Ubolewania Trumpa nad wyborami 2020 jako objaw kryzysu liberalnej demokracji
Portal LifeSiteNews (14 stycznia 2026) informuje o niedawnym wywiadzie Donalda Trumpa dla New York Timesa, w którym były i obecny prezydent USA wyraził ubolewanie, że nie wydał rozkazu przejęcia maszyn wyborczych po kontrowersyjnych wyborach w 2020 roku. Decyzję tłumaczył wątpliwościami co do „sofistykacji” Gwardii Narodowej w rozpoznawaniu „sposobów oszustwa Demokratów”.
Naturalistyczne uwikłanie w proceduralne iluzje
Cała dyskusja koncentruje się na czysto immanentystycznych założeniach liberalnej demokracji, gdzie legitymizacja władzy sprowadzona zostaje do technicznych procedur głosowania. Jak przypomina Pius XI w Quas primas: „Państwo, jako będące początkiem i źródłem wszelkich praw, obdarzone jest pewnym prawem nieograniczonym żadnymi granicami” (nr 39 Syllabusu błędów). Tymczasem katolicka nauka społeczna głosi, że władza pochodzi od Boga (Rz 13,1), nie zaś z mechanicznej poprawności procesów wyborczych.
Teologiczny wymiar kryzysu legitymizacji
Spór o maszyny do głosowania odsłania głębszy problem: bankructwo idei suwerenności ludu oderwanej od prawa naturalnego. W sytuacji, gdy – jak zauważa się w komentowanym artykule – cztery kluczowe stany zmieniły zasady głosowania bez zgody legislatur, mamy do czynienia z klasycznym przykładem tyranii większości, potępionej już przez Piusa IX w Syllabusie (potępienie błędu nr 55: rozdział Kościoła od państwa).
„Trump słusznie ubolewa, że nie działał bardziej stanowczo, lecz jego refleksja ogranicza się do płaszczyzny technicznej, pomijając fundamenty prawowitości władzy”
Duchowe źródło politycznego zamętu
Przedstawiona narracja ujawnia milczenie o nadprzyrodzonym porządku. Brakuje jakiejkolwiek wzmianki o konieczności podporządkowania polityki prawu Bożemu, co stanowi sedno kryzysu współczesnych systemów. Jak nauczał Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą” (Quas primas).
Proceduralne iluzje kontra porządek łaski
Koncentracja na maszynach wyborczych jako rzekomym panaceum na oszustwa odzwierciedla racjonalistyczne złudzenie, że problemy polityczne da się rozwiązać poprzez doskonalenie technik administracyjnych. Tymczasem bez odwołania do społecznego panowania Chrystusa Króla (Ef 1,20-22) wszelkie reformy pozostaną powierzchowne.
Katastrofalne skutki relatywizmu
Wzmiankowany w artykule fakt, że Sąd Najwyższy oddalił skargi wyborcze ze względów proceduralnych bez merytorycznego rozpatrzenia, stanowi logiczną konsekwencję systemu opartego na „wolności sumienia jako pierwszym błędzie” (Syllabus, błąd nr 15). Gdy prawda przestaje być obiektywnym punktem odniesienia, wymiar sprawiedliwości degeneruje się w narzędzie politycznej koniunktury.
Zakończenie: potrzeba powrotu do fundamentów
Afera z 2020 roku – niezależnie od faktycznej skali ewentualnych nieprawidłowości – stanowi jedynie symptom głębszej choroby: oderwania polityki od prawa naturalnego. Jak przypomina Pius XII, żadna władza nie może obowiązywać w sumieniu, jeśli sprzeciwia się prawom Boga. Dopóki narody nie uznają publicznie królewskiej władzy Chrystusa, dopóty będą pogrążać się w cyklach podejrzeń, przemocy i instytucjonalnego rozkładu.
Za artykułem:
Trump says he regrets not trying to seize voting machines after 2020 election (lifesitenews.com)
Data artykułu: 13.01.2026







