Ziemia Święta w ogniu: Tajbeh między okupacją a modernistyczną apostazją

Podziel się tym:

Portal Więź.pl (16 stycznia 2026) przedstawia dramatyczną sytuację chrześcijan w Tajbeh na Zachodnim Brzegu, skupiając się na działalności miejscowego „proboszcza” Bashara Fawadleha. Choć tekst opisuje realne cierpienia miejscowej ludności, stanowi jednocześnie uderzający przykład teologicznej amnezji i redukcji misji Kościoła do świeckiego aktywizmu.

Historyczne dziedzictwo vs. współczesna apostazja

„Jesteśmy chrześcijanami od samego początku i pozostaniemy nimi do ostatniego dnia naszego życia” – deklaruje „ks. Fawadleh”.

Paradoksalnie, podczas gdy mieszkańcy Tajbeh słusznie podkreślają swe starożytne korzenie (sięgające czasów apostolskich), współczesna struktura „Patriarchatu Łacińskiego” to twór czysto modernistyczny. Jak przyznaje sam „duchowny”, obecna „parafia Łacińskiego Patriarchatu” liczy zaledwie 165 lat, będąc rezultatem dyplomatycznej ugody z Imperium Osmańskim (1847) – nie zaś organicznym rozwinięciem Tradycji Apostolskiej.

„Trójca” modernistycznej pseudomisji

Najjaskrawszym przejawem doktrynalnego bankructwa jest przedstawiona przez „ks. Fawadleha” „trójca” misji Kościoła:

  1. Tworzenie miejsc pracy (100 etatów)
  2. Budownictwo mieszkaniowe (20 domów)
  3. Dyplomacja („wywieranie presji na Izrael”)

Ta czysto naturalistyczna wizja całkowicie pomija jedyną prawdziwą misję Kościoła: zbawienie dusz przez głoszenie Ewangelii i udzielanie sakramentów. Jak nauczał Pius XI w Quas primas (1925): „Cały rodzaj ludzki poddany być musi władzy Jezusa Chrystusa (…). Odmawiający posłuszeństwa i władzy Jego nie tylko grzeszą, lecz sam wyrok na siebie wydają”.

Ekumeniczny kolaboracjonizm

Tekst ujawnia haniebną współpracę z heretykami: „14 lipca odwiedziło nas ponad 20 zwierzchników różnych Kościołów”. To jawne pogwałcenie dekretu Mortalium animos Piusa XI (1928), który zakazał udziału w „kongresach ekumenicznych” jako „zdradzie sprawy Bożej”. Tymczasem „ks. Fawadleh” lekceważy różnice doktrynalne: „Te podziały nie są w tej chwili najważniejsze”.

Zapomniane Królestwo Chrystusa

Szokujący jest całkowity brak odniesienia do spolecznego panowania Chrystusa Króla – fundamentu katolickiej nauki społecznej. Zamiast żądać uznania praw Chrystusa nad Ziemią Świętą (co nakazywał Pius XI), autorzy ograniczają się do świeckich postulatów „praw człowieka” i „sprawiedliwości społecznej”. Jak stwierdza „duchowny”: „To nie jest prośba o specjalne przywileje. To jest coś, co prawo międzynarodowe (…) powinno gwarantować” – klasyczny przykład laickiego naturalizmu.

Polityczna instrumentalizacja cierpienia

Tekst pełen jest politycznych insynuacji („izraelska okupacja wojskowa”, „nielegalne osiedla”), podczas gdy prawdziwy problem – apostazja lokalnego „Kościoła” – pozostaje przemilczany. Wspomnienie „kardynała Pizzaballi” jako mediatora to szczególna drwina, jako że posoborowa „hierarchia” od dziesięcioleci współpracuje z syjonistami, czego dowodem było podpisanie przez „Watykan” haniebnego Fundamental Agreement z Izraelem (1993).

Duchowa pustynia

Najtragiczniejszym wymiarem sytuacji jest całkowite pominięcie środków nadprzyrodzonych:

  • Żadnej wzmianki o modlitwie różańcowej
  • Żadnych wezwań do nawrócenia agresorów
  • Brak wskazania na Eucharystię jako źródło mocy

Zamiast tego „ks. Fawadleh” głosi czysto naturalistyczną nadzieję: „Wierzymy, że wciąż jest nadzieja. Chcemy zaszczepić ją w sercach naszych wiernych, aby zastąpiła strach i terror” – bez wskazania, że prawdziwa nadzieja płynie jedynie z łaski Chrystusa Króla.

Ostatnie wezwanie

Dramat Tajbeh stanowi mikrokosmos współczesnego kryzysu: podczas gdy fizyczne mury starożytnych kościołów jeszcze stoją, duchowe fundamenty wiary zostały rozmyte przez modernizm i ekumenizm. Jedynym ratunkiem jest powrót do integralnej doktryny katolickiej, odrzucenie posoborowych innowacji i jednoznaczne głoszenie społecznego panowania Chrystusa Króla nad narodami. Jak ostrzegał św. Pius X w Lamentabili sane (1907): „Dogmaty wiary są niezmienne i nie podlegają ewolucji” – czego zapomnienie prowadzi do duchowej ruiny.


Za artykułem:
My, chrześcijanie na Zachodnim Brzegu, wciąż czekamy na nasz „trzeci dzień”
  (wiez.pl)
Data artykułu: 16.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: wiez.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.