Portal Tygodnik Powszechny (13 stycznia 2026) prezentuje rozmowę z Zygmuntem „Munkiem” Staszczykiem jako przykład „poszukiwań duchowych” współczesnego człowieka. Artykuł, podszywający się pod katolicką narrację, w istocie stanowi manifest religijnego indywidualizmu i synkretyzmu, gdzie sentire cum Ecclesia zastąpiono subiektywnymi odczuciami byłego rockmana.
Jasna Góra: od bażantów do magii miejsca
„Można tak powiedzieć. Jak człowiek się rodzi w Częstochowie, to trudno całkowicie ignorować klasztor Paulinów. Nawet jeśli się do niego nie pała wielką miłością”
Już w pierwszej części wywiadu ujawnia się redukcja sacrum do folkloru. Wspomnienia Staszczyka koncentrują się na „ciekawych rzeźbach” drogi krzyżowej i „bażantach na tyłach klasztoru”, co odsłania podejście traktujące święte miejsce jako atrakcję turystyczną. Brak jakiejkolwiek wzmianki o transcendentnym charakterze sanktuarium czy teologicznym znaczeniu Cudownego Obrazu – Matka Boska Częstochowska sprowadzona zostaje do lokalnego kolorytu.
Wspomnienie młodzieńczych drwin z pielgrzymów („Rechotaliśmy z tych wszystkich pobożnych ludzi”) odsłania głębszy problem: całkowity brak formacji w zakresie katolickiej pobożności maryjnej. To nie przypadek, że w całym wywiadzie nie pada ani jedno odniesienie do doktryny o pośrednictwie Marji czy teologicznych podstaw kultu wizerunków (Kanony Soboru Nicejskiego II, 787 r.).
Pompejanka: różaniec jako narzędzie autorehabilitacji
„To taka modlitwa oparta na różańcu. W gruncie rzeczy bardzo prosty koncept. Tylko że tego różańca odmawiasz dużo, wszystkie części dziennie”
Opis praktyki pompejańskiej budzi poważne wątpliwości teologiczne. Nowenna pompejańska – wynaleziona w XIX wieku przez bł. Bartłomieja Longo – została tu sprowadzona do „techniki porządkującej rzeczywistość” alkoholika. Medytatio passionis Domini zastąpiona została terapeutycznym rytuałem, gdzie:
- Modlitwa staje się narzędziem autodyscypliny („nie chciałem się modlić po pijaku”)
- Łaska zostaje zinstrumentalizowana („pomogło w niepiciu”)
- Aspekt zadośćuczynienia i wynagrodzenia całkowicie pominięty
Szczególnie wymowne jest opowiadanie o „kiciu się z modlitwą” przed kolegami z zespołu. Scena, gdzie Staszczyk odmawia różaniec w ukryciu, podczas gdy koledzy „niecierpliwie pukają do drzwi”, symbolizuje rozdarcie współczesnego „katolika” – wiara jako wstydliwy nałóg, a nie regula fidei.
Teologia „kumpla”: Bóg jako facylitator samorealizacji
„Panie Boże, dlaczego taki jestem? Dlaczego nie mogę tam być, na tym podwórku, z moją rodziną?”
Opis genezy piosenki „Bóg” (powstałej podobno na kacu po nocy z amfetaminą) odsłania rdzeń duchowości Staszczyka: religia jako projektacja własnych potrzeb emocjonalnych. W miejsce Boga Objawionego – Transcendentnego Sędziego i Odkupiciela – proponuje się koncept „kumpla”, który:
- „Przytula” bez wymagania nawrócenia („Niewiele brakowało i byłoby po mnie”)
- Akceptuje „wątpliwości” bez konieczności poszukiwania prawdy („Sam nie dam rady”)
- Slucha „wyżaleń” bez wskazywania na grzech jako źródło cierpienia
To klasyczny przykład modernistycznej herezji potępionej w Pascendi Dominici Gregis św. Piusa X, gdzie „doświadczenie religijne” zastępuje Objawienie, a Bóg staje się „świadomością ludzką rozszerzoną ku nieskończoności”.
Kult rodziny jako substytut łaski
„Marta jest dla mnie najważniejszym człowiekiem na świecie”
Choć deklaracje miłości małżeńskiej zasługują na szacunek, nie można przeoczyć niepokojącego przesunięcia teologicznego. W narracji Staszczyka:
- Żona zastępuje funkcję kapłana („anioł stróż”)
- Rodzina staje się absolutem („nie ma dla mnie nic ważniejszego”)
- Brak jakiegokolwiek odniesienia do sakramentalnego charakteru małżeństwa
To echo błędów personalizmu chrześcijańskiego, gdzie communio personarum zastępuje relację z Bogiem. Jak przypomina encyklika Casti Connubii Piusa XI: „Małżeństwo zostało ustanowione nie jedynie dla zrodzenia potomstwa (…), lecz także aby osiągnąć właściwy mu cel, mianowicie wzajemną pomoc małżonków i uśmierzenie pożądliwości”.
Jasnogórskie dziękczynienie: religijność bez Krzyża
„Jak tylko jestem w Częstochowie, wpadam w odwiedziny do klasztoru. […] Proszę o różne rzeczy, ale przede wszystkim dziękuję”
Ostatni fragment rozmowy najbardziej jasno odsłania duchową pustkę. Wizyty na Jasnej Górze sprowadzają się do:
- „Dziękczynienia” bez wymiaru ekspiacyjnego
- „Prośby” bez odniesienia do stanu łaski uświęcającej
- „Wdzięczności” oderwanej od zasług Chrystusowych
Brak jakiejkolwiek wzmianki o spowiedzi, Komunii św., czy choćby rachunku sumienia. Kult Marji – według nauki św. Ludwika Marii Grignion de Montfort – ma prowadzić do perfecta renovatio in Christo, a nie być magicznym rytuałem „wdzięczności za udany comeback po udarze”.
Teologia wygodnej duchowości
Cały wywiad stanowi modelowy przykład religijności posoborowej z jej cechami charakterystycznymi:
- Redukcja wiary do psychoterapii – Bóg jako „wsparcie w uzależnieniu”, różaniec jako „technika samokontroli”
- Relatywizm doktrynalny – brak jakichkolwiek odniesień do Katechizmu, Magisterium czy Pisma Świętego
- Kult osobistego doświadczenia – „moja wiara”, „moje potrzeby duchowe”, „moje poszukiwania”
- Sacrum jako dodatek do samorealizacji – Jasna Góra jako „element lokalnej tożsamości” zamiast thronus gratiae
Jak przestrzegał Pius XII w Humani Generis: „Nowi teologowie zbyt ufają bezpośredniemu doświadczeniu. W ten sposób wprowadzają do teologii niejasne formuły, które zamiast wyjaśniać prawdy, zaciemniają je”. W przypadku Staszczyka widzimy to „doświadczenie” podniesione do rangi zasady wiary.
Ostatecznie mamy do czynienia z duchowością pozbawioną:
- Pojęcia grzechu ciężkiego
- Necessitatis sacramenti
- Prawdy o Sądzie Ostatecznym
- Obowiązku publicznego wyznawania wiary („nie chcę się obnosić”)
Ta wygodna religijność – jak ostrzegał św. Jan Vianney – „jest jak ciepła woda: ani zimna, ani gorąca. A Pan Bóg takich wyrzuca z ust swoich”.
Za artykułem:
Muniek Staszczyk: Dzień, w którym bardzo potrzebowałem, żeby ktoś mnie przytulił (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







