Pseudo-nawrócenie Scotta Adamsa: Kalkulacyjna „wiara” jako przejaw modernistycznej zgnilizny

Podziel się tym:

Portal LifeSiteNews (15 stycznia 2026) relacjonuje śmierć Scotta Adamsa, twórcy komiksu „Dilbert”, który w liście pożegnalnym ogłosił przyjęcie Jezusa Chrystusa jako „Pana i Zbawiciela”, równocześnie stwierdzając: „Nie jestem wierzącym, ale muszę przyznać, że kalkulacja ryzyka i korzyści dla takiego działania wydaje się atrakcyjna”. W komentowanej narracji próbuje się przedstawić tę deklarację jako akt nawrócenia, pomijając całkowicie dogmatyczne wymagania prawdziwej konwersji. „Część o tym, że nie jestem wierzącym, powinna zostać szybko rozwiązana, jeśli obudzę się w niebie. Nie potrzebuję więcej przekonywania. I mam nadzieję, że nadal kwalifikuję się do wejścia” – czytamy w jego ostatnim słowie.


Kalkulacyjne „przyjęcie Chrystusa” jako heretycki redukcjonizm

„Przyjąłem Jezusa Chrystusa jako mojego Pana i Zbawiciela i oczekuję spędzenia z Nim wieczności”

– te słowa Adamsa, oderwane od kontekstu jego całkowitego braku wiary („Nie jestem wierzącym”), stanowią karykaturalną parodię chrześcijańskiego nawrócenia. Jak stwierdza Katechizm Rzymski Soboru Trydenckiego: „Wiara bez uczynków jest martwa (Jk 2,26), a samo słowne wyznanie, bez wewnętrznego przekonania i życia zgodnego z przykazaniami, jest bluźnierczą farsą”. Adams otwarcie przyznał, że jego decyzja była czysto utylitarna – rodzaj duchowego „hedgingu” przeciwko ewentualności istnienia życia po śmierci.

„Podstawowa idea jest taka, że jeśli wierzysz w chrześcijańskiego Boga, a ateiści mają rację, no cóż, nic wielkiego. Zmarnowałeś czas na modlitwę, ale to nie koniec świata. Ale jeśli jesteś ateistą i okazuje się, że chrześcijaństwo jest prawdziwe, jesteś skazany na spędzenie wieczności w piekle. Więc lepiej dmuchać na zimne i przyjąć Jezusa”

– komentuje autor „Friendly Atheist”, trafnie identyfikując to jako zakład Pascala. Problem jednak leży głębiej: taki pragmatyzm jest zaprzeczeniem istoty wiary katolickiej, która wymaga „dobrowolnego poddania rozumu i woli objawionej prawdzie” (Sobór Watykański I, konst. Dei Filius).

Protestanckie wypaczenia a katolicka doktryna zbawienia

Reakcja protestanckiego influencera Joela Webbona – „Nawet ci, którzy przychodzą do Zbawiciela w ostatniej godzinie, wciąż otrzymują wieczną nagrodę. Zobaczymy Scotta Adamsa w niebie… nie w Valhalli” – demaskuje fundamentalny błąd reformacyjny: redukcję zbawienia do magicznej formuły słownej. Tymczasem „Jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego” (J 3,5 Wlg). Brak jakiejkolwiek wzmianki o chrzcie w przypadku Adamsa (dwukrotnego rozwodnika żyjącego w związku pozamałżeńskim) czyni wszystkie dyskusje o jego „zbawieniu” teologicznie bezprzedmiotowymi.

Katolicki komentator Anthony Abbate słusznie zauważa:

„Czy naprawdę mówimy, że będzie w niebie, ponieważ wypowiedział magiczne słowa? Bez pokuty, bez chrztu, tylko formuła?”

