„Abp” Zieliński i kolędowanie dla Sri Lanki: humanitaryzm zamiast nawracania narodów
Portal eKAI (17 stycznia 2026) relacjonuje wydarzenie w poznańskim kościele Nawiedzenia NMP, gdzie zgromadziły się dziecięce grupy tzw. kolędników misyjnych. Według doniesień, „abp” Zbigniew Zieliński przewodniczył „mszy” i wygłosił „homilię”, w której stwierdził: „Pomoc misjom daje szczególną szansę na okazywanie swojej radości, zwłaszcza gdy żyjemy w krajach sytych i zamożnych”. Zebrane ofiary przeznaczono na pomoc rówieśnikom ze Sri Lanki w ramach akcji organizowanej przez „Papieskie” Dzieła „Misyjne”.
Redukcja misji Kościoła do świeckiego humanitaryzmu
Przedstawiona relacja stanowi klasyczny przykład totalnego wypaczenia pojęcia misji katolickiej. Kościół prawdziwy otrzymał od Chrystusa rozkaz: „Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19 Wlg). Tymczasem w opisanej inicjatywie nie ma śladu nawracania pogan, głoszenia prawd wiary czy udzielania sakramentów – jedynym celem jest materialne wsparcie.
„Chrystus przyszedł na świat, przyniósł miłość, pokój oraz przykazanie miłości Boga i bliźniego” – mówił „abp” Zieliński.
To zdanie demaskuje herezję naturalizmu teologicznego. Chrystus przyszedł przede wszystkim po to, by „dać życie swoje na okup za wielu” (Mk 10,45 Wlg). Miłość bliźniego w nauczaniu katolickim zawsze była podporządkowana miłości Boga, czego domaga się pierwsze przykazanie. Tymczasem w wypowiedzi „abpa” następuje odwrócenie porządku – miłość humanitarna wysuwa się na pierwszy plan.
Ewangelia bez Krzyża: polityczna poprawność zamiast prawdy
Cała relacja przemilcza kluczowe elementy misyjnego mandatu:
- Brak wzmianki o konieczności chrztu dla zbawienia („Jeśli się kto nie narodzi z wody i Ducha Świętego, nie może wnijść do królestwa Bożego” – J 3,5 Wlg)
- Żadnego wezwania do porzucenia błędów pogańskich czy herezji
- Zabrakło ostrzeżenia, że bez przyjęcia prawdziwej wiary mieszkańcy Sri Lanki skazani są na potępienie wieczne
To nie jest przypadkowe przeoczenie, lecz celowa strategia posoborowego establishmentu, który – jak uczy Pius XI w Quas primas – „usunął Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”.
Kryptomasoneria w działaniu: „radość” zamiast pokuty
Szczególnie niebezpieczne jest powtarzane jak mantra wezwanie do „okazywania radości”:
„Żebyście mieli radość z tego, że jesteście tacy odważni i bogaci chęcią pomocy innym, żebyście potrafili się z tego cieszyć” – zachęcał dzieci „abp” Zieliński.
Ta retoryka to czysty modernizm, sprzeczny z duchem pokuty głoszonym przez prawdziwych misjonarzy. Św. Franciszek Ksawery nie wzywał do „cieszenia się z pomocy”, lecz do „zdobywania dusz dla Boga” przez głoszenie prawdy i cierpienie dla Ewangelii. Również Pius XI w Quas primas przestrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, wówczas zburzone zostały fundamenty władzy”.
Symptom większej apostazji: Kościół bez Króla
Opisywana akcja nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz częścią systemowej destrukcji katolickiej tożsamości. Jak trafnie diagnozował Pius IX w Syllabusie błędów: „Dobro pokoju wymaga, by religia katolicka nie była uważana za jedyną religię państwa” (błąd 77). Właśnie to realizuje się w poznańskiej inicjatywie:
- „Misje” pozbawione elementu nadprzyrodzonego
- „Ewangelizacja” redukowana do filantropii
- Dzieci uczone „radości” z pomocy materialnej zamiast gorliwości o zbawienie dusz
W świetle niezmiennej doktryny Extra Ecclesiam nulla salus takie działania są nie tylko bezowocne, ale wręcz szkodliwe, utrwalając pogan w błędzie.
Duchowa ruina zamiast misyjnego zapału
Najtragiczniejszym aspektem tej pseudomisyjnej farsy jest deprawacja młodego pokolenia. Zamiast uczyć dzieci prawdziwego ducha misyjnego – który obejmuje:
- Gotowość na prześladowania
- Nienawiść do świata i jego zasad
- Żarliwość w głoszeniu jedynej prawdziwej wiary
– posoborowy establishment wpaja im „wyobraźnię miłosierdzia” oderwaną od Krzyża. To dokładnie realizuje modernistyczny program potępiony przez św. Piusa X w Lamentabili sane, gdzie potępiono błąd mówiący, że „Kościół nie jest zdolny skutecznie obronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach” (błąd 63).
Gdyby prawdziwi misjonarze – tacy jak o. Maksymilian Kolbe (którego nie mylić z posoborową „kanonizacją”) – zobaczyli tę „ewangelizację” przez zbiórkę datków, uznaliby ją za parodię dzieła, za które oddawali życie.
Za artykułem:
poznańska Abp Zieliński: pomoc misjom jest szansą na okazywanie radości (ekai.pl)
Data artykułu: 17.01.2026







