Portal LifeSiteNews zwraca uwagę na szokującą sprzeczność w najnowszym wydaniu neokonserwatywnego periodyku „First Things”, gdzie pod tytułem „The Rise and Fall of Gay Activism” („Wzlot i upadek aktywizmu homoseksualnego”) znalazł się esej Spencera Klavana – jawnie praktykującego sodomię w pseudomałżeństwie z mężczyzną. Prof. Robert Gagnon słusznie komentuje tę hipokryzję środowisk udających obrońców cywilizacji zachodniej: „Kto potrzebuje aktywizmu homoseksualnego, gdy konserwatywna katolicka publikacja uznaje za nieistotne czynne, niepokutujące zachowania sodomickie swoich autorów?”. Problem jednak sięga głębiej niż chwilowa niezręczność redakcyjna – ujawnia metastazę modernizmu w sercu ruchów rzekomo broniących tradycji.
Naturalistyczne fundamenty pseudokatolickiej publikacji
„First Things”, choć deklaruje przywiązanie do wartości chrześcijańskich, operuje kategorią „konserwatyzmu” oderwaną od nadprzyrodzonego porządku łaski. Jak stwierdza encyklika Quas Primas Piusa XI: „Państwo szczęśliwe nie jest czym innym jak zgodnym zrzeszeniem ludzi” – lecz zgoda ta musi być oparta na prawie Bożym, nie zaś na świeckim kompromisie. Tymczasem periodyk uprawia typową dla neokonserwatystów redukcję religii do „wartości cywilizacyjnych”, co pozwala im tolerować jawne występki jak „małżeństwo” Klavana, byle głosił eleganckie analizy klasycznej literatury.
„Młodzi ludzie wychowani w środowiskach chrześcijańskich, widząc obecność autora w sodomickim związku w prestiżowej katolickiej publikacji, otrzymują subtelny przekaz: akty homoseksualne nie są przeszkodą w głoszeniu prawdy” – pisze Doug Mainwaring.
Problem w tym, że sam Mainwaring – określający się jako „były gej” – nie sięga po armatura fidei (zbroję wiary) katolickiej doktryny. Jego argumentacja bazuje na pragmatyce „ratowania Zachodu”, nie zaś na niezmiennym nauczaniu Magisterium. Gdyby odwołał się do encykliki Casti connubii Piusa XI, która definiuje małżeństwo jako „nierozerwalną więź między mężczyzną a kobietą, ustanowioną przez Stwórcę” (indissolubilis conjunctio inter virum et feminam, a Creatore instituta), demaskacja Klavana nabrałaby teologicznej mocy. Bez tego pozostaje jedynie konserwatywnym narzekaniem.
„Małżeństwo” Klavana jako akt wojny przeciwko ładowi nadprzyrodzonemu
Spencer Klavan, dedykując swą książkę „How to Save the West” pseudomałżonkowi, dokonuje aktu głębszego niż osobisty grzech. Jak uczy Sobór Trydencki w sesji XXIV: „Ktokolwiek twierdzi, że Kościół nie może ustanowić przeszkód unieważniających małżeństwo […], niech będzie wyklęty”. Klavan nie tylko żyje w związku ex defectu sacramenti (z braku ważności sakramentu), ale przez swą publiczną pozycję nadaje pozory prawowitości sytuacji obiektywnie prowadzącej do potępienia wiecznego.
Co więcej, jego retoryka o „absolutnej prawdzie” pozostaje czysto filozoficznym abstraktem. Jak zauważa Mainwaring: „Gdyby Klavan poważnie traktował misję ratowania Zachodu, wyrzekłby się pseudomałżeństwa i głosił prawdę o komplementarności płci”. Tymczasem jego sytuacja przypomina herezję liberalizmu teologicznego potępioną w Syllabusa błędów Piusa IX (1864): oddzielenie życia prywatnego od publicznego wyznania wiary.
Neokonserwatyzm jako narzędzie rewolucji antykatolickiej
Sprawa Klavana odsłania szerszy problem: środowiska neokonserwatywne, nawet gdy deklarują przywiązanie do „permanentnych rzeczy”, w praktyce akceptują rewolucyjne zasady Oświecenia. Kevin Roberts z Heritage Foundation, rozmawiający z Klavanem bez konfrontacji jego sytuacji z doktryną, dowodzi tego bankructwa intelektualnego. Jak stwierdza encyklika Libertas praestantissimum Leona XIII: „Wolność jako zasada działania, nie podlegająca Bogu, jest odrażającą nauką, której nigdy dość potępiać”.
Gdy Roberts stwierdza, że „wszyscy należą do ruchu konserwatywnego, ale nie wszystkie idee”, dokonuje typowego dla modernizmu rozszczepienia między osobą a prawdą. Tymczasem Kościół zawsze nauczał: Error non habet ius (błąd nie ma praw). Dopuszczenie do głosu jawnych grzeszników w roli autorytetów moralnych stanowi zgorszenie w ścisłym, teologicznym znaczeniu tego słowa.
Katolicka odpowiedź: zero tolerancji dla grzechu
Rozwiązanie problemu nie leży w „perswazji” sugerowanej przez Robertsa, lecz w powrocie do dyscypliny kanonicznej. Kanon 2359 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku stanowił: „Clercus, religiosus vel laicus, qui sodomiam aliasve contra naturam turpitudines actu exerceat […] est suspensus, infamis, privatus officio, beneficio, dignitate, munere, si quod habeat, ac interdicitur” – duchowny, zakonnik czy świecki praktykujący sodomię podlega suspensie, infamii, utracie urzędów i godności. Choć dziś nie ma autentycznego Magisterium, by egzekwować te kary, zasada moralna pozostaje niezmienna.
Sedewakantyzm, jako jedyna konsekwentna obrona integralnej doktryny, nie może pozwolić, by pod pozorem „ratowania Zachodu” promowano antychrześcijańskie rozwiązania. Spencer Klavan powinien – jak sugeruje Mainwaring – wyrzec się pseudomałżeństwa i żyć w czystości. Zaś „First Things” musi wybierać: albo służba Chrystusowi Królowi, albo dalsza kolaboracja z duchem świata. Tertium non datur (trzeciej możliwości nie ma).
Za artykułem:
Christian journal ‘First Things’ publishes mixed messages on homosexuality (lifesitenews.com)
Data artykułu: 15.01.2026







