Arcybiskup Józef Guzdek uczestniczył w rzekomo ekumenicznym nabożeństwie w cerkwi Zmartwychwstania Pańskiego w Białymstoku, współprzewodnicząc z prawosławnym „biskupem” Jakubem. Wydarzenie, osadzone w ramach święta Jordanu, przybrało formę religijnego spektaklu, gdzie „wszystkich chrześcijan łączy wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa jako jedynego Odkupiciela człowieka”. Ta jawnie heretycka formuła neguje dogmat extra Ecclesiam nulla salus (poza Kościołem nie ma zbawienia), który Sobór Florencki (1442) zdefiniował jako prawdę wiary: „Nikt, nawet jeśli przelał krew za imię Chrystusa, nie może być zbawiony, jeśli nie pozostawał w łonie i jedności Kościoła Katolickiego” (DS 1351).
Zdrada misji Kościoła na ołtarzu humanitarnego naturalizmu
Podczas gdy katolicka teologia naucza, że „jedna tylko jest prawdziwa wiara, ta, którą głosi Kościół Katolicki” (Pius IX, Qui pluribus), „abp” Guzdek redukuje religię do poziomu etycznego naturalizmu: „Nie wystarczy mówić o wierze. Chrystus oczekuje od nas konkretnych czynów miłosierdzia”. To klasyczny przykład modernistycznej herezji potępionej w dekrecie Lamentabili (1907), która utożsamia objawienie z „uczuciem religijnym” (propozycja 22).
W rzeczywistości, jak przypomina św. Paweł: „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu” (Hbr 11,6 Wlg). Dzieła miłosierdzia bez wiary katolickiej są martwe jak ciało bez duszy. Tymczasem „metropolita” białostocki głosi kryptoprotestancką teologię sola caritas, ignorując słowa Zbawiciela: „Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony” (Mk 16,16 Wlg).
Relatywizm doktrynalny w samarytańskim przebraniu
Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10,25-37) zostaje wypaczona, by usprawiedliwić apostazję ekumeniczną. W interpretacji Guzdka, „miłość przekracza granice różnic religijnych”, co w praktyce oznacza zrównanie prawdy z błędem. Kościół zawsze nauczał, że „miłość nie może istnieć bez prawdy” (Leon XIII, Libertas praestantissimum).
Święty Pius X w encyklice Editae saepe (1910) demaskował tę sofistykę: „Nie wystarczy «kochać», trzeba kochać to, co Bóg kocha – czyli prawdę. Miłość bez prawdy jest sentymentalną wydmuszką”. Tymczasem białostockie „nabożeństwo” sugeruje, że schizmatycka Cerkiew może być równoprawnym szafarzem łaski – co jest bluźnierstwem przeciwko dogmatowi o jedyności Mistycznego Ciała Chrystusa.
Instytucjonalizacja apostazji: Caritas w objęciach Eleos
Największe zgorszenie stanowi pochwała współpracy między katolicką „Caritas”, prawosławną „Eleos” i protestancką „Diakonią”. To jawna zdrada misji Kościoła, który – jak przypomina Pius XI w Mortalium animos (1928) – „nie może współpracować z fałszywymi religiami, gdyż to sugerowałoby, że wszystkie drogi prowadzą do zbawienia”.
Wspólna „posługa miłosierdzia” staje się w rzeczywistości narzędziem propagowania indyferentyzmu. Jak ostrzegał św. Pius X: „Moderniści, pod płaszczykiem miłości bliźniego, niszczą miłość do Boga, która wymaga nienawiści do błędu” (Dekret Św. Officjum Lamentabili, prop. 24).
Fałszywa eschatologia: sąd bez sprawiedliwości
Szczytem teologicznego absurdu jest próba zawłaszczenia prawdy o sądzie ostatecznym dla ekumenicznych celów. Guzdek twierdzi, że „Bóg będzie pytał przede wszystkim o miłość”, zapominając, że Chrystus wyraźnie ostrzegł: „Kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16,16 Wlg).
Święty Alfons Liguori w Przygotowaniu na śmierć przypomina: „Na sądzie pierwszym pytaniem będzie: «Czy byłeś katolikiem?». Dopiero potem przyjdzie czas na uczynki”. Ekumeniczna „wieczernia” w Białymstoku to spektakl, w którym gra się w religię, odrzucając jej istotę – wierność depozytowi wiary.
Duchowa trucizna „błogosławionej” Lament
Wspomnienie „bł. Bolesławy Lament” jako „promotorki ekumenizmu” odsłania źródło duchowego zatrucia. Jej beatyfikacja przez Jana Pawła II w 1991 roku stanowiła kamień milowy w apostazji posoborowej. Tymczasem już w 1928 roku Pius XI potępił w Mortalium animos wszelkie próby „zbliżenia między religiami”, nazywając je „zdradą Chrystusa i Jego Kościoła”.
Nieszpory ekumeniczne w kościele Świętej Rodziny i planowane „nabożeństwo” w zborze protestanckim są logiczną konsekwencją tej apostazji. Gdy kapłani tańczą z heretykami, wierni tracą wiarę – o czym świadczy dramatyczny upadek praktyk religijnych na Podlasiu.
Jedno Ciało? Tylko w Chrystusie-Królu!
Hasło tegorocznego Tygodnia Modlitw – „Jedno Ciało. Jeden Duch. Jedna nadzieja” – przywłaszczone z Listu do Efezjan (4,4), zostaje wypaczone dla celów ekumenicznej propagandy. Święty Paweł mówił przecież o „jednej wierze” (Ef 4,5 Wlg), której warunkiem jest przynależność do jedynego Kościoła założonego przez Chrystusa.
Prawdziwa odpowiedź na współczesne kryzysy nie leży w ekumenicznych kompromisach, lecz w powrocie do niezmiennej doktryny wyrażonej w encyklice Quas primas (1925) Piusa XI: „Narody będą cieszyły się prawdziwym pokojem tylko wówczas, gdy przyjmą królowanie Naszego Pana”. Dopóki „duchowieństwo” posoborowe będzie tańczyć z heretykami, świat pozostanie w cieniu błędu.
Za artykułem:
19 stycznia 2026 | 21:08Abp Guzdek w cerkwi: miłość bliźniego to miara naszej wiary (ekai.pl)
Data artykułu: 19.01.2026







