Portal Opoka informuje o zamknięciu oddziału ginekologiczno-położniczego oraz oddziału noworodków w wadowickim szpitalu powiatowym od 1 lutego 2026 roku. Kierownictwo placówki odsyła pacjentki do odległych o 20-40 km szpitali w Żywcu, Suchej Beskidzkiej czy Chrzanowie, tłumacząc decyzję „złą sytuacją finansową” oraz spadkiem liczby urodzeń z 1,5 tys. w 2015 do 566 w 2025 roku. Artykuł powołuje się na dane GUS wskazujące na ogólnokrajowy trend demograficzny oraz wspomina o innych zamknięciach porodówek w Lesku, Leżajsku, Przeworsku i Nisku.
Demontarz cywilizacji życia jako logiczna konsekwencja apostazji
„W pierwszym półroczu 2025 r. urodziło się o 10 tys. mniej dzieci niż rok wcześniej” – czytamy. Ta hekatomba demograficzna nie jest przypadkiem, lecz bezpośrednim owocem systemowego odrzucenia królewskiej władzy Chrystusa nad narodami. Już Pius XI w Quas primas nauczał: „Państwa nie tylko nie chcą podlegać panowaniu Chrystusa, ale odrzucają wszelkie powiązania z Bogiem” (AAS 17, 1925, s. 600). Gdy w 1997 r. „Sejm RP” zalegalizował zbrodnię aborcji eugenicznej, a w 2015 – in vitro, spełniły się słowa św. Pawła: „Bóg wydał ich na pastwę bezecnych namiętności” (Rz 1, 26 Wlg).
Komentowany artykuł pomija istotę problemu – polityka antynatalistyczna to tylko symptom głębszego duchowego bankructwa. Gdy Pius XII w 1951 r. mówił do położnych: „Wasza misja to współpraca z Bogiem w dziele stworzenia”, współczesne „elity” traktują poród jako „obciążenie dla systemu”. Tymczasem „kto przyjmuje takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje” (Mt 18, 5 Wlg) – przypominał Chrystus, którego królewską władzę odrzucono na rzecz „praw reprodukcyjnych”.
Ekonomia śmierci versus Boski ład
Argument o „40 milionach zł strat” demaskuje ekonomiczny materializm rządzący współczesną medycyną. Św. Tomasz z Akwinu przestrzegał: „Gdy zysk staje się celem, społeczeństwo zmierza ku zagładzie” (Summa Theologiae II-II, q. 77). Tymczasem system „NFZ”, oparty na kontraktowaniu śmierci (finansowanie aborcji, eutanazji) zamiast życia, stanowi dokładne wypełnienie proroctwa Leona XIII: „Bogacze pożerają biednych, a państwo nazywa to postępem” (Rerum novarum, 1891).
Zamknięcie porodówki w Wadowicach – mieście symbolicznym dla XX-wiecznej historii Polski – to wymowny znak: naród który odrzuca swe katolickie korzenie, skazuje się na biologiczną zagładę. Gdy w 1920 r. pod Warszawą zatrzymano bolszewicką nawałę, Matka Boża Łaskawa była wzywana w setkach kościołów. Dziś zaś „biskupi” milczą, gdy burzy się figury Marji (jak niedawno w Kielcach), a porodówki zamyka jako „nierentowne”.
Zdrada modernistycznych hierarchyków
Najbardziej wymowne jest milczenie pseudo-duchowieństwa, które winno na ulice wyjść z krucyfiksami i różańcami, protestując przeciw likwidacji miejsc świętej służby życiu. Tymczasem „kardynałowie” zajęci są „ekumenicznymi spotkaniami” i promowaniem „ekologii integralnej”, podczas gdy wiejskie kobiety muszą jechać 50 km na poród.
Św. Jan Maria Vianney płakał nad każdą duszą zagubioną, a dziś „duchowni” błogosławią związkom sodomitów i transseksualistów. Jakże aktualne są słowa św. Atanazego: „Gdy pasterze stają się wilkami, owce szukają schronienia na pustyni” (List do Serapiona). Wierni katolicy nie mogą liczyć na obronę ze strony okupujących kurie apostatów – muszą sami stanąć w obronie życia, wzorem św. Stanisława ze Szczepanowa.
Jedyna droga ocalenia: powrót pod berło Chrystusa Króla
Likwidacja porodówek to tylko jeden z elementów planowej destrukcji Narodu, który od 1966 r. systematycznie odcina się od swych katolickich korzeni. Gdy Prymas Tysiąclecia prowadził Wielką Nowennę przed Milenium Chrztu Polski, dziś „episkopat” organizuje „synody” na wzór protestancki.
Ratunek jest tylko jeden: publiczne i uroczyste uznanie królewskiej władzy Chrystusa przez władze państwowe, jak nakazywał Pius XI: „Królować będzie od morza aż do morza, a od rzeki aż do krańców ziemi” (Ps 72, 8 Wlg). Dopóki „Polska” nie powtórzy aktu poświęcenia Narodu Niepokalanemu Sercu Marji (którego ważność budzi wątpliwości ze względu na stan duchowy poświęcających), demograficzna zapaść będzie się pogłębiać.
W miejsce „programów dowożenia rodzących” potrzebna jest krucjata różańcowa pod zamkniętymi szpitalami i domaganie się przywrócenia porodówek – nie jako „przedsiębiorstw”, lecz miejsc świętej służby życiu. Inaczej spełni się proroctwo Ezechiela: „Kości ich wyschły, i zginęła nadzieja ich” (Ez 37, 11 Wlg).
Za artykułem:
Wadowice też bez porodówki. Szpital radzi podróż do Żywca, albo Suchej Beskidzkiej (opoka.org.pl)
Data artykułu: 19.01.2026







