Pokojowy Nobel dla Trumpa – świecka parodia prawdziwego pokoju w Chrystusie Królu
Portal „Gość Niedzielny” (16 stycznia 2026) relacjonuje groteskową scenę wręczenia medalu Pokojowej Nagrody Nobla przez wenezuelską opozycjonistkę Marię Corinę Machado byłemu prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi. W rytuale przypominającym masońską wymianę „orderów” dwie świeckie ikony wzajemnie legitymizują swoje rewolucyjne działania pod płaszczykiem walki o „wolność”, całkowicie pomijając jedyne źródło prawdziwego pokoju – Jezusa Chrystusa Króla, którego publiczne panowanie odrzucono na soborowej aggiornamento.
„Tak, wręczyłam prezydentowi Trumpowi Nagrodę Nobla w uznaniu jego wyjątkowego oddania na rzecz naszej wolności” – chwaliła się Machado, porównując ten gest do XVIII-wiecznego przekazania medalu przez generała Lafayette’a Simonowi Bolivarowi.
Rewolucyjna ciągłość: od Bolivara do Trumpa
Wspomnienie „walki przeciwko tyranii” to jawna apoteoza rewolucji antychrześcijańskiej, której celem od 1789 roku było zniszczenie społecznego panowania Chrystusa. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas primas: „Wówczas to wreszcie będzie można uleczyć tyle ran, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą”. Tymczasem zarówno Bolivar – mason i antyklerykał, jak i Trump – twórca „Abraham Accords” promujących relatywizm religijny, działają w tym samym duchu laickiego humanizmu.
Teologia wyzwolenia w wersji trumpistowskiej
Machado deklaruje:
„Naciskałam i będę naciskać na to, by Wenezuela miała prezydenta wybranego w wyborach”
, co stanowi echo teologii wyzwolenia, tyle że w wersji neokonserwatywnej. Tymczasem Kościół zawsze nauczał, że „pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym” (Pius XI) nie ma nic wspólnego z demokratycznymi procedurami, które bez Boga stają się tyranią większości. Jak zauważył św. Pius X w Lamentabili sane, moderniści redukują wiarę do „doświadczenia religijnego” utożsamianego z politycznym zaangażowaniem.
Geopolityka bez Boga: interwencjonizm jako nowa religia
Chwalona interwencja z 3 stycznia 2026 to klasyczny przykład bałwochwalstwa państwowego, gdzie siły zbrojne USA występują w roli świeckiego mesjasza. Tymczasem już w 1864 r. Pius IX w Syllabusie błędów potępił tezę, że „Stolica Apostolska może i powinna pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowożytną cywilizacją” (pkt 80). Administracja Trumpa, chwaląca „umowę energetyczną o wartości 500 mln dolarów” z marionetkowym reżimem Rodriguez, doskonale wpisuje się w tę modernistyczną logikę, gdzie ekonomia zastępuje teologię, a ropa naftowa – Najświętszą Ofiarę.
„Wolność” czy apostazja? Milczenie o prawdziwym Wyzwolicielu
Najbardziej wymowne jest całkowite milczenie zarówno Machado, jak i Trumpa wobec rzeczywistego Źródła pokoju. Gdy tłumy krzyczą „uwolnić więźniów politycznych”, nikt nie wspomina o 80 mln męczenników zamordowanych przez reżimy komunistyczne – wielu z nich w samej Wenezueli. Jak przypomina Quas primas: „Nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Tymczasem „Gość Niedzielny”, relacjonując tę świecką ceremonię, sam staje się tubą religii człowieczeństwa.
Katolicka alternatywa: jedyny program pokojowy
Zamiast laickich fars o „wolności”, Kościół proponuje consecratio mundi – poświęcenie świata Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Marji. Jak przypominało Święte Oficjum w 1949 r.: „Kościół nie może współpracować z apostatami w budowaniu nowego ładu”. Dopóki Wenezuela i USA nie uznają publicznie praw Chrystusa Króla, wszelkie ich „pokojowe inicjatywy” pozostają tylko propagandą Antychrysta. Prawdziwy pokój nastanie dopiero, gdy – zgodnie z proroctwem Psalmów – „królowie Tarszyszu i wyspy przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. I oddadzą Mu pokłon wszyscy królowie” (Ps 72,10-11).
Za artykułem:
Donald Trump otrzymał pokojowego Nobla. Ale nie z rąk Komitetu Noblowskiego. Swoją nagrodę przekazała mu tegoroczna laureatka, Maria Corina Machado (gosc.pl)
Data artykułu: 16.01.2026







