Portal Więź.pl (14 stycznia 2026) prezentuje rozważania Damiana Jankowskiego o samotności, oparte na powieści Carson McCullers Serce to samotny myśliwy. Autor opisuje własne doświadczenie „zbyt cichej samotności” oraz konstatuje, że „nie ma takiej relacji w życiu, której nie utracimy”, co prowadzi do wniosku, iż jedynym lekarstwem jest szukanie „osób o podobnej barwie duszy” oraz otwieranie się na ryzyko zranienia.
Teologia milczenia w obliczu nadprzyrodzoności
Artykuł Jankowskiego stanowi klasyczny przykład redukcji antropologicznej właściwej modernistycznej mentalności. Gdziekolwiek autor dotyka problemu samotności, celowo pomija jedyną rzeczywistą odpowiedź – nadprzyrodzone uzdrowienie poprzez łaskę Bożą.
„Złamanego serca nie da się posklejać czy wymienić na zdrowszy model”
– pisze, ignorując słowa Psalmu: „Pan jest blisko złamanych na duchu, ocala tych, których duch jest przygnębiony” (Ps 33, 19 Wlg). To milczenie o Bogu nie jest przypadkowe. Jak uczy Pius XI w Quas Primas: „Niechaj więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie […] aby życie [ludzi] odpowiadało życiu tych, którzy wiernie i gorliwie słuchają rozkazów Boskiego Króla”.
Naturalistyczne błędne koło
Proponowane „lekarstwo” – szukanie „podobnej barwy duszy” – to jedynie powtórzenie błędu pelagiańskiego w świeckim przebraniu. McCullers, cytowana przez autora, stwierdza: „najbardziej zgubna rzecz dla człowieka to działać samemu”, jednak rozwiązanie ogranicza się wyłącznie do horyzontalnej płaszczyzny. Tymczasem Sobór Trydencki naucza: „Jeśli ktoś mówi, że bez uprzedniego natchnienia Ducha Świętego i bez Jego pomocy człowiek może uwierzyć, mieć nadzieję i miłować lub czynić pokutę tak, jak należy, aby została mu udzielona łaska uświęcająca – niech będzie wyklęty” (sesja VI, kan. 3).
Kult ludzkiej kruchości zamiast nawrócenia
Opisywani bohaterowie powieści McCullers – „niepotrzebni, przegrani, nierozumiani” – ukazani są jako ofiary losu, podczas gdy katolicka nauka wskazuje na grzech jako źródło duchowej alienacji. Artykuł gloryfikuje bierność: „co, jeśli czujemy się wyczerpani, jeśli mamy już dość?”, unikając wezwania Chrystusa: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11, 28). Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX: „Rozum ludzki bez żadnego odniesienia do Boga jest jedynym arbitrem prawdy i fałszu” (punkt 3) – co dokładnie widać w tekście.
Fałszywa mistyka „złamanych serc”
Stwierdzenie: „Może to nie głupcy, a osoby, które nie bały się otworzyć ramion” wprowadza niebezpieczną mistykę porażki. W katolickiej ascezie „otwieranie ramion” oznacza naśladowanie Chrystusa na krzyżu – lecz zawsze w kontekście zbawczym. Tymczasem Jankowski redukuje to do czysto emocjonalnego gestu, ignorując naukę św. Pawła: „Teraz zaś już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).
Duchowa ślepota na wymiar społeczny
Artykuł pomija kluczową rolę Kościoła jako wspólnoty zbawienia. Gdy autor pisze o „tworzeniu domu dla innych”, nie zauważa, że Kościół jest właśnie domem (1 Tm 3, 15), gdzie samotność zostaje przezwyciężona przez mistyczne Ciało Chrystusa. Jak ostrzega Lamentabili sane exitu: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (punkt 22) – co wprost przekreśla subiektywizm autora.
Za artykułem:
Zbyt cicha samotność (wiez.pl)
Data artykułu: 13.01.2026







