Portal eKAI (11 stycznia 2026) relacjonuje organizację III Konkursu Kolęd i Pastorałek pod hasłem „Bosko kolędować dla Jezusa” w parafii księży salezjanów w Skawie. Wydarzenie zgromadziło 140 wykonawców z 23 miejscowości, w tym z odległych Kielc czy Kędzierzyna-Koźla, rozdano dyplomy, statuetki i nagrody pieniężne pod patronatem m.in. „Gościa Niedzielnego”. Jak zaznaczył organizator ks. Marek Ledwożyw: „Okres Bożego Narodzenia sprzyja utrwalaniu tradycji śpiewu kolęd i pastorałek. Postanowiliśmy zaproponować dzieciom i młodzieży możliwość prezentacji swoich muzycznych talentów”.
Profanacja sacrum przez komercjalizację
Już sam tytuł konkursu „Bosko kolędować dla Jezusa” stanowi teologiczne nadużycie. Przymiotnik boski w katolickiej teologii zarezerwowany jest wyłącznie dla atrybutów Bóstwa („Boska istota”, „Boska natura”), nigdy zaś dla ludzkich działań (Pius XII, Humani generis). Tytuł sugerujący „boskość” śpiewu ludzkiego to jawna profanacja, ściągająca niebezpieczeństwo świętokradztwa na uczestników. W tradycji katolickiej kolędowanie zawsze było actio humana ad Dei gloriam (czynem ludzkim ku chwale Bożej), nigdy zaś „boskim” występem.
Jury postanowiło przyznać równorzędne I miejsce Sylwii Ciężobce z Ostrowska, II miejsce otrzymała Małgorzata Kulig z Laskowej
Model konkursu z nagrodami pieniężnymi jest zaprzeczeniem ducha pokory i bezinteresowności, jaką winna cechować się prawdziwa pobożność maryjna. Już św. Pius X w motu proprio Tra le sollecitudini (1903) przestrzegał: „Muzyka kościelna musi przede wszystkim posiadać cechy prawdziwej sztuki sakralnej, wykluczając wszelką próżność, światowość i płytką efektywność”. Tymczasem cytowany fragment ukazuje redukcję śpiewu ku czci Wcielenia Słowa do rywalizacji o materialne trofea.
Neomodernistyczna instrumentalizacja liturgii
Obecność zespołów takich jak „Różyczki św. Tereski” czy „Nasza klasa” w kościele świadczy o całkowitym odejściu od zasady sacrum i profanum. Sobór Trydencki w dekrecie De invocatione Sanctorum (1563) wyraźnie zakazywał wprowadzania do świątyń nazw i form świeckich. Tymczasem modernistyczni organizatorzy świadomie mieszają sferę sacrum z kulturą masową, przekształcając dom Boży w salę koncertową.
Kryteria oceny jury złożonego z nauczycieli szkoły muzycznej potwierdzają całkowite odejście od katolickich zasad sztuki sakralnej. Jak zaznaczono, przyznano „dodatkową nagrodę ks. Marka za śpiew wielogłosowy”, podczas gdy Pius X w Tra le sollecitudini jednoznacznie wskazywał: „Muzyka kościelna winna być święta, a zatem wykluczać wszelką świeckość nie tylko w samej sobie, lecz także w sposobie wykonywania”. Wielogłosowe popisy wokalne stanowią zaprzeczenie tej zasady, sprowadzając śpiew religijny do poziomu rozrywki.
Patronat medialny jako narzędzie indoktrynacji
III Konkursowi Kolęd i Pastorałek „Bosko kolędować dla Jezusa” patronował, m.in. „Gość Niedzielny”
Zaangażowanie „Gościa Niedzielnego” w promocję wydarzenia potwierdza głębokie zaangażowanie struktur posoborowych w destrukcję katolickiej tożsamości. To właśnie to pismo od dziesięcioleci propaguje tezę o „duchowej odnowie” poprzez eksperymenty liturgiczne, podczas gdy Pius XI w Quas Primas (1925) uczył: „Ktokolwiek wyrzeka się posłuszeństwa Chrystusowi-Królowi, porzuca nadzieję zbawienia wiecznego” (n. 21).
Teologiczne konsekwencje synkretyzmu
Organizatorzy z premedytacją pomijają kluczowy aspekt kolędowania jako adoratio (uwielbienia), zastępując go koncepcją spectaculum (widowiska). Brak choćby wzmianki o modlitwie, błogosławieństwie relikwiami czy akcie poświęcenia Sercu Jezusowym potwierdza całkowite zerwanie z katolicką duchowością. Jak trafnie zauważył św. Robert Bellarmin: „Gdzie znika kult, tam umiera wiara” (De Controversiis, II, 8).
Wydarzenie to stanowi żywą ilustrację potępionych przez Piusa IX w Syllabus errorum (1864) tez o „wolności kultów” (pkt 15) i „rozdziale Kościoła od państwa” (pkt 55). Wszechobecna estetyka show-businessu, konkurencji i autopromocji jest zaprzeczeniem zasady Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat (Chrystus zwycięża, Chrystus króluje, Chrystus panuje).
W miejsce prawdziwego kolędowania, które według tradycji winno kończyć się 2 lutego Ofiarowaniem Pańskim, mamy tu do czynienia z nieokreślonym czasowo „konkursem” oderwanym od liturgicznego roku. Jak trafnie diagnozował Pius XII w Mediator Dei (1947): „Nieomylnym znakiem fałszywej odnowy jest usuwanie z kultu pierwiastka Bożego na rzecz ludzkich emocji” (n. 62).
Duchowa pułapka dla wiernych
Organizatorzy bezwstydnie wykorzystują dzieci i młodzież jako żywe tarcze dla propagowania modernizmu. Nagradzanie zespołu o nazwie „Consonans” za „śpiew wielogłosowy” to klasyczny przykład wprowadzania protestanckich wzorców do katolickiej przestrzeni. Tymczasem św. Pius X w motu proprio ostrzegał: „Śpiew kościelny powinien być męski, poważny, dostojny, a przy tym melodyjny”.
Całe przedsięwzięcie, podszyte hasłami o „tradycji” i „pięknie”, w rzeczywistości stanowi kolejny krok w budowie synkretycznej religii humanistycznej. Jak przepowiedział Leon XIII w Humanum genus (1884): „Wrogowie Kościoła przywdzieją maskę miłośników tradycji, by skuteczniej niszczyć samą istotę wiary” (n. 17).
W obliczu takich wydarzeń jedyną katolicką odpowiedzią pozostaje odrzucenie fałszywej jedności i powrót do niezmiennej Tradycji, gdzie kolęda jest modlitwą, nie zaś konkursem talentów. Jak uczył św. Augustyn: „Kto śpiewa, modli się dwa razy” – pod warunkiem jednak, że śpiew służy chwale Bożej, nie zaś ludzkiej próżności.
Za artykułem:
11 stycznia 2026 | 19:58Skawa – „Bosko kolędować dla Jezusa” u salezjanów (ekai.pl)
Data artykułu: 11.01.2026







