Portal Więź.pl (17 stycznia 2026) relacjonuje wypowiedzi kard. Timothy Radcliffe OP, w których dominikanin promuje naturalistyczną wizję Kościoła jako miejsca „dla wszystkich” bez wymogu nawrócenia. Wywiad dla „The Telegraph” zawiera liczne stwierdzenia stojące w jawnej sprzeczności z niezmienną doktryną katolicką, zwłaszcza w kwestii moralności seksualnej i struktury sakramentalnej. Radcliffe deklaruje: „Nie martwi mnie, że ktoś jest gejem. Martwiłbym się, gdyby nie kochał nikogo”, jednocześnie aprobując praktyki takie jak tzw. „Msze z Soho” dla środowisk homoseksualnych. Wypowiedzi te wpisują się w szerszy kontekst apostazji struktur posoborowych, które odrzuciły nadprzyrodzony wymiar Kościoła na rzecz humanitarnego aktywizmu.
Fałszywy ekumenizm i kult „spotkania”
Kard. Radcliffe kreuje obraz Kościoła jako wspólnoty opartej na emocjonalnych doświadczeniach, a nie na obiektywnej prawdzie. Wspominając rzekomo „piękną” scenę z Franciszkiem, który „oparł swoje czoło o moje przez jakieś 30 sekund”, pomija całkowicie katolicką naukę o Krzyżu jako jedynej drodze zbawienia. Jak przypomina Sobór Trydencki: „Gdyby ktoś twierdził, że człowiek może być usprawiedliwiony przed Bogiem przez własne uczynki (…), niech będzie wyklęty” (Sesja VI, Kanon 1). Tymczasem Radcliffe gloryfikuje „spotkanie” pozbawione treści doktrynalnej, co stanowi klasyczny przejaw modernizmu potępionego w Lamentabili sane exitu (1907): „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego” (pkt 58).
Relatywizacja grzechu nieczystości
Najcięższym błędem w wystąpieniu Radcliffe’a jest systematyczne zacieranie różnicy między miłością chrześcijańską a akceptacją grzechu. Gdy mówi: „Każdy ma swój dom w Kościele”, pomija fundamentalną zasadę wyrażoną przez św. Pawła: „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy (…), ani mężczyźni współżyjący z sobą (…)” (1 Kor 6,9-10). Jego poparcie dla tzw. „Mszy z Soho” – które sam opisuje jako „nabożeństwa dla społeczności osób homoseksualnych” – to jawne naruszenie kanonu 2359 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku, nakazującego „odsuwać od siebie osoby niegodne”.
Demontaż święceń kapłańskich
W kwestii święceń kobiet Radcliffe stosuje typową taktykę modernistycznego „rozwijania doktryny”: „jest zwolennikiem posunięcia naprzód kwestii związanej ze święceniami diakonatu kobiet”. Tymczasem Pius XII w konstytucji Sacramentum Ordinis (1947) podkreślił niezmienną zasadę: „Tylko mężczyzna ochrzczony ważnie przyjmuje święcenia”. Co więcej, próba przedstawienia kapłaństwa jako „klerykalnego” pojęcia („To bardzo klerykalne myślenie, że jedyni, którzy się liczą, to księża”) to atak na samą istotę sakramentu ustanowionego przez Chrystusa. Jak nauczał św. Tomasz z Akwinu: „Kapłaństwo Nowego Przymierza przewyższa wszystkie inne dary” (Summa Suppl., q. 35, a. 1).
Naturalistyczna redukcja miłości
Sednem błędu Radcliffe’a jest zastąpienie nadprzyrodzonej caritas naturalistycznym pojęciem „miłości” oderwanym od prawa moralnego. Gdy stwierdza: „Nie martwi mnie, że ktoś jest gejem – martwiłbym się, gdyby nie kochał nikogo”, dokonuje heretyckiego rozdzielenia miłości od czystości. Tymczasem Leon XIII w Rerum Novarum (1891) przypominał: „Miłość musi być oparta na prawdzie” (pkt 38). Co więcej, encyklika Casti Connubii Piusa XI (1930) jednoznacznie potępia „zgubne błędnowierstwo, jakoby akt małżeński dokonany między osobami niepołączonymi węzłem małżeńskim był wolny od wszelkiego grzechu” (pkt 56).
Fałszywa wizja jedności
Opisując wybór Leona XIV, Radcliffe ujawnia pragmatyczną koncepcję Kościoła: „Wybraliśmy Leona, bo potrafił zrobić jedno i drugie – popchnąć sprawy do przodu, a jednocześnie gromadzić ludzi”. To czysto polityczne rozumienie jedności, sprzeczne z nauką Piusa XII: „Katolicka jedność polega na wspólnocie wiary, kultu i dyscypliny” (Mystici Corporis, 1943). Tymczasem posoborowie zastąpiło jedność w prawdzie koncepcją „dialogu”, co kard. Alfredo Ottaviani potępił jako „śmiertelne niebezpieczeństwo dla czystości wiary” (1949).
Podsumowanie: bankructwo doktrynalne
Wypowiedzi kard. Radcliffe’a stanowią klasyczny przykład apostazji posoborowego establishmentu. Jego redukcja Kościoła do „przestrzeni spotkania”, relatywizacja grzechu i kwestionowanie sakramentalnego porządku – to wszystko odpowiada definicji modernizmu z encykliki Pascendi Piusa X: „Synteza wszystkich herezji”. W obliczu takich jawnych odstępstw, katolicy wierni Tradycji mają obowiązek odmówić posłuszeństwa tej „ohydzie spustoszenia” (Dn 9,27) i trwać przy niezmiennej Ofierze Mszy Świętej oraz pełni depozytu wiary. Jak głosiła ekskomunika z Lamentabili: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (pkt 26) – co właśnie wypełnia Radcliffe.
Za artykułem:
Kard. Timothy Radcliffe: W Kościele wszyscy są mile widziani (wiez.pl)
Data artykułu: 17.01.2026







