Pycha władzy i bankructwo humanizmu bez Boga

Podziel się tym:

Dyktatura jako owoc odrzucenia Chrystusa Króla

Portal „Tygodnik Powszechny” w artykule Olgi Drendy z 13 stycznia 2026 r. analizuje fenomen nostalgii za reżimem Nicolae Ceaușescu, zestawiając go ze współczesnymi tendencjami w polityce i biznesie. Artykuł skupia się na psychologicznych aspektach władzy, pomijając jednak fundamentalny wymiar teologiczny.


Nostalgia za tyranią – objaw kryzysu cywilizacji

Drenda zauważa paradoks: „spora część społeczeństwa pozytywnie, bo selektywnie, ocenia rządy Ceaușescu”, co przypisuje trudnościom transformacji. Pomija jednak istotę problemu – reżim komunistyczny był konsekwentną realizacją programowego ateizmu, odrzuceniem społecznego panowania Chrystusa Króla. Paweł VI w encyklice Ecclesiam Suam (1964) ostrzegał: „Gdy ludzie odrzucają Boga, ich życie staje się nieznośne, a ich społeczeństwo się rozpada”. Rumunia pod rządami Ceaușescu stanowiła żywą ilustrację tej zasady – dekady prześladowań Kościoła, niszczenia życia religijnego i kultu jednostki jako substytutu religii.

„Ale jak wszędzie, po latach ludzie mają skłonność, żeby wybierać «znanego diabła», gdy po egzorcyzmach nie nadchodzi świat anielski”

To zdanie demaskuje prawdziwy problem: brak autentycznej ewangelizacji po upadku komunizmu. Zamiast powrotu do katolickich fundamentów, Rumunia przyjęła liberalną demokrację, która – jak uczył Pius XI w Quas Primas – jest jedynie „kolektywną tyranią”. „Nie masz w żadnym innym zbawienia” (Dz 4,12) – to zdanie Apostołów pozostaje jedynym lekarstwem na rewolucyjne mrzonki.

Groteska władzy jako owoc apostazji

Opis willi Ceaușescu jako „ociekającego złotem pomnika megalomanii” pomija kluczowy kontekst: komunistyczni dyktatorzy zawsze dążyli do zastąpienia kultu Boga kultem człowieka. Pius XI w Divini Redemptoris (1937) wskazywał, że komunizm to „potworna herezja”, która „burzy porządek społeczny podważając jego fundamenty”. Wynoszenie przywódców do rangi quasi-bóstw było logiczną konsekwencją odrzucenia prawdziwego Króla:

„Wszak i u nas czasami zaprzysięgli antykomuniści dziwnie mówią Gomułką i socrealizmem”

To spostrzeżenie powinno prowadzić do zasadniczego wniosku: wszelkie formy socjalizmu, nawet te „demokratyczne”, pozostają w sprzeczności z katolickim porządkiem społecznym. Jak pisał św. Pius X w Notre Charge Apostolique: „Każda demokracja prowadzi do tyranii”.

Fałszywy humanitaryzm versus chrześcijańska miłosierdzie

Próba zestawienia „krezusów świata technologii” z dyktatorami jest szczególnie zwodnicza. Drenda pisze:

„Można kupić swojej ukochanej absolutnie pozbawioną wiarygodności okładkę największego magazynu o modzie […] Ale zazdroszczenie komuś majątku czy szanowanie biznesowej sprawności to nie to samo, co […] ludzka sympatia”

To typowo liberalne pomieszanie pojęć. Prawdziwym problemem nie jest brak „sympatii”, lecz odrzucenie zasady sprawiedliwości społecznej opartej na Ewangelii. Leon XIII w Rerum Novarum przestrzegał przed dwoma błędami: „socjalistycznym dążeniem do zniesienia własności oraz liberalnym mitem nieograniczonej wolności gospodarczej”. Współczesny kapitalizm technologiczny stanowi realizację tego drugiego błędu – i jako taki zasługuje na potępienie, ale nie może być utożsamiany z otwartym prześladowaniem Kościoła.

Kulturowe następstwa apostazji

Najgroźniejszym aspektem artykułu jest milczenie o roli Kościoła w obaleniu komunizmu. Drenda wspomina o „dzieciach z sierocińców-więzień”, ale nie zauważa, że to właśnie katolicy – jak ks. László Tőkés w Rumunii – byli iskrą rewolucji. Jan XXIII w Mater et Magistra wskazywał, że „Kościół jest ekspertem w dziedzinie człowieczeństwa”. Odrzucenie tej ekspertyzy prowadzi do powrotu do form niewolnictwa – czego dowodzi współczesny kryzys władzy i autorytetów.

Artykuł kończy się pustym stwierdzeniem: „w rzeczywistości nikt niczego się z morałów nie uczy”. To kwintesencja współczesnego pesymizmu, który jest owocem odrzucenia nadziei płynącej z Krzyża. Prawdziwym morałem tej historii powinno być wezwanie do uznania społecznego panowania Chrystusa Króla – jedynego lekarstwa na cywilizacyjny kryzys.


Za artykułem:
Czy tyran Ceaușescu może dziś budzić współczucie?
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 13.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.