Portal „Gość Niedzielny” informuje o sprawie usunięcia krzyża ze szkoły w Kielnie, gdzie nauczycielka podczas lekcji angielskiego zdjęła symbol Chrystusa i wyrzuciła go do kosza. Prokuratura Rejonowa w Wejherowie wszczęła dochodzenie w sprawie obrazy uczuć religijnych, jednocześnie decydując o przesłuchaniu uczniów bez obecności rodziców. Rzecznik prokuratury argumentował, że obecność przedstawicieli ustawowych „mogłaby znacząco ograniczyć swobodę wypowiedzi przesłuchiwanych”. Ten jawny zamach na prawa rodzicielskie i wolność religijną stanowi jedynie wierzchołek góry lodowej systemowej apostazji.
Profanacja krzyża i reakcja władz
Według relacji mediów, nauczycielka języka angielskiego „wyrzuciła cosplayowy gadżet od halloweenowego stroju”, którym rzekomo bawiły się dzieci. Próba zrównania świętego znaku naszego Odkupienia z halloweenową atrapą odsłania zatrważający poziom degeneracji moralnej w instytucjach edukacyjnych. Jak zaznaczył Pius XI w encyklice Divini Illius Magistri: „Pierwszym i bezpośrednim powołaniem rodziców jest wychowanie dzieci, którego nic nie może zastąpić ani usunąć” (pkt 34). Tymczasem prokuratura, zamiast bronić praw rodzin, decyduje się na kontynuację dzieła profanacji poprzez odarcie rodziców z ich podstawowych prerogatyw.
„Przesłuchanie małoletnich świadków odbywa się z udziałem biegłego psychologa, którego zadaniem będzie między innymi wsparcie psychologiczne świadków” – tłumaczył prok. Mariusz Duszyński.
Ta pozornie troskliwa formuła kryje w sobie diabelski mechanizm inżynierii społecznej. „Wsparcie psychologiczne” w wykonaniu państwowego funkcjonariusza służy tu wyłącznie wymuszeniu zeznań zgodnych z narracją władz, które od dziesięcioleci prowadzą systematyczną walkę z religią w przestrzeni publicznej. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX: „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła” (pkt 55) – to właśnie realizują dziś urzędnicy III RP.
Obalanie porządku naturalnego
Decyzja prokuratury stanowi jawne pogwałcenie prawa naturalnego, które – jak nauczał św. Tomasz z Akwinu – nakłada na rodziców obowiązek i przywilej pierwszorzędnej opieki nad dziećmi (Summa Theologica, II-II, q.10, a.12). Mechanizm „ograniczenia swobody wypowiedzi” poprzez wykluczenie rodziców to nic innego jak próba stworzenia przestrzeni dla manipulacji nieletnimi świadkami. W praktyce oznacza to narzucenie dzieciom perspektywy permisywnego, antychrześcijańskiego światopoglądu.
Mec. Jerzy Kwaśniewski słusznie zauważył: „To oczywiste naruszenie gwarancji praw dziecka”. Należy jednak doprecyzować: to przede wszystkim naruszenie praw Chrystusa Króla, który domaga się publicznego uznania Swego panowania nad narodami. Jak podkreślał Pius XI w Quas Primas: „Jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa” (pkt 19). Brak takiego uznania prowadzi właśnie do takich skandali jak w Kielnie.
Milczenie pseudohierarchii
W całej sprawie uderza całkowita bierność struktur posoborowych. Gdyby lokalny „biskup” potępił profanację i stanął w obronie praw rodziców, mógłby choć w części wypełnić swoje rzekome pasterskie obowiązki. Tymczasem „Kościół” Nowego Porządku po raz kolejny okazuje się instytucją służącą umacnianiu laickiego status quo, a nie głoszeniu Królestwa Chrystusowego. Jak ostrzegał św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis: „Moderniści dążą do tego, by Kościół stopił się z nowoczesnym społeczeństwem” (pkt 26) – dokładnie tę strategię obserwujemy dziś w Polsce.
Sprawa Kielna nie jest odosobnionym incydentem, lecz symptomem głębszej choroby trawiącej naród ochrzczony, który odrzucił społeczne panowanie Chrystusa. Dopóki Polacy nie powrócą do zasad wyrażonych w Ślubach Jasnogórskich, dopóty będą świadkami coraz bardziej bezczelnych ataków na świętą religię. W świetle prawa Bożego nie ma kompromisu: albo Chrystus panuje nad społeczeństwem poprzez swe prawa, albo społeczeństwo stacza się w otchłań barbarzyństwa.
Za artykułem:
Prokuratura potwierdza: przesłuchanie dzieci z Kielna bez udziału rodziców (gosc.pl)
Data artykułu: 14.01.2026







