Legalizacja zbrodni: współczesny kult Molocha w białych rękawiczkach

Podziel się tym:

Portal Gość Niedzielny, powołując się na dane NFZ, informuje o rosnącej liczbie aborcji dokonywanych pod pretekstem „zagrożenia zdrowia psychicznego” matki. Od stycznia do września 2025 r. w ramach procedur finansowanych z publicznych środków zabito 627 nienarodzonych dzieci, co zbliża skalę tej hekatomby do stanu sprąd października 2020 r. Wykorzystywanie psychiatrii do nadawania zbrodni pozorów legalności stanowi jawną ilustrację zasady lex iniustissima non est lex („najbardziej niesprawiedliwe prawo nie jest prawem”).

Medycyna w służbie śmierci

Jak wskazuje prof. Piotr Sieroszewski, kierownik Kliniki Medycyny Płodu i Ginekologii UM w Łodzi, większość wskazań do aborcji ma dziś podłoże psychiatryczne. Ten fakt demaskuje prawdziwy cel tzw. przesłanki zdrowotnej: nie ochronę życia matek, lecz creeping abortion – pełzającą legalizację dzieciobójstwa. Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, wydając wytyczne dopuszczające aborcję przy „pogłębieniu stanu chorobowego” czy nawet samym „niebezpieczeństwie” jego wystąpienia, przekształciło się w komórkę wykonawczą kultury śmierci.

„Dla stwierdzenia stanu zagrożenia w kontekście omawianej przesłanki nie jest konieczne, by zagrożenie dla zdrowia psychicznego kobiety ciężarnej w najbliższym czasie się urzeczywistniło”

Ta jawnie ideologiczna wykładnia stanowi pogwałcenie podstawowego kanonu sztuki lekarskiej: primum non nocere. Zamiast leczyć, „specjaliści” wolą eliminować pacjentów – dokładnie jak w nazistowskich programach eugenicznych T4. Różnica jest tylko kosmetyczna: wtedy mordowano w imię „higieny rasy”, dziś pod płaszczykiem „praw reprodukcyjnych”.

Etyka katolicka kontra utylitaryzm

Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. w kanonie 2350 §1 stanowczo potępia aborcję jako zbrodnię podlegającą ekskomunice. Encyklika Casti Connubii Piusa XI jednoznacznie naucza: „Najświętsze prawo Boże zabrania zabijania niewinnych. Życie dzieci nienarodzonych jest tak święte, że ani jednostka, ani władza publiczna nie może go nigdy naruszyć”. Tymczasem współczesne „autorytety medyczne”, w duchu modus operandi rewolucji seksualnej, przekształcają szpitale w rzeźnie, gdzie za publiczne pieniądze dokonuje się rytualnego mordu na bezbronnych.

Zatrważające jest milczenie hierarchów struktur posoborowych. Gdyby w 1926 r. którykolwiek z katolickich szpitali finansował zabójstwa dzieci, biskupi natychmiast obłożyliby go interdyktem. Dziś „duszpasterze” w białych koloratkach ograniczają się do mglistych apeli o „rozwagę”, podczas gdy państwowe molochy masowo wydają wyroki śmierci oparte na pseudomedycznych diagnozach.

Język jako narzędzie dehumanizacji

Artykuł portalu Gość Niedzielny posługuje się leksyką typową dla neomarksistowskiego inżynierowania społecznego. Określenia takie jak „terminacja ciąży” czy „przerwanie ciąży” to klasyczne przykłady novus lingua, mającej zatrzeć moralną odrazę wobec zbrodni. Jak przypominał św. Augustyn: „Remota itaque iustitia quid sunt regna nisi magna latrocinia?” („Usunąwszy sprawiedliwość, czymże są królestwa, jeśli nie wielkimi zbrodniami?”).

Szczególnie obrzydliwy jest powrót do praktyk znanych z PRL-u, gdzie aborcja była narzędziem kontroli demograficznej. Dziś, pod płaszczykiem „opieki psychiatrycznej”, odtwarza się ten sam mechanizm społecznej deprawacji. Jak zauważył Pius XII w przemówieniu do położników z 29 października 1951 r.: „Żadne wskazanie – ani terapeutyczne, ani eugeniczne, ani społeczne, ani moralne – nie może uczynić bezprawnego uświęconym prawem”.

Nadzieja w nieugiętej wierze

Jedyną skuteczną odpowiedzią na tę współczesną ofiarę z dzieci składaną na ołtarzu Molocha jest powrót do regnum sociale Christi – społecznego panowania Chrystusa Króla. Jak przypomina encyklika Quas Primas Piusa XI: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym – oto jedyna droga do zbawienia narodów”. Dopóki państwa nie uznają publicznie zwierzchnictwa Boskiego Prawodawcy, żadne ustawy nie ochronią życia najsłabszych.

Konieczne jest odrodzenie katolickiego sumienia wśród lekarzy i prawników. Jak pisał św. Alfons Liguori: „Lepiej umrzeć niż popełnić grzech śmiertelny”. Każdy uczestnik procedury aborcyjnej – czy to jako wykonawca, współorganizator, czy finansujący – ściąga na siebie klątwę z Księgi Przysłów: „Kto zatyka uszy swoje na krzyk ubogiego, i sam będzie wołał, a nie będzie wysłuchany” (Prz 21,13 Wlg).


Za artykułem:
Coraz więcej aborcji wykonywanych w świetle prawa
  (gosc.pl)
Data artykułu: 16.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.