Portal Tygodnik Powszechny (13 stycznia 2026) relacjonuje rosnącą popularność kryptowalut w Polsce, przedstawiając je jako nieuchronny element „postępującej globalizacji” i „nowoczesnej gospodarki”. W artykule „Bitcoin i kryptowaluty w Polsce. Kto inwestuje i czego boi się państwo” Marek Rabij kreśli obraz 4 milionów Polaków „inwestujących” w te wirtualne twory, podczas gdy państwo toczy „polsko-polską wojnę” o ich regulację.
Ekonomiczny szarlatanizm jako symptom duchowej degrengolady
„Kryptowaluty to dziś czyste polityczne złoto, gwarantujące obu stronom polsko-polskiej wojny hojną wypłatę w formie polaryzacji”
Opisywana przez autora „polaryzacja” to w istocie przejaw głębszego kryzysu cywilizacyjnego. Konflikt między etatystycznym „państwem opiekuńczym” a anarcholiberalnym „kultem wolności” stanowi jedynie świecką mutację odwiecznej walki między porządkiem Bożym a chaosem. Jak trafnie ujął to Pius XI w Quas Primas: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.
Mamonizm zastępczy w świecie po dekrecie o wolności religijnej
Autor bezkrytycznie powtarza dane o rzekomych 4 milionach polskich „kryptoinwestorów”, choć przyznaje, że: „odpowiedzi na to pytanie najczęściej udzielają żywotnie zainteresowani tym, by była ona jak największa”. Ten naiwny empiryzm doskonale ilustruje modernistyczne uwikłanie w kult liczb i statystyk, gdzie masowość zastępuje prawdę, a popularność – moralną słuszność.
Rabij opisuje „szeroką panoramę społeczną” użytkowników kryptowalut – od emerytów po górników. Nie dostrzega jednak, że owa „demokratyzacja spekulacji” to jedynie nowa forma zniewolenia przez mamonę, sprzeczna z nauką społeczną Kościoła. Jak przypominał Leon XIII w Rerum novarum: „Niemoralnym i występnym jest żądać lub płacić lichwę, co jednakże potępione jeszcze surowiej przez prawa Boskie niźli przez ludzkie”.
Kryptowaluty jako dogmat neomodernistycznej wiary
Artykuł ujawnia symptomatyczną redukcję pojęcia wolności do swobody spekulacji finansowej:
„krypto to niemal wyznanie wiary, symbol wolnościowych aspiracji, w których państwo istnieje tylko w wersji minimum”
Ten „kult wolnościowy” okazuje się karykaturą prawdziwej wolności dzieci Bożych. W przeciwieństwie do neopogańskiego bałwochwalstwa kryptowalut, vera libertas – jak nauczał św. Augustyn – polega na „miłowaniu tego, co słuszne”, a nie na anarchii finansowej.
Narodowy Bank Polski w sidłach modernistycznej dialektyki
Autor przedstawia Narodowy Bank Polski jako instytucję „ortodoksyjnie nieufną” wobec kryptowalut, jednocześnie promując ideę państwowego e-złotego (CBDC). Ta pozorna sprzeczność demaskuje dialektyczną grę współczesnych nominalistów, którzy – odrzuciwszy obiektywną wartość opartą na złocie – błąkają się między Scyllą „wolnego rynku” a Charybdą „etatystycznej kontroli”.
Proponowany e-złoty, mający „pomóc w skutecznej polityce socjalnej” poprzez kontrolę wydatków obywateli, stanowi zapowiedź totalitarnego porządku antychrysta. Jak ostrzegał Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”.
Kryzys finansowy 2008 jako kara za odejście od nauczania społecznego Kościoła
Rabij słusznie przypomina kryzys finansowy 2008 roku, lecz pomija jego główną przyczynę: odrzucenie katolickiej nauki o lichwie i sprawiedliwej cenie. Współczesny system bankowy, oparty na rezerwie cząstkowej i kreacji pieniądza z niczego, to dokładne wcielenie potępionych przez papieży praktyk:
„Kryzys finansowy wywołali przedstawiciele profesji, którą przez dekady uważano za zawód zaufania publicznego”
Zamiast jednak wskazać na konieczność powrotu do zasad sprawiedliwości chrześcijańskiej, autor proponuje jedynie „dywersyfikację zasobów” poprzez kryptowaluty. To klasyczny przykład modernistycznego błędu: lekarstwo gorsze od choroby.
Stablecoiny – finansowy ekumenizm
Opisane w artykule stablecoiny – kryptowaluty powiązane z tradycyjnymi walutami – stanowią idealną metaforę współczesnego religijnego synkretyzmu. Próba pogodzenia „starego” z „nowym”, kontroli państwowej z anarchią rynkową, przypomina herezję modernizmu potępioną przez św. Piusa X w Lamentabili sane.
Rabij zauważa, że w krajach dotkniętych hiperinflacją stablecoiny „przejęły sporą część obiegu pieniężnego”, nie dostrzegając jednak, że jest to jedynie przejście od jednej formy zniewolenia do drugiej, bez odwołania do obiektywnego standardu wartości.
Finansowa apokalipsa w perspektywie katolickiej
Prognoza autora, że do lat 60. XXI wieku „banki centralne miałyby pod kontrolą mniej niż połowę globalnego obiegu pieniężnego”, odsłania eschatologiczny wymiar kryzysu. W świetle Tradycji katolickiej, odrzucenie władzy państwowej w dziedzinie emisji pieniądza stanowi zapowiedź anarchii poprzedzającej przyjście antychrysta.
Jak nauczał św. Robert Bellarmin: „Państwo, które odrzuca panowanie Chrystusa Króla, staje się areną walki wszystkich przeciwko wszystkim”. W tym kontekście zarówno kryptowaluty, jak i państwowe CBDC okazują się dwiema stronami tej samej modernistycznej monety – odrzucenia społecznego panowania Naszego Pana Jezusa Chrystusa.
Za artykułem:
Bitcoin i kryptowaluty w Polsce. Kto inwestuje i czego boi się państwo (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







