Portal Tygodnik Powszechny (13 stycznia 2026) przedstawia boks jako remedium na współczesne bolączki: od rozładowywania stresu korporacyjnego po terapię dla dzieci ze spektrum autyzmu. Autor entuzjastycznie opisuje „przyjazną atmosferę” krakowskiej Boxerni, gdzie „mężczyźni, kobiety i dzieci coraz liczniej gromadzą się w salach treningowych”. W narracji dominuje ton quasi-religijny: boks jako „medytacja”, „braterstwo”, „czysta głowa” czy narzędzie „wyjścia z uzależnień”. Artykuł stanowi symptomatyczny przykład modernistycznej redukcji człowieka do wymiaru czysto fizycznego i psychologicznego, całkowicie pomijając nadprzyrodzony cel ludzkiej egzystencji.
Kult ciała jako substytut życia duchowego
Gdy Łukasz – bohater reportażu – wyznaje, że „Boxernia go zbudowała” i że „wspierają się i spotykają poza treningami”, odsłania się rdzeń problemu: współczesny człowiek, wyrugowany z prawdziwych wspólnot kościelnych, szuka substytutu transcendencji w fizycznej aktywności. Pius XI w encyklice Divini illius Magistri przestrzegał: „Wychowanie czysto naturalne i doczesne, choćby nawet było doskonałe, nie odpowiada bynajmniej obecnemu stanowi człowieka upadłego i odkupionego”. Tymczasem autor bezkrytycznie powiela narrację o „pewności siebie” i „przełamywaniu barier” jako najwyższym celu, zapominając, że bez łaski uświęcającej wszystkie naturalne wysiłki pozostają jałowe.
Wiara, że boks może zastąpić sakramentalne życie Kościoła, jest niebezpieczną iluzją. Św. Paweł wyraźnie nauczał: „Ćwiczenia cielesne do niewielu rzeczy są pożyteczne, a pobożność do wszystkich jest pożyteczna” (1 Tm 4,8 Wlg).
Braterstwo bez Boga – utopia współczesnych ateistów
Statut klubu Bijące Serca Krakowa głosi „wyznawanie i praktykowanie szlachetnych wartości moralnych w duchu braterstwa”. To klasyczny przykład naturalistycznej herezji potępionej przez św. Piusa X w dekrecie Lamentabili sane, który odrzucał tezę, jakoby „prawdy religijne […] winny zaczerpnąć swe źródło z przyrodzonej świadomości człowieka” (propozycja potępiona nr 22). Prawdziwe braterstwo może istnieć jedynie w Chrystusie, jak uczył Leon XIII: „Żadna bowiem inna nie zdołała dotąd powiązać społeczeństw tak ścisłymi węzły przyjaźni” (Humanum genus).
Opisywana w artykule „pozytywna identyfikacja mężczyzn z konserwatywnymi wartościami” poprzez boks to karykatura katolickiego rozumienia męskości. Prawdziwy rycerski duch, jak przypominał Pius XI w Quas primas, polega na „zwyciężaniu królestwa grzechu w sobie i wokół siebie”, a nie na „przełamywaniu lęku przed uderzeniem kogoś”.
Terapeutyczny naturalizm – droga do duchowej ślepoty
Artykuł z upodobaniem cytuje badania naukowe o „zbawiennym wpływie boksu na chorobę Parkinsona czy spektrum autyzmu”. Pomimo tych zapewnień, nie sposób ignorować faktów: wieloletnie narażenie na ciosy prowadzi do nieodwracalnych uszkodzeń mózgu (badania Barry’ego D. Jordana). Kościół zawsze przestrzegał przed kultem ciała kosztem duszy. Św. Alfons Liguori nauczał: „Kto nadmiernie troszczy się o zdrowie ciała, traci zdrowie duszy”.
Szczególnie niepokojące jest promowanie boksu jako terapii dla dzieci autystycznych. Zamiast szukać pomocy w sakramentach i modlitwie, rodzice zdają się na „trening beztlenowy na wysokim tętnie”. Tymczasem św. Pius X w Pascendi dominici gregis demaskował takich „reformatorów”, którzy „wszystkie nadzieje ku niebu zwrócone przenoszą na ziemię”.
Grzegorz Zbroja z BKS Smok Zabierzów chełpi się, że „dzieci rozwijają małą i dużą motorykę”. Czyż nie lepiej byłoby, by rozwijały ducha przez naukę katechizmu i uczestnictwo w prawdziwej Ofierze Mszy Świętej?
Sportowa asceza bez Krzyża
Gdy Marcel Włodarczak mówi: „Świadomość, że masz te umiejętności […] daje takie fajne poczucie dystansu do problemów”, ujawnia się pustka współczesnej duchowości. Prawdziwy dystans do problemów daje jedynie kontemplacja Męki Pańskiej. Asceza bez Krzyża to tylko gimnastyka ego. Św. Jan od Krzyża przestrzegał: „Wszelkie starania ludzkie bez pomocy Bożej są czczą pracą i daremnym trudem”.
Opisywane w artykule „bijące serca” powinny raczej lękać się sądu Bożego niż szukać adrenaliny na ringu. Jak przypominał św. Hieronim: „Nie igrzyska czynią młodzież dzielną, lecz bojaźń Boża i pamięć na przyszły sąd”.
Kult siły fizycznej jako odwrócenie porządku nadprzyrodzonego
Portal z lubością opisuje sukcesy zawodników: „Natasza Kosiec, mistrzyni Polski kadetek […] Wiktoria Rogalińska […] złoty medal Pucharu Świata”. W katolickiej hierarchii wartości prawdziwymi mistrzami są święci, nie zaś pięściarze. Pius XI w Quas primas nauczał, że „królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi”, a nie tylko tych, którzy potrafią zadać mocny cios.
Gdy Marcin Stankiewicz ze szczecińskiego klubu powtarza: „Ciężka praca i dyscyplina równa się wynik”, reprodukuje protestancką etykę pracy, całkowicie obcą katolickiej nauce o łasce. Św. Paweł przypomina: „Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, a to nie jest z was, bo to dar Boży jest. Nie z uczynków, aby się kto nie chlubił” (Ef 2,8-9 Wlg).
Duchowa ruina pod płaszczem sportowego entuzjazmu
Artykuł Tygodnika Powszechnego jest symptomatycznym przejawem duchowego bankructwa współczesnego świata, który – jak przepowiedział Pius X – „straciwszy wiarę w Boga, zwrócił się ku wierze w człowieka” (Notre charge apostolique). W miejsce prawdziwej ascezy proponuje się gimnastykę, zamiast wspólnoty Kościoła – klub bokserski, zamiast zbawienia – samorealizację.
Na koniec warto przypomnieć słowa św. Piusa X z Lamentabili sane potępiające tych, którzy „religię Chrystusową uważają za wynik świadomości chrześcijańskiej stopniowo rozwijającej się w ludzkości” (propozycja 61). Boks – jak każda ludzka aktywność – ma sens tylko wtedy, gdy służy chwale Bożej i zbawieniu dusz. W przeciwnym razie jest tylko próżnym rozrywaniem worków treningowych na drodze do wiecznej zatraty.
Za artykułem:
W boksie nie chodzi o ciosy. Czego Polacy szukają w ringu (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







