Kulturowe bałwochwalstwo: dekonstrukcja mitu Poświatowskiej

Podziel się tym:

Kulturowe bałwochwalstwo: dekonstrukcja mitu Poświatowskiej

„Halina Poświatowska siedzi w jasnym swetrze w miejskiej czytelni, coś notuje, nie wie, że jest filmowana” – relacjonuje portal Tygodnik Powszechny (16 stycznia 2026), kreując obraz literackiej świętej świeckiego humanizmu. W rozmowie Kaliny Błażejowskiej z Katarzyną Kubisiowską odnajdujemy symptomatyczny przykład kulturowego modernizmu, gdzie choroba, bunt i zmysłowość zastępują cnotę, pokorę i nadprzyrodzony porządek łaski.

Naturalistyczna apoteoza cierpienia

Podstawowym błędem prezentowanej narracji jest redukcja dramatu ludzkiego życia do poziomu czysto biologicznego. Gdy Błażejowska opisuje stan zdrowia poetki: „Sinieją usta, zdarzają się wybroczyny na skórze. Choruje cały organizm”, pomija fundamentalną prawdę katolickiej duchowości: cierpienie zjednoczone z Męką Chrystusa staje się drogą uświęcenia. Jak nauczał Pius XII w encyklice Mystici Corporis Christi: „Cierpienia nasze, znoszone po chrześcijańsku, na podobieństwo Chrystusa Pana, służą do pomnożenia chwały Kościoła”.

Tymczasem Poświatowska – jak wynika z analizy jej listów – traktowała chorobę jako przeszkodę w samorealizacji, nie zaś jako krzyż ofiarowany przez Opatrzność. Jej desperackie dążenie do drugiej operacji serca, które Błażejowska interpretuje jako „upór życia”, w rzeczywistości stanowi przykład prometejskiego buntu przeciwko Bożym wyrokom. W świetle doktryny katolickiej, śmierć nie jest ostateczną klęską, lecz bramą do życia wiecznego – prawdy, która w analizowanej biografii nie znajduje żadnego odzwierciedlenia.

Etyka relatywizmu: miłość bez łaski

Szczególnie niepokojący jest sposób przedstawiania relacji Poświatowskiej z Ireneuszem Morawskim. Gdy czytamy: „Poświatowska powinna mieć sobie więcej do zarzucenia. Jednak długo go zwodziła: całowała się z nim, prosiła, żeby ją głaskał i przytulał”, uderza całkowity brak moralnej oceny tych zachowań.

W prawowitej tradycji katolickiej, jak przypomina dekret Świętego Oficjum z 1956 r. De sexto decalogi praecepto, wszelkie pozamałżeńskie relacje intymne stanowią grzech ciężki. Tymczasem Błażejowska traktuje te zdarzenia wyłącznie przez pryzmat psychologicznych rozterek, całkowicie ignorując obiektywny porządek moralny. To klasyczny przykład modernistycznej hermeneutyki, potępionej przez św. Piusa X w encyklice Pascendi Dominici gregis, gdzie papież przestrzegał przed „odsunięciem prawd wiary na bok, by w centrum postawić własne uczucia”.

Poezja jako substytut religii

Twórczość Poświatowskiej przedstawiana jest w artykule jako „ratunek przed chorobą” i „źródło autoterapii”. To niebezpieczne sprowadzenie sztuki do funkcji czysto terapeutycznej, co stanowi zaprzeczenie katolickiej koncepcji sztuki jako via pulchritudinis prowadzącej do Boga. Jak nauczał Pius XII w przemówieniu do artystów z 1952 r.: „Prawdziwa sztuka zmierza ku Temu, który jest Pięknem samoistnym, od którego pochodzi wszelkie piękno bytów stworzonych”.

Tymczasem w analizowanej biografii dominuje kult jednostkowej ekspresji oderwanej od transcendentnego wymiaru. Gdy Błażejowska podkreśla: „Tematyka jej wierszy była szersza niż tylko miłość i śmierć”, pomija zasadniczy problem: poezja Poświatowskiej pozostaje zamknięta w horyzoncie doczesności, nie wskazując na życie wieczne. Nawet jej zaangażowanie przeciwko wojnie wietnamskiej – prezentowane jako przejaw humanitaryzmu – pozbawione jest nadprzyrodzonej perspektywy, ograniczając się do świeckiego pacyfizmu.

