zamian za darmowe teksty, ujawnia całkowite niezrozumienie natury apostazji. Jak bowiem naucza Sobór Watykański I, „wiara musi być zachowana w czystości i nienaruszalności” (konst. Dei Filius, rozdz. 4). Współpraca z jakąkolwiek instytucją akceptującą zasady systemu komunistycznego była więc nie do pogodzenia z katolicką ortodoksją.

„Neutralność” jako przejaw modernizmu

Najbardziej wymownym świadectwem duchowego bankructwa opisywanej postawy jest deklaracja Wańkowicza z 1965 roku, w której – jak relacjonuje autor – „wobec odpowiedzialnego w rządzącej partii za cenzurę Wincentego Kraśki deklarował, że nie będzie drukować w pismach odbieranych jako filary dwóch skrajnych nurtów ideowych”. Ta rzekoma „neutralność” stanowi jawną zdradę katolickiej zasady, że „Chrystus musi królować nad wszystkimi narodami i każdym aspektem życia” (Pius XI, Quas Primas). Jak uczy papież Leon XIII w Immortale Dei, „Bóg podzielił rządzenie światem między władzę kościelną i cywilną, tę nad rzeczami boskimi, tamtą nad ludzkimi. Obie jednak, chociaż każda w swoim rodzaju jest najwyższa, mają określone granice”.

Przedstawiona w artykule próba budowania pomostów między katolicyzmem a komunizmem poprzez działania Wańkowicza jest typowym przykładem modernizmu potępionego przez św. Piusa X: „Moderniści usiłują przeprowadzić nie rozdział, ale ugodę między Kościołem a światem” (encyklika Pascendi). Współpraca z „Tygodnikiem Powszechnym” – niezależnie od intencji – służyła legitymizacji systemu, który z katolickiego punktu widzenia był całkowicie nielegitymowany.

Kult człowieka zamiast królestwa Chrystusa

Cała narracja artykułu koncentruje się na ludzkich zmaganiach i politycznych strategiach, całkowicie pomijając zasadniczy dla katolicyzmu wymiar nadprzyrodzony. Brak jakiegokolwiek odniesienia do roli łaski, sakramentów czy obowiązku publicznego wyznawania wiary stanowi wymowną ilustrację naturalizmu potępionego w Syllabusie błędów Piusa IX (pkt 57-60). Opisana walka z „dezinformacją” ogranicza się wyłącznie do poziomu doczesnego, podczas gdy – jak uczy Pius XI w Quas Primas„nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.

Symboliczny jest fragment o przesyłaniu czytelnikom „nożyków do obierania kartofli” i amerykańskich przyrządów do nawlekania nici. Ten groteskowy gest, mający rzekomo budować więź z odbiorcami, doskonale oddaje duchową pustkę całego przedsięwzięcia – redukcję katolicyzmu do poziomu technicznej pomocy w codziennych czynnościach, zamiast głoszenia jedynej prawdy zbawiennej.

Teologiczne bankructwo „opozycyjnego” kompromisu

Konkludując, analizowany artykuł stanowi klasyczny przykład modernistycznej narracji, która – pod pozorem walki o wolność słowa – legitymizuje stopniowe podporządkowanie katolicyzmu celom rewolucji. Działania Wańkowicza i „Tygodnika Powszechnego”, przedstawiane jako przejaw oporu, w rzeczywistości były „operacją psychologiczną masonerii przeciw Kościołowi” (por. analiza „Fałszywe objawienia fatimskie”). Jak uczy papież Pius XII w przemówieniu do prałatów Świętej Rzymskiej Roty z 1946 roku: „Gdzie nie ma miejsca dla Chrystusa Króla, tam nie ma miejsca dla pokoju między narodami”.

Katolicka odpowiedź na komunizm nie mogła polegać na taktycznych kompromisach czy „niezależności” w ramach systemu, lecz wymagała całkowitego odrzucenia zasad rewolucji i nieugiętego trwania przy niezmiennym depozycie wiary. Wszelkie próby adaptacji – jak pokazuje historia „Tygodnika Powszechnego” – prowadziły jedynie do dalszej destrukcji i utraty tożsamości, co Pius XI w Divini Redemptoris nazwał „zgubnym błędem tych, którzy marnowali czas na poszukiwanie niemożliwej zgody między Chrystusem a Belialem”.


Za artykułem:
Melchior Wańkowicz w „Tygodniku”: walka z dezinformacją i nożyk do obierania kartofli
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 09.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.