Portal eKAI (17 stycznia 2026) relacjonuje przygotowania do rytualnego objazdu kopii wileńskiego wizerunku tzw. Jezusa Miłosiernego po diecezji sandomierskiej pod kuratelą uzurpatora Krzysztofa Nitkiewicza. Oficjalne hasło „Świadkowie Miłosiernego” maskuje prawdziwy cel operacji: utrwalenie modernistycznej deformacji pojęcia miłosierdzia poprzez propagowanie kultu opartego na potępionych pismach pseudo-mistyczki Heleny Kowalskiej.
Teologiczne bankructwo „Bożego Miłosierdzia”
Rzekomy kult „Miłosierdzia Bożego” stanowi jawną herezję przeciwko katolickiej doktrynie o sprawiedliwości i miłosierdziu jako nierozłącznych przymiotach Boga. „Sprawiedliwość bez miłosierdzia jest okrucieństwem, miłosierdzie bez sprawiedliwości – rozkładem” (św. Tomasz z Akwinu, Summa Theologica I, q.21 a.3 ad 2). Tymczasem propagowana przez sektę posoborową „devotio moderna” kreśli karykaturalny obraz Boga-rehabilitanta, który „wymazuje grzechy bez wymagania zadośćuczynienia” – co Pius XI w encyklice Quas Primas nazwałby zdradą królewskiej godności Chrystusa-Sędziego.
„Przeżyjmy ją razem, jako błogosławiony czas odkrywania Bożej miłości i odnowienia relacji międzyludzkich” – pisze w liście pan Nitkiewicz.
To zdanie demaskuje naturalistyczną redukcję łaski do psychologicznego dobrostanu. Prawdziwe miłosierdzie – jak nauczał św. Augustyn – „polega na wyprowadzeniu duszy z błędu do prawdy, z grzechu do świętości, z niewoli szatana do wolności dzieci Bożych” (De Civitate Dei XIV, 11). Tymczasem posoborowa „peregrynacja” sprowadza się do terapii społecznej mającej złagodzić „poczucie samotności i wewnętrznej pustki” – diagnozy rodem z poradni psychologicznej, nie z konfesjonału.
Faustyńskie korzenie kultu: od potępienia do pseudo-kanonizacji
Centralny element całego przedsięwzięcia – obraz „Jezusa Miłosiernego” – jest ikonograficznym zaprzeczeniem katolickiej chrystologii. Przedstawienie Chrystusa jako efemerycznego medium „promieni łask” zamiast Króla Wszechświata w majestacie sądu, stanowi jawną negację dogmatów chalcedońskich. Święte Oficjum w dekrecie z 6 marca 1959 r. (prot. 137/59) jednoznacznie potępiło „fałszywe i sprzeczne z duchem Kościoła” praktyki związane z kultem Kowalskiej, zaś jej „Dzienniczek” trafił na Indeks Ksiąg Zakazanych. Dopiero bergoglio w swojej antypapieskiej wszechwładzy zalegalizował tę herezję, kanonizując wątpliwą mistyczkę w 2000 roku.
Warto przypomnieć, że ks. Michał Sopoćko – kierownik duchowy Kowalskiej – pozostawał pod silnym wpływem mariawityzmu, co Pius X w encyklice Tribus circiter (1906) potępił jako „przewrotną imitację życia wewnętrznego prowadzącą do duchowej zgnilizny”. Kult „Miłosierdzia” okazuje się więc mutacją herezji Kozłowskiej, przebraną w posoborowy kostium.
Polityczny wymiar peregrynacji
Pan Nitkiewicz wskazuje jako uzasadnienie akcji m.in. „brutalizację życia” i „wojnę w Ukrainie”. To klasyczne wykorzystanie ludzkich nieszczęść do promocji modernistycznej agendy. Gdy prawowici pasterze jak św. Pius V wzywali do publicznych modlitw ekspiacyjnych i procesji pokutnych przy wystawionym Najświętszym Sakramencie – posoborowi funkcjonariusze serwują wiernym terapeutyczny spektakl z obrazem podejrzanego pochodzenia.
Szczególnie wymowne jest zaplanowane zakończenie peregrynacji w Nisku-Podwolinie – miejscu symbolicznym dla powojennych prześladowań Kościoła przez komunistów. W ten sposób modernistyczna hierarchia próbuje zawłaszczyć autentyczne męczeństwo katolików, by legitymizować swoją apostazję. Tymczasem to właśnie posoborowa zdrada doktryny doprowadziła do „brutalizacji życia” przez usunięcie Chrystusa Króla z przestrzeni publicznej, co Pius XI w Quas primas wyraźnie przepowiedział.
Rytuał zastępczy dla prawdziwych sakramentów
Przygotowania do nawiedzenia przewidują „Nowennę do Bożego Miłosierdzia, trzydniowe rekolekcje (…) oraz dzień spowiedzi”. To klasyczny przykład posoborowej sakramentaliizacji dewocjonaliów. Podczas gdy prawdziwa nowenna to dziewięciodniowe przygotowanie do uroczystości zatwierdzonych przez Kościół (np. Zesłania Ducha Świętego), heretycka „nowenna do Miłosierdzia” stanowi magiczny rytuał obiecujący „zupełny odpust” bez wymogu stanu łaski uświęcającej.
Równie problematyczna jest „spowiedź” w tym kontekście. Kapłani wyświęceni posoborowym rytem Pontificalis Romani (1968) nie posiadają ważnych święceń, więc ich rozgrzeszenia są nieważne. Tym samym całe przedsięwzięcie staje się nie tylko bezowocne duchowo, ale wręcz niebezpieczne dla dusz, utwierdzając je w błędnym przeświadczeniu o pojednaniu z Bogiem.
Upadek duszpasterskiej odpowiedzialności
Wezwanie pana Nitkiewicza, by obraz „przemówił do młodych, aby znaleźli swoje miejsce w Kościele” demaskuje całkowitą bankructwo posoborowej metody ewangelizacji. Zamiast głosić młodym wymagającą naukę o grzechu, cnocie czystości i obowiązku uczestnictwa we Mszy Świętej – proponuje się im emocjonalne uniesienia przed obrazem o wątpliwej proweniencji. To dokładnie realizuje potępioną przez Piusa X w Lamentabili tezę modernizmu, że „wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” (propozycja 25).
Najtragiczniejszym aspektem całej operacji jest jednak zawłaszczenie terminologii autentycznej pobożności. Słowa o „duchowej przemianie” i „odpowiedzi na głos Boga” brzmią jak echo nauk św. Teresy z Avili, lecz pozbawione są swej nadprzyrodzonej treści. W ten sposób moderniści – niczym judaszowe nasienie – podszywają się pod pasterzy, by lepiej wyprowadzać owce na manowce.
Jedyną godną odpowiedzią katolików na tę kolejną blasphemiczną farsę powinno być trwanie przy niezmiennej Wierze, uczestnictwo we Mszy Świętej Wszechczasów i modlitwa o nawrócenie modernistów. Jak nauczał św. Ignacy Antiocheński: „Lepiej jest umrzeć w Chrystusie Jezusie, niż panować nad krańcami ziemi” (List do Rzymian 6,1). Prawdziwe miłosierdzie polega na mówieniu heretykom twardej prawdy – nie na tańcach wokół ich złotych cielców.
Za artykułem:
17 stycznia 2026 | 17:08W diecezji sandomierskiej odbędzie się peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego (ekai.pl)
Data artykułu: 17.01.2026







