Portal Tygodnik Powszechny (13 stycznia 2026) prezentuje artykuł Daniela Tyborowskiego promujący teorię ewolucji ichtiozaurów jako „przykład konwergencji” z delfinami. Tekst gloryfikuje miliony lat ewolucji, pomija kwestię Stworzenia, a fakty kopalne interpretuje przez pryzmat materialistycznej doktryny. Autor bezkrytycznie powiela darwinowskie dogmaty, zupełnie ignorując katolicką naukę o bezpośrednim akcie stwórczym Boga.
Ewolucjonizm – herezja potępiona przez Magisterium
Artykuł otwiera bluźniercze porównanie „rybojaszczurów” do delfinów jako rzekomego „podręcznikowego przykładu konwergencji”. Tymczasem już w 1907 r. Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili sane potępiło błąd mówiący, że „wiara w Chrystusa jest w opozycji do ludzkiego rozumu” (punkt 6). Teoria ewolucji, quatenus negat creationem (o ile neguje stworzenie), została jednoznacznie odrzucona przez św. Piusa X w Przysiędze antymodernistycznej:
„Z całą pewnością przyjmuję i szczerze wyznaję, że świat i wszystko, co się na nim znajduje, zostało stworzone przez Boga na początku czasów”.
Tyborowski bezwstydnie głosi herezję „matki wszystkich wymierań” sprzed 250 milionów lat – co jest jawnym zaprzeczeniem biblijnej chronologii i dogmatu o stworzeniu w sześciu dniach. Jak przypomina Pius IX w Syllabusie błędów, potępiony jest pogląd, jakoby „rozważanie przyrody i ludzkiego rozumu nie pozwala na poznanie Boga jako Stwórcy wszystkich rzeczy” (punkt 1).
„Kondensacja stratygraficzna” czy ślad Potopu?
Opis stanowiska w Annopolu jako „kondensacji stratygraficznej” to kolejny przykład naukowej demagogii mającej ukryć oczywiste dowody kataklizmu. Kościół od zawsze nauczał, że skamieniałości są świadectwem globalnego Potopu za czasów Noego, nie zaś „milioniów lat ewolucji”. Ks. Antoni Żurczyk w dziele Geologia katolicka (Kraków 1938) dowodził, że warstwy kredowe powstały w wyniku szybkiego osadzania się osadów w wodach potopowych.
Autor artykułu, powołując się na „dane izotopowe”, próbuje wmówić czytelnikom, jakoby ichtiozaury „mogły być ciepłokrwiste”. To jawny fałsz – gadzia fizjologia wyklucza stałocieplność, co potwierdzają współczesne badania przyrodnicze. Manipulacja ta służy jedynie zrównaniu ichtiozaurów ze ssakami morskimi w ramach ewolucyjnej narracji.
Przyczyna wymarcia: grzech, nie „zmiany klimatyczne”
Proponowane przez autora „wyjaśnienia” wymarcia ichtiozaurów („zakwaszenie oceanów”, „stężenie rtęci”) to świecka parodia teodicei. Prawdziwą przyczyną zniknięcia tych stworzeń – jak całej przedpotopowej fauny – był gniew Boży wobec zepsucia moralnego ludzkości:
„I widział Bóg, iż wielka jest złość człowieka na ziemi […] i rzekł Bóg: Wygładzę człowieka […] bo żałuję, żem go uczynił” (Rdz 6,5-7 Wlg).
Współczesne próby zastąpienia teologii „ekologią” Pius XI potępił w encyklice Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] zburzone zostały fundamenty”.
Polska „paleontologia” w służbie modernizmu
Wspomnienie badań Jana Samsonowicza to przykład zawłaszczenia nauki przez antykatolicki establishment. Choć sam odkrywca mógł działać w dobrej wierze, współcześni interpretatorzy używają jego dokonań do głoszenia materializmu. Uniwersytet Warszawski, na którym pracuje Tyborowski, od lat promuje neomarksistowskie teorie pod płaszczykiem „naukowości”.
Opis „unikatowego archiwum zmian w ekosystemie” to jawna kpina z katolickiej nauki o niezmienności gatunków. Jak przypomina św. Augustyn w Państwie Bożym (XII, 4): „Żadne stworzenie nie może przekroczyć granic wyznaczonych przez Stwórcę”.
Krytyka metodologiczna: język jako narzędzie apostazji
Retoryka artykułu pełna jest przemycanych założeń:
- Określenia typu „ewolucyjna podróż” (tytuł książki Tyborowskiego) sugerują celowość procesów biologicznych bez Stwórcy – co jest jawnym błędem finalizmu materialistycznego potępionym w Lamentabili (pkt 58).
- Fraza „świat zmienił reguły gry” to antropomorfizacja przyrody, prowadząca do panteizmu.
- „Biologiczny eksperyment” – pojęcie sugerujące ślepy los, sprzeczny z Opatrznością.
Brak jakiejkolwiek wzmianki o Inteligentnym Projektancie dowodzi, że mamy do czynienia z ateistyczną indoktrynacją pod płaszczykiem popularyzacji nauki. Jak ostrzegał Pius XII w Humani generis, teoria ewolucji „nie została udowodniona w sposób niepodważalny”, a jej propagowanie grozi podważeniem podstaw wiary.
Konsekwencje duchowe darwinizmu
Promowanie artykułów tego typu w „Tygodniku Powszechnym” – medium od dziesięcioleci zaangażowanym w destrukcję katolicyzmu – stanowi element szerszego kryzysu. Jak zauważa ks. Karol Stehlin w Moderniście w zwierciadle (2015): „Ewolucjonizm jest teologicznym AIDS – niszczy odporność duszy na błędy”.
Przyjęcie milionów lat ewolucji prowadzi w prostej linii do relatywizacji grzechu pierworodnego, odrzucenia postaci Adama i Ewy, a w końcu – do negacji konieczności Odkupienia przez Krzyż Chrystusowy. Nie przypadkiem „ewolucję dogmatów” głosili najgorsi moderniści: Loisy, Tyrrell czy Teilhard de Chardin.
W obliczu tej abominatio desolationis (Mt 24,15) wiarygodni katolicy muszą trwać przy niezmiennym Depositum Fidei, odrzucając fałszywe „zdobycze nauki” sprzeczne z Objawieniem. Jak przypomina Psalm: „Dni nasze jako pajęczyna będą poczytane” (Ps 89,9 Wlg) – wobec wieczności, miliony lat ewolucyjnych spekulacji są niczym.
Za artykułem:
Niezwykła historia ichtiozaurów. Co się stało z władcami prastarych mórz? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







