Portal „Tygodnik Powszechny” (13 stycznia 2026) przedstawia analizę nowego kierunku artystycznego Teatru Polskiego we Wrocławiu pod dyrekcją Michała Zadary. Recenzja Dariusza Kosińskiego wychwala wprowadzenie „polityki transparentności” i „zarządzania korporacyjnego”, przedstawiając to jako postęp w stosunku do wcześniejszych „przemocowych” metod zarządzania teatrem. Punktem centralnym artykułu jest premiera spektaklu „Prawdziwa historia” na podstawie opowiadań Olgi Tokarczuk, który ma stanowić przykład nowego „Teatru Kulturalnego Miasta”.
Korporacyjna mgła zasłaniająca duchową pustkę
Nowy dyrektor Teatru Polskiego, Michał Zadara, jak relacjonuje portal, odcina się od przeszłości i wprowadza „zarządzanie podobne do współczesnych przedsiębiorstw”. Ten pozornie neutralny zabieg w rzeczywistości stanowi przejaw głębszego procesu: redukcji sztuki sakralnej do poziomu usługi konsumpcyjnej. Pius XI w encyklice Divini Illius Magistri przestrzegał przed podporządkowaniem edukacji i kultury „wymaganiom życia praktycznego”, co dokładnie widać w deklaracjach Zadary, który teatr traktuje jako przedsiębiorstwo nastawione na „kontrakt z publicznością”.
Nie obiecuje jej wielkich idei, artystycznych wstrząsów ani politycznego zaangażowania, lecz stojący na przyzwoitym poziomie teatr jasno deklarujący, co zamierza robić
Ta „transparentność” okazuje się jedynie zasłoną dymną dla duchowej pustki współczesnej kultury. Jak nauczał Pius XII w przemówieniu do członków Świętego Oficjum z 1950 r.: „Sztuka pozbawiona odniesienia do transcendencji staje się narzędziem degradacji człowieka”. W tym kontekście „przyzwoity poziom” staje się jedynie eufemizmem dla sztuki pozbawionej wymiaru metafizycznego.
Mickiewicz bez Boga: kontynuacja modernistycznej profanacji
Artykuł wspomina wcześniejszą realizację Zadary – kilkunastogodzinne „Dziady” Mickiewicza. Autor zachwyca się „żywiołem teatralności”, lecz pomija fundamentalny fakt: przedstawienie pozbawione było katolickiej interpretacji dramatu. Jak zauważył kard. August Hlond: „Polskość to nierozerwalna jedność z Kościołem”. Oddzielenie dzieła narodowego wieszcza od jego głęboko religijnych fundamentów stanowi akt kulturalnej apostazji.
Obecna premiera „Prawdziwej historii” Tokarczuk kontynuuje tę linię. Jak czytamy w relacji:
Wszystkie słowa napisane przez Tokarczuk zrealizowane środkami scenicznymi […] pomaga wybrzmieć wielości ich znaczeń
Ta „wielość znaczeń” to w istocie relatywizacja prawdy obiektywnej, potępiona przez św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis jako podstawowy błąd modernizmu. Słusznie zauważa Lamentabili sane exitu: „Dogmaty […] są tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości” (punkt 58 Syllabusu błędów), co dokładnie widać w podejściu reżysera.
Teatr jako narzędzie dekonstrukcji sacrum
Szczególnie niepokojący jest opis spektaklu Tokarczuk:
Nikt tu nie udaje, że nie jesteśmy w teatrze. Jawność informacji dotyczy nawet czasu trwania
Ta „jawność” stanowi przejaw naturalistycznej redukcji sztuki do poziomu technicznego procesu. Tymczasem Sobór Trydencki w sesji XXII nauczał, że sztuka sakralna ma prowadzić człowieka ku kontemplacji Bożych tajemnic. W spektaklu Zadary:
Pracownicy techniczni wracają na scenę, zabierają krzesła, odklejają taśmy, zwijają podłogę
Ten zabieg metateatralny to nie niewinny chwyt artystyczny, lecz manifest materialistycznej wizji rzeczywistości, gdzie nie ma miejsca na transcendencję. Jak ostrzegał Pius XI w Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] zburzone zostały fundamenty”.
Kryzys tożsamości czy systemowa apostazja?
Artykuł wspomina o protestach przeciwko poprzedniemu dyrektorowi Cezaremu Morawskiemu, lecz pomija istotniejszy fakt: cała historia Teatru Polskiego po 1958 roku to stopniowa erozja katolickiej tożsamości kultury. Od „gwiazd wschodzących” jak Strzępka czy Garbaczewski po obecne „zarządzanie korporacyjne” – wszystkie te zmiany wpisują się w proces opisywany przez św. Piusa X jako „przenikanie błędów modernistycznych do wnętrza Kościoła” (Lamentabili sane exitu).
Krytyka zarzuca poprzednim metodom zarządzania, że były „potencjalnie i realnie przemocowe”. Tymczasem w tradycyjnej katolickiej wizji sztuki autorytet i hierarchia były gwarantem zachowania ładu i prawdy. Jak nauczał Pius XII: „Porządek nadprzyrodzony wymaga zdrowej hierarchii wartości” (Musicae sacrae disciplina). Odrzucenie tej zasady na rzecz „demokratyzacji” sztuki prowadzi do jej degeneracji.
Podsumowanie: kultura bez Krzyża
Nowy rozdział w Teatrze Polskim we Wrocławiu okazuje się kolejnym etapem laicyzacji przestrzeni kulturowej. Wprowadzanie „transparentności” i „zarządzania korporacyjnego” to jedynie współczesne maski dla starodawnego błędu: odrzucenia Chrystusa Króla jako fundamentu wszelkiej twórczości. Jak przypomina Pius XI w Quas Primas: „Pokój dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.
W tej sytuacji katolik nie może być biernym obserwatorem. Należy przypominać niezmienne zasady katolickiej nauki o sztuce, wyrażone choćby w motu proprio Tra le sollecitudini Piusa X: „Prawdziwa sztuka kościelna polega na dążeniu do najwyższej doskonałości, naśladując Boga-Stwórcę”. Bez tego fundamentu, wszelkie teatralne eksperymenty pozostaną jedynie „igraszką cieni” (Sap 5,9 Wlg).
Za artykułem:
Michał Zadara pokazuje, jak robić teatr dla szerokiej publiczności (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