Genderowy przełom w analizie krytycznej

Najbardziej symptomatyczna jest ewolucja stanowiska samej biografki: „Przy pierwszym wydaniu «Upartego serca» byłam zła na łatkę poezji kobiecej […] Teraz wiem, że od kategorii płciowych nie da się uciec”. To otwarte przyznanie się do ideologicznego zaangażowania w genderową rewolucję, stojącą w jaskrawej sprzeczności z katolicką koncepcją komplementarności płci.

Kardynał Alfredo Ottaviani w instrukcji De ordine morali (1956) jednoznacznie potępił „fałszywe teorie o równouprawnieniu płci”, podkreślając, że „Bóg stworzył mężczyznę i kobietę różnymi z natury, przeznaczając ich do odmiennych, choć równiej godnościowych zadań w społeczeństwie i Kościele”. Wiersz „Podróż pociągiem osobowym”, interpretowany przez Błażejowską jako manifest #MeToo, w rzeczywistości stanowi przykład patologicznego strachu przed męskością, nie zaś zdrową obawę przed rzeczywistym niebezpieczeństwem.

Teologia ciała vs. kult fizyczności

Szokujące są fragmenty poświęcone stosunkowi Poświatowskiej do własnego ciała: „Halina puchły też kostki i z tego powodu cierpiała, bo była kobietą świadomą swojego fizycznego piękna. Miała świetne nogi, chętnie chodziła w butach na wysokim obcasie i spódnicach odsłaniających łydki”.

W katolickiej ascezie, jak nauczał św. Franciszek Salezy w Filotei, ciało jest świątynią Ducha Świętego, którą należy godnie przyozdabiać, unikając zarówno zaniedbania, jak i przesadnej troski o wygląd. Tymczasem u Poświatowskiej odnajdujemy typowo modernistyczną idolatryję ciała, gdzie fizyczna atrakcyjność staje się wartością samą w sobie. Nawet jej „świetne nogi” nie mogą być usprawiedliwieniem dla lekceważenia zasady skromności w ubiorze, o której pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Tymoteusza (2,9): „Niewiasta w skromnej odzieży niechaj się przyozdabia ze wstydem i powściągliwością”.

Medycyna bez duszy

Opisy metod leczenia stosowanych przez prof. Aleksandrowicza: „w ramach przygotowań do poobiedniej drzemki z głośników w salach rozbrzmiewał Nokturn Des-dur Chopina z głębokim głosem Gustawa Holoubka” ukazują niebezpieczne pomieszanie psychologii z duchowością. Choć katolicyzm uznaje wartość opieki medycznej, to jednak – jak podkreśla papież Pius XII w przemówieniu do lekarzy z 1957 r. – „leczenie musi respektować integralną prawdę o człowieku jako jedności ciała i duszy”.

Tymczasem w prezentowanym ujęciu relaksacja zastępuje modlitwę, a głos aktora staje się substytutem kierownictwa duchowego. To klasyczny przykład medycznego naturalizmu, przeciwko któremu ostrzegał już Leon XIII w encyklice Humanum genus, potępiając „próby leczenia duszy metodami czysto naturalnymi”.

„Halina Poświatowska miała ogromne ambicje. I zasługuje na miejsce w panteonie polskiej kultury”

– konkluduje Błażejowska, ujawniając sedno problemu: współczesny kult artystów zastępuje kult świętych, a literackie bożyszcze wypiera miejsce należne Chrystusowi Królowi. W świetle encykliki Piusa XI Quas primas jest to nie tylko przejaw ignorancji religijnej, ale akt zdrady cywilizacyjnej, gdyż – jak nauczał papież – „nie ma pokoju Chrystusowego bez panowania Chrystusowego”.

W czasach, gdy struktury okupujące Watykan promują synkretyzm i relatywizm, obowiązkiem katolików pozostaje nieustanna obrona obiektywnego porządku prawdy. Mit Poświatowskiej – jak wszystkie idole współczesności – musi runąć przed majestatem Wiecznego Króla, któremu „wszyscy narodowie, pokolenia i języki służyć mają” (Dn 7,14 Wlg).


Za artykułem:
Poświatowska: miłość i upór życia. Kalina Błażejowska o biografii poetki
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.