Niestety, jego krytyka nie sięga sedna problemu: współczesny relatywizm dogmatyczny, który pozwala traktować sakramenty jako opcjonalne „dodatki” do wiary. Jak nauczał św. Augustyn: „Extra Ecclesiam nulla salus (Poza Kościołem nie ma zbawienia) – który to Kościół jest jedynym depozytariuszem łaski uświęcającej poprzez sakramenty”.

Śmierć jako moment prawdy – nie negocjacji

Narracja portalu próbuje budować fałszywy optymizm: „Możemy nie wiedzieć, co mogło przejść przez myśl Adamsa w ostatnich minutach jego życia”. To klasyczny przykład modernistycznej mentalności, która podważa nieomylność Bożej sprawiedliwości. Św. Tomasz z Akwinu w Sumie teologicznej (Suppl. q. 69 a. 2) precyzuje: „W chwili śmierci dusza zostaje nieodwołalnie utwierdzona w swoim wyborze wobec Boga – czy to przez miłość, czy przez zatwardziałość w grzechu”. Adams do ostatka deklarował brak wiary, traktując Boga jako „ubezpieczyciela” – trudno o jaśniejsze potwierdzenie grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, którym jest „zuchwała nadzieja zbawienia bez zasług” (Katechizm Rzymski, XI, 4).

Próba wykorzystania przykładu „dobrego łotra” jako usprawiedliwienia dla śmierci bez sakramentów jest teologicznym nadużyciem. Jak zauważa św. Jan Chryzostom (Homiliae in Matthaeum, hom. 85): „Łotr dostąpił łaski bez chrztu dzięki nadzwyczajnej interwencji samego Chrystusa – Ten zaś jest źródłem wszelkiej łaski, a nie ludzkich kalkulacji”. W przypadku Adamsa nie ma żadnej boskiej gwarancji, tylko puste ludzkie spekulacje.

Systemowe konsekwencje apostazji posoborowej

Cała dyskusja wokół przypadku Adamsa jest owocem posoborowego rozmycia doktryny. Gdy Kościół porzucił jasne nauczanie o konieczności chrztu (kan. 6, Sobór Florencki), ostateczności piekła (Mk 9,43) i obowiązku życia w stanie łaski (J 15,4-6), wierni zostali pozostawieni na pastwę protestancko-ateistycznego synkretyzmu. Portal LifeSiteNews, choć formalnie „konserwatywny”, nie sięga do tych fundamentalnych prawd, ograniczając się do powierzchownej krytyki „braku pokuty”.

Brakuje tu bezkompromisowego wezwania do nawrócenia, jakie głosili święci: „Jeśli nie pokutujecie, wszyscy podobnie zginiecie” (Łk 13,3 Wlg). Zamiast tego mamy mgliste: „Życie Adamsa powinno być lekcją dla innych”. To za mało! Jak pisał Pius XI w Quas Primas: „Panowanie Chrystusa wymaga całkowitego poddania rozumu, woli i serca – nie kalkulacji strachu”.

Duchowa nicość współczesnego „chrześcijaństwa”

Fenomen Adamsa odsłania głębszą prawdę: upadek współczesnej ewangelizacji, która zamiast głosić konieczność Krzyża (1 Kor 1,23), próbuje „sprzedawać” wiarę jako produkt do konsumpcji. „Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11,29 Wlg) – te słowa Chrystusa przeczą całej logice „ryzyko-nagroda” stosowanej przez Adamsa.

Katolik prawdziwie wierzący wie, że „jarzmo” Chrystusa to nie ubezpieczenie, lecz codzienne umieranie dla grzechu (Rz 6,11). Scott Adams – ateista, dwukrotny rozwodnik, propagujący przez całe życie materializm – nie wykazał żadnych oznak takiej przemiany. Jego „nawrócenie” to tylko kolejny przykład współczesnego bałwochwalstwa, gdzie Bóg jest traktowany jako dostawca usług, a nie Władca wszechświata.


Za artykułem:
Scott Adams’ profession of Christ as Lord and Savior raises questions about whether he converted
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 15.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.