Portal eKAI (13 stycznia 2026) przedstawia rozmowę z ks. Zbigniewem Stępniakiem, prezentując jego działalność artystyczną jako rzekomo zgodną z powołaniem kapłańskim. Komentowany artykuł relacjonuje: „ks. Zbigniew Stępniak, profesor Instytutu Muzyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, a jednocześnie śpiewak mający w swoim repertuarze utwory kompozytorów od renesansu do współczesności” oraz zapowiada jego występ w koncercie ku czci „Sł. Bożego bp. Wilhelma Pluty”. Już w tym wstępie widoczna jest typowa dla posoborowej mentalności synteza sacrum i profanum, gdzie działalność artystyczna stawiana jest na równi z posługą kapłańską.
Kult człowieka zamiast służby ołtarza
Wypowiedź duchownego ujawnia głębokie oderwanie od tradycyjnego rozumienia kapłaństwa. Gdy pytany o godzenie funkcji, odpowiada: „Jestem śpiewakiem, profesorem uczelni, ale czuję się przede wszystkim duszpasterzem, księdzem. Przepraszam, kapłan, w moim rozumieniu brzmi trochę górnolotnie, w oderwaniu od ludzi”. To symptomatyczne pomniejszanie godności kapłańskiej – zamiast alter Christus (drugi Chrystus) mamy tu „duszpasterza” skupionego na ludzkiej aprobacie. Św. Pius X w encyklice Haerent animo podkreślał: „Kapłan winien być święty, ponieważ stoi przed obliczem Boga, składa Mu Ofiarę i ma święte obowiązki wobec dusz”. Tymczasem ks. Stępniak z dumą przyznaje, że „studenci wchodząc do sali (…) pozdrawiają mnie «Szczęść Boże»” – co świadczy o upodobnieniu się do świata i zatraceniu sacrum kapłaństwa.
Ewangelizacja przez profanum?
Szczególnie niepokojące są deklaracje o rzekomo ewangelizacyjnym charakterze świeckiego repertuaru: „W romansach rosyjskich, dumkach ukraińskich, pieśniach polskich, niemieckich, francuskich… śpiewam o miłości, na kanwie, której Bóg stworzył świat”. To jawny przejaw naturalizmu potępionego przez Piusa IX w Syllabusie (pkt 1, 3, 4). Prawdziwa ewangelizacja zawsze polega na głoszeniu „Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego” (1 Kor 2,2), a nie na estetyzowaniu rzeczywistości stworzonej. Co więcej, przyznanie że „pierwszych [dzieł świeckich] mam w repertuarze dużo więcej” niż religijnych, demaskuje prawdziwe priorytety „duchownego”.
Fałszywy ekumenizm i kult „świętego” z posoborowej hagiografii
Koncert ku czci „Sł. Bożego bp. Wilhelma Pluty” to kolejny przykład posoborowej mitologizacji. Postać ta aktywnie uczestniczyła w destrukcji Kościoła poprzez wprowadzanie reform posoborowych, co czyni jej kult sprzecznym z dekretem Świętego Oficjum z 1949 r. o warunkach ważności beatyfikacji. Tymczasem tytuł koncertu „Aby wszyscy byli jedno” odwołuje się do protestanckiej idei ekumenizmu potępionej przez Piusa XI w Mortalium animos: „Kościół Boży jest jeden, jednością rządzą się wszystkie jego części, z jednego źródła pochodzą jego prawa, jedna jest jego wiara”.
Akademicka kariera zamiast obowiązków duszpasterskich
Przyznanie się do problemów z godzeniem funkcji proboszcza z karierą artystyczną („było to niewykonalne, kiedy kierowałem parafią i dochodziły problemy typu: skąd mam wziąć pieniądze na remont kościoła…”) obnaża tragiczne skutki posoborowego rozmycia tożsamości kapłańskiej. Kanon 138 kodeksu prawa kanonicznego z 1917 r. wyraźnie zabraniał duchownym „uczestnictwa w świeckich sądach, zarządzie dobrami świeckimi czy zajmowania się handlem”. Tymczasem ks. Stępniak nie tylko występuje w filharmoniach i teatrach, ale i pełni funkcję profesora na świeckiej uczelni – co stanowi jawną sprzeczność z tradycyjną dyscypliną kościelną.
Fatimskie urojenia zamiast prawdziwej pobożności
Fakt, że duchowny pomaga duszpastersko w parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej, mówi sam za siebie. Jak wykazano w dokumencie Fałszywe objawienia fatimskie, kult ten stanowi „narzędzie odwrócenia uwagi od modernizmu” i „potencjalną operację psychologiczną masonerii przeciw Kościołowi”. Wierni zasługują na autentyczną pobożność maryjną opartą na dogmacie o Bożym Macierzyństwie Marji, a nie na wątpliwych wizjach podsycających emocjonalizm.
Głos jako cel sam w sobie
Wyznanie: „Z głosem ludzkim jest jak z wiarą i wiedzą: albo się rozwijamy i idziemy do przodu, albo się cofamy” ukazuje zgubne pomieszanie porządku naturalnego i nadprzyrodzonego. Podczas gdy wiara jest cnotą teologalną udzieloną przez Boga, technika wokalna pozostaje jedynie sprawnością naturalną. Równanie tych dwóch płaszczyzn to klasyczny przejaw modernizmu potępionego w dekrecie Lamentabili (pkt 22, 58, 64). W dodatku planowane zagraniczne tournée („w marcu lecę do Nowego Jorku”, „jadę również z koncertami do Szwajcarii”) przypomina bardziej harmonogram cyrkowego artysty niż kapłana oddanego swoim owcom.
Kapłaństwo bez ofiary
Najtragiczniejszym aspektem całej prezentacji jest całkowite pominięcie istoty powołania: składania Ofiary Mszy Świętej, sprawowania sakramentów i prowadzenia dusz do zbawienia. Brak jakiejkolwiek wzmianki o codziennej Mszy Świętej, adoracji Najświętszego Sakramentu czy spowiedzi świadczy o czysto funkcjonalnym traktowaniu kapłaństwa. Jak przypominał Pius XI w Ad catholici sacerdotii: „Kapłan jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi; szczególnie zaś w czasie Ofiary Mszy staje u stopni ołtarza jako żywy obraz Chrystusa”. Gdy to fundamentalne zadanie zostaje zastąpione koncertowymi tournée, mamy do czynienia z jawną apostazją od kapłańskiego powołania.
Podsumowując, sylwetka ks. Stępniaka stanowi modelowy przykład destrukcji kapłaństwa w strukturach posoborowych. Zamiast vocatio ad altare Dei (powołanie do ołtarza Bożego) mamy tu vocatio ad scenam mundi (powołanie na scenę świata). Zamiast pokornego szafarza łask – artystę zabiegającego o aplauz publiczności. Zamiast stróża depozytu wiary – profesora świeckiej uczelni. W obliczu tak rażących nadużyć, jedyną drogą powrotu do prawdziwego kapłaństwa pozostaje odrzucenie posoborowych nowinek i powrót do niezmiennej doktryny Kościoła wyrażonej w Nauce Soboru Trydenckiego, Katechizmie Piusa X i przedsoborowym Kodeksie Prawa Kanonicznego.
Za artykułem:
13 stycznia 2026 | 19:03Kapłaństwo, śpiew, uniwersytet – rozmowa z ks. Zbigniewem Stępniakiem (ekai.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







