Portal LifeSiteNews (15 stycznia 2026) relacjonuje przypadek 37-letniej Brytyjki, która pod wpływem „ekologicznego lęku” zabiła swoje poczęte dziecko, a następnie doświadczyła głębokiego kryzysu psychicznego. Kobieta, określająca siebie jako prowadzącą „ekologiczny tryb życia”, po zajściu w trzecią ciążę doznała „intensywnego strachu o przyszłość w związku z kryzysem klimatycznym”. Mimo początkowego uczucia ulgi po aborcji, później przeżywała „dewastację”, przyjmowała leki przeciwdepresyjne i terapię, lecz – jak przyznaje – „nigdy nie odzyskała wewnętrznego pokoju”. Kolejna ciąża zakończyła się poronieniem, co dodatkowo pogłębiło jej traumę.
Klimatyczna apokalipsa jako substytut religijnej eschatologii
Opisany przypadek odsłania rdzeń współczesnego bałwochwalstwa: sekularyzowaną kulturę Zachodu, która zastąpiła Boży porządek zbawienia naturalistyczną pseudoreligią. Kolumnistka The Guardian Annalisa Barbieri, komentując tragedię kobiety, stwierdza: „na pewnym poziomie wszyscy powinniśmy odczuwać lęk klimatyczny”. To jawna paralela do dies irae – Dnia Gniewu z chrześcijańskiej eschatologii, tyle że zamiast Sądu Ostatecznego mamy wizję kataklizmu ekologicznego, a miejsce Boga zajmuje Gaia – pogańskie bóstwo ziemi.
„Po zajściu w ciążę poczułam intensywny strach o przyszłość i wpływ kryzysu klimatycznego” – wyznaje kobieta.
Kardynał Alfredo Ottaviani w swoim Officium de fide ostrzegał przed takimi właśnie ideologicznymi substytutami religii, które „wypaczają porządek moralny, czyniąc z ludzkich lęków podstawę etyki”. W liście do biskupów z 1948 roku podkreślał: „Gdy naród porzuca kult prawdziwego Boga, nieuchronnie zaczyna czcić bożki własnego lęku i pożądania”.
Demograficzne samobójstwo Zachodu
Statystyki cytowane w artykule mówią same za siebie: w samej Anglii i Walii w 2022 roku zabito 247 703 dzieci nienarodzonych – niemal trzy na dziesięć poczętych istnień ludzkich. Od wprowadzenia Ustawy Aborcyjnej w 1967 roku liczba zamordowanych sięga 10 milionów. Ta hekatomba niewinności nie jest przypadkiem, ale realizacją programu antynatalistycznego, który Pius XI w encyklice Casti connubii (1930) nazwał „diabelską doktryną”:
„Ci, którzy działają wbrew naturze, splamiają się ohydną zbrodnią, która woła o pomstę do nieba” (Pius XI, Casti connubii, III).
Współczesne „zielone” uzasadnienia aborcji to jedynie nowoczesne kostiumy dla starożytnego kultu Molocha. Już Księga Kapłańska przestrzegała: „Nie będziesz dawał dziecka swojego, aby było przeprowadzone przez ogień dla Molocha” (Kpł 18,21). Dziś „przeprowadzenie przez ogień” zastąpiono rozczłonkowaniem w próżniowym aborterze, a Molochowi nadano pseudonim „zrównoważonego rozwoju”.
Terapeutyczny substytut zbawienia
Jak reaguje sekularyzowany świat na duchową ranę matki, która zabiła własne dziecko? The Guardian zaleca „przestrzeń dla żałoby” i terapię. To klasyczny przykład modernistycznej redukcji grzechu do zaburzenia psychicznego. Św. Pius X w Lamentabili sane (1907) potępił podobne tendencje:
„Błędem jest twierdzenie, że dogmaty wiary należy rozumieć jedynie przez ich funkcję praktyczną jako przepisy postępowania, a nie jako zasady wiary” (propozycja 26 potępiona w Lamentabili).
Tymczasem prawdziwe rozwiązanie – sacramentum paenitentiae i powrót do łaski uświęcającej – pozostaje niemożliwe do zaakceptowania dla świata, który odrzucił pojęcie grzechu ciężkiego. W efekcie ofiary propagowanej przez media histerii klimatycznej skazane są na wieczne krążenie między gabinetem terapeuty a apteką, podczas gdy jedyne prawdziwe uzdrowienie przychodzi przez Chrystusa Króla – „lekarza dusz i ciał” (Mszał Rzymski, modlitwa po podniesieniu).
Antychrześcijańska inżynieria społeczna
Opisany przypadek nie jest odosobniony, ale częścią systemowej wojny przeciwko rodzinie i życiu. Już w 1864 roku Pius IX w Syllabus errorum potępił jako herezję pogląd, że „Kościół nie może potępiać błędów filozoficznych” (propozycja 11) oraz że „postęp nauk wymaga reformy pojęć w religii chrześcijańskiej” (propozycja 13).
Dzisiejszy „zielony terror” stanowi realizację tych potępionych zasad: pod płaszczykiem troski o planetę przemyca się program depopulacji i dechrystianizacji. Jak zauważył prof. Plinio Corrêa de Oliveira w Rewolucji i Kontrrewolucji (1959): „Celem ostatecznym rewolucji jest zniszczenie porządku chrześcijańskiego i ustanowienie państwa bez Boga”.
Jedyna droga wyjścia: Chrystus Król
Rozwiązanie kryzysu nie leży w terapii ani lekach, ale w publicznym uznaniu panowania Chrystusa Króla. Pius XI w encyklice Quas primas (1925) nauczał nieomylnie:
„Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym […] nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego” (Pius XI, Quas primas).
Dopóki narody nie powrócą do Sociale Regnum Christi – Społecznego Królestwa Chrystusa – będą tkwić w błędnym kole: zabijając własną przyszłość pod pretekstem jej ratowania, składając ofiary z dzieci na ołtarzu klimatycznych iluzji i szukając ukojenia w terapeutycznych surogatach zbawienia. Odrzucenie Dekalogu zawsze prowadzi do cywilizacyjnego samobójstwa – ten który niszczy życie, niszczy samego siebie.
Za artykułem:
Woman says she got an abortion because of the ‘climate crisis’ (lifesitenews.com)
Data artykułu: 15.01.2026







