Portal Gość Niedzielny informuje o 32. Międzynarodowym Festiwalu Kolęd i Pastorałek w Będzinie, który ma być „największym przeglądem bożonarodzeniowych pieśni w Europie”. W ramach tej modernistycznej farsy zaplanowano występy ponad 300 wykonawców z Polski, Litwy, Ukrainy i Włoch w świeckiej hali widowiskowej zwanej „Areną”.
Desakralizacja kultu jako norma posoborowa
Organizatorzy z dumą podkreślają, że festiwal odbywa się w hali widowiskowej, nie zaś w świątyni. To jawna realizacja modernistycznej doktryny głoszącej rozdział sacrum od profanum, sprzecznej z dogmatem o sociali Regni Christi regimine (społecznym panowaniu Chrystusa Króla). Pius XI w encyklice Quas primas stanowczo potępił takie praktyki:
„Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast, a Chrystus tych, którzy Mu byli w Królestwie ziemskim wiernymi i posłusznymi poddanymi, nie przestaje powoływać do szczęścia w Królestwie niebieskim”
.
Naturalizm zastępujący cel nadprzyrodzony
Cała narracja skupia się na walorach „artystycznych” i „amatorskim charakterze” wydarzenia, co demaskuje czysto naturalistyczne podejście. Brak jakiejkolwiek wzmianki o:
- Modlitwie jako celu śpiewu liturgicznego
- Stanie łaski u uczestników
- Zakazie wspólnego kultu z heretykami i schizmatykami
Jury pod przewodnictwem prof. Bartosza Listwana – świeckiego wykładowcy akademickiego bez kompetencji teologicznych – oceniać będzie jedynie wartość „estetyczną” rzekomych kolęd, nie zaś ich zgodność z doktryną katolicką. To jawne pogwałcenie zasady Lex orandi, lex credendi (Prawo modlitwy prawem wiary).
Ekumeniczna zgnilizna w praktyce
Udział zespołów z Ukrainy i Litwy oznacza praktyczną promocję schizmatyckich wspólnot prawosławnych, które Pius IX w Syllabus errorum potępił jako „odstępców od jedynej prawdziwej Owczarni Chrystusowej”. Synkretyzm religijny podszyty folklorem stoi w jaskrawej sprzeczności z dekretem Świętego Oficjum z 1949 r. zabraniającym katolikom uczestnictwa w ekumenicznych zgromadzeniach.
Fałszywy patronat „świętego” kapłana
Festiwal wykorzystuje postać zmarłego w 2006 r. Kazimierza Szwarlika, który jako kapłan wyświęcony po 1968 r. działał w strukturach posoborowej sekty. Jego duchowa spuścizna pozostaje co najmniej podejrzana, o czym świadczy fakt, że pierwszy festiwal zorganizował w 1995 r. wraz z modernistycznym „księdzem” Piotrem Pilśniakiem – typowym reprezentantem pokolenia klerykalnych rewolucjonistów.
Demokratyzacja sacrum
Organizatorzy chwalą się liczbą „około 40 tys. uczestników” przez 32 lata, co odsłania czysto ilościowe, demokratyczne podejście do kultu. Święty Pius X w Lamentabili sane potępił takie metody:
„Dogmaty, sakramenty i hierarchia […] są tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości chrześcijańskiej, która zewnętrznymi przyrostami pomnożyła i udoskonaliła mały zarodek ukryty w Ewangeliach”
.
Tymczasem katolicka tradycja zawsze stawiała jako wzór kolędowanie jako actio liturgica (czynność liturgiczną) podporządkowaną celom nadprzyrodzonym. Już Sobór Trydencki w sesji XXII nawoływał: „Śpiew kościelny powinien być wykonywany z taką pobożnością i skromnością, aby słuchacze byli pobudzani do modlitwy i rozważania Boskich rzeczy”.
Będzińska impreza to kolejny dowód na całkowite zerwanie posoborowia z zasadami wiary. Zamiast prowadzić dusze do Chrystusa Króla, utrwala ona religijny relatywizm i kulturowe bałwochwalstwo pod płaszczykiem „kultywowania tradycji”.
Za artykułem:
Śląskie: Międzynarodowy Festiwal Kolęd i Pastorałek (gosc.pl)
Data artykułu: 11.01.2026







