Portal LifeSiteNews relacjonuje wystąpienie „arcybiskupa” Akry, Johna Bonawentury Kwofie, który podczas konferencji rektorów seminariów Afryki Zachodniej wzywał do usuwania z formacji kapłańskiej kandydatów o skłonnościach homoseksualnych. Powołując się na instrukcję „dykasterii” z 2005 r., hierarcha stwierdził: „Proszę, zróbcie wszystko, co w waszej mocy, aby usunąć osoby o takiej orientacji z naszych seminariów, ponieważ jest to nie tylko obrzydliwość dla postawy kapłańskiej, ale także nie czyni daru celibatu wartym życia”. Portal podkreśla, że stanowisko Kościoła w tej sprawie pozostaje niezmienne.
Naturalistyczna redukcja kapłaństwa
Przywołanie przez „abpa” Kwofie dokumentu z 2005 r. – a więc powstałego w strukturach posoborowego neo-kościoła – demaskuje fundamentalny problem: cała argumentacja toczy się w ramach modernistycznej pseudodoktryny, która odrzuciła ontologiczną godność kapłaństwa. Instrukcja „dykasterii” mówi wyłącznie o „relacjach międzyludzkich”, nie zaś o sacerdotium jako uczestnictwie w kapłaństwie Chrystusa (Hebr 5,1-10).
„Ci, którzy praktykują homoseksualizm (…) prezentują głęboko zakorzenione skłonności homoseksualne lub popierają tak zwaną «kulturę gejowską» (…) znajdują się w sytuacji, która poważnie utrudnia im poprawne odniesienie do mężczyzn i kobiet”
Te psychologizujące sformułowania są obce katolickiemu rozumieniu grzechu sodomii jako crimen pessimum (najgorszej zbrodni), wołającej o pomstę do nieba (Rdz 19,13). „Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!” (Kpł 18,22 Wlg) – brzmi niezmienne prawo Boże, którego żadna „dykasteria” nie ma prawa relatywizować.
Zatrute źródło: wady formacji posoborowej
Fakt, iż problem sodomii w seminariach wymaga oficjalnych „przypomnień”, jest symptomatyczny dla całkowitego bankructwa formacji kapłańskiej w neo-kościele. Przed Soborem Watykańskim II kwestia ta nie podlegała dyskusji, gdyż kanon 2359 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego (1917) stanowił automatyczną ekskomunikę latae sententiae za akty sodomii. Tymczasem „abp” Kwofie mówi jedynie o „usuwaniu kandydatów”, nie wspominając ani o ekskomunice, ani o konieczności publicznej pokuty za najcięższe świętokradztwo.
Ponadto, sama formuła „głęboko zakorzenione skłonności” wprowadza relatywizm, otwierając furtkę dla tzw. „homoseksualizmu przejściowego”. Tymczasem św. Pius X w dekrecie Lamentabili potępił tezę, jakoby „dogmaty, sakramenty i hierarchia (…) były tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości chrześcijańskiej” (propozycja 54).
Milczenie o istocie kapłaństwa
Najjaskrawszą herezją przemilczenia jest brak jakiejkolwiek wzmianki o character indelebilis (niezatartym znamieniu) sakramentu kapłaństwa. Kapłan katolicki jest alter Christus, żyjąącym narzędziem Ofiary Kalwarii (Conc. Trid., sess. XXIII, cap. 1). Tymczasem neo-kościół zredukował kapłaństwo do funkcji społecznej, co nieuchronnie prowadzi do kryzysu tożsamości i moralnej degrengolady.
Potwierdza to językowe przesunięcie semantyczne: zamiast tradycyjnego terminu sodomia czy vitiurn contra naturam (występek przeciw naturze), używa się modernistycznego neologizmu „kultura gejowska”. To językowy synonim apostazji, odrzucającej obiektywny porządek moralny na rzecz subiektywnych „tożsamości”.
Teologia kontra psychologizm
Cała argumentacja „abpa” Kwofie opiera się na fałszywej antropologii personalistycznej, wprowadzonej przez modernizm. Pius XI w encyklice Divini illius Magistri ostrzegał: „Błąd dzisiejszych czasów polega na oddzieleniu moralności od religii, tak jakby Bóg nie miał być najwyższym Prawodawcą” (nr 39). Tymczasem neo-kościół traktuje sodomię jako zaburzenie psychologiczne, nie zaś jako peccatum mortale (grzech śmiertelny) wołający o pomstