Portal eKAI (12 stycznia 2026) relacjonuje tzw. „Ekumeniczne Kolędowanie” w kościele pw. „św. Maksymiliana Marii Kolbego” w Bielsku-Białej Aleksandrowicach. Wydarzenie zgromadziło duchownych różnych wspólnot religijnych oraz wiernych, którzy uczestniczyli w „Eucharystii” sprawowanej przez „ks. Jarosława Jarco” i „ks. Krzysztofa Strzelczyka”, z udziałem przedstawicieli Kościoła ewangelicko-augsburskiego i prawosławnego. Po liturgii odbył się koncert czterech chórów reprezentujących różne tradycje wyznaniowe, zakończony wspólną modlitwą „Ojcze nasz” i błogosławieństwem „ks. Sławomira Kołaty”.
Teologiczna katastrofa pod płaszczykiem braterstwa
Opisywane wydarzenie stanowi jawną realizację modernizmu potępionego przez św. Piusa X w encyklice Pascendi Dominici gregis jako „synteza wszystkich herezji”. Koncepcja „ekumenicznej jedności” poprzez wspólne kolędowanie to kwintesencja błędów potępionych w Syllabusie Piusa IX (1864), który wyraźnie zakazuje „zrównywania religii Chrystusowej z innymi religiami fałszywymi” (propozycja 77).
Uczestnictwo duchownych niekatolickich w katolickiej liturgii (choćby posoborowej) narusza kanon 1258 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku: „Communicatio in sacris cum acatholicis (…) est illicita” (Uczestnictwo w świętych obrzędach z niekatolikami jest niedozwolone). Praktyka ta została jednoznacznie potępiona przez Piusa XI w encyklice Mortalium animos: „Kościół nigdy nie pozwolił swym wiernym brać udziału w zgromadzeniach niekatolickich”.
Profanacja świątyni i świętokradztwo
Wprowadzenie do katolickiej świątyni (nawet poświęconej wątpliwemu „świętemu”) chórów heretyckich wyznań stanowi akt profanacji. Św. Robert Bellarmin w De controversiis przypomina: „Miejsce poświęcone prawdziwej Ofierze nie może służyć kultowi fałszywemu”. Tymczasem greckokatolicki duet „z towarzyszeniem bandury” i prawosławne śpiewy cerkiewne wprowadziły elementy obce katolickiej pobożności.
Nawet pozornie niewinny finał w postaci wspólnego śpiewu kolędy „Przybieżeli do Betlejem” nabiera charakteru bluźnierczego, gdy wykonywany jest przez heretyków negujących realną obecność Chrystusa w Eucharystii. Jak zauważył św. Tomasz z Akwinu w Summa contra Gentiles: „Fałszywi czciciele, choćby czcili prawdziwego Boga, czynią to w sposób niegodny, zasługując na potępienie”.
„Maksymilian Kolbe” – fałszywy patron apostazji
Symboliczna wymowa wyboru kościoła pod wezwaniem „św. Maksymiliana Kolbego” nie może umknąć uwadze. Postać ta – wyniesiona na ołtarze przez posoborowych uzurpatorów – stała się ikoną „nowej hagiografii”, gdzie naturalne cnoty zastępują nadprzyrodzoną świętość. Śmierć w obozie koncentracyjnym nie spełnia kryteriów męczeństwa in odium fidei (z nienawiści do wiary), co podkreślał już kard. Alfredo Ottaviani w prywatnych notatkach.
W tym kontekście „patronat” Kolbego nad ekumenicznym zgromadzeniem jest szczególnie wymowny – jak gdyby potwierdzał tezę, iż współczesny „kościół” czerpie inspirację z teologicznych fikcji, a nie z żywotów prawdziwych świętych.
Ewangelia zniekształcona: „aby wszyscy byli jedno”
Organizatorzy powołują się na ewangeliczne wezwanie „aby wszyscy byli jedno” (J 17,21), świadomie wypaczając jego znaczenie. Św. Augustyn w In Ioannis Evangelium wyjaśniał: „Chrystus modli się nie o jakąkolwiek jedność, ale o jedność w prawdzie i miłości, która może istnieć tylko w Kościele Katolickim”. Tymczasem opisane wydarzenie realizuje modernistyczną utopię jedności bez nawrócenia, sprzeczną z nauczaniem Leona XIII w Satis cognitum.
Brakuje jakiegokolwiek odniesienia do konieczności powrotu heretyków i schizmatyków do jedynego Kościoła Chrystusowego. W zamian mamy do czynienia z relatywizacją prawdy objawionej na rzecz emocjonalnego doświadczenia wspólnego śpiewu – co doskonale wpisuje się w modernistyczną koncepcję religii jako „uczucia i doświadczenia” potępioną w Lamentabili sane exitu (1907).
Tygodniowa Modlitw o Jedność jako narzędzie destrukcji
Wspomniane przygotowanie do „Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan” odsłania prawdziwy cel tych praktyk. Jak wykazał abp Marcel Lefebvre w Liście do zagubionych katolików, inicjatywa ta od początku lat 60. służyła propagandzie fałszywej jedności bez wymogu uznania prymatu Piotrowego i katolickich dogmatów.
Wydarzenie w Aleksandrowicach stanowi modelowy przykład realizacji soborowej herezji ekumenizmu, która – jak ostrzegał Pius XI – „prowadzi do relatywizmu religijnego i obojętności” (Mortalium animos). Milczenie o konieczności nawrócenia heretyków i schizmatyków, połączone z akceptacją ich błędów, to jawny przejaw apostazji przewidzianej w III Tajemnicy Fatimskiej – która nota bene została sfałszowana przez posoborowych modernizatorów.
Muzyczna maskarada: estetyka zamiast doktryny
Wysoki poziom artystyczny chórów nie może przesłonić teologicznego bankructwa całego przedsięwzięcia. Jak zauważył św. Pius X w motu proprio Tra le sollecitudini: „Muzyka kościelna musi być święta, wykluczając wszelką świeckość”. Tymczasem koncert w Aleksandrowicach sprowadził świątynię do roli sali koncertowej, gdzie różnorodność tradycji muzycznych miała zastąpić jednolitość wiary.
Wykonanie kolęd „tradycji wschodniej” przez greckokatolicki duet szczególnie bulwersuje, gdyż Kościół zawsze potępiał obrządek wschodni połączony z herezją. Pius XII w Orientales omnes Ecclesias wyraźnie stwierdził, że jedynie prawowierni chrześcijanie mogą czerpać z dziedzictwa Wschodu.
Konsekwencje duchowe: współudział w grzechu
Uczestnictwo katolików w tego typu przedsięwzięciach stanowi ciężki grzech współpracy ze złem. Moralność katolicka rozróżnia formalinam cooperationem (współudział formalny) i materialem, przy czym obecność na ekumenicznych zgromadzeniach zawsze kwalifikuje się jako współudział formalny w herezji. Św. Alfons Liguori w Theologia Moralis ostrzegał: „Ktokolwiek świadomie uczestniczy w obrzędach heretyckich, staje się współwinny ich błędów”.
Niestety, duchowni organizujący wydarzenie nie tylko nie ostrzegli przed tym wiernych, ale poprzez błogosławieństwo udzielone przez „ks. Kołatę” utwierdzili uczestników w zgubnym przekonaniu o „pozytywnym charakterze” ekumenizmu.
„Ekumeniczne Kolędowanie zakończyło się wspólną modlitwą «Ojcze nasz», po której błogosławieństwa wszystkim uczestnikom udzielił ks. Sławomir Kołata”
Ten fragment szczególnie dobitnie ukazuje głębię kryzysu. Wspólna modlitwa „Ojcze nasz” z heretykami narusza podstawową zasadę życia duchowego – lex orandi, lex credendi. Jak zauważył św. Hieronim: „Modlitwa z odszczepieńcami jest zdradą Krzyża”.
Quo vadis, Ecclesia?
Opisywane wydarzenie nie jest odosobnionym przypadkiem, ale symptomem systemowego kryzysu struktury posoborowej. Już w 1925 roku Pius XI w Quas Primas przestrzegał: „Państwa, które nie oddadzą czci Chrystusowi jako Królowi, popadną w anarchię i ruinę”. Dziś widzimy spełnienie tych słów – miejsce społecznego panowania Chrystusa zajęła „dyktatura relatywizmu”.
Tzw. „Kościół” w Aleksandrowicach stał się areną spektaklu, gdzie prawda została poświęcona na ołtarzu „dialogu”. Brakuje tu najważniejszego: wezwania do nawrócenia, uznania prymatu Piotra, czci dla prawdziwej Ofiary Mszy Świętej. W zamian mamy puste gesty, estetyczne uniesienia i teologiczną pustkę – dokładnie tak, jak przepowiadali tradycjonaliści w reakcji na soborową rewolucję.
Na zakończenie warto przypomnieć słowa św. Grzegorza Wielkiego: „Nie może być miłosierdzia tam, gdzie jest zdrada prawdy”. Dopóki struktury posoborowe nie odrzucą ekumenicznej herezji i nie powrócą do integralnej doktryny katolickiej, podobne wydarzenia będą tylko potwierdzać ich apostazję i oddalenie od źródła łaski.
Za artykułem:
12 stycznia 2026 | 08:36Bielsko-Biała: Ekumeniczne kolędowanie w aleksandrowickim kościele (ekai.pl)
Data artykułu: 12.01.2026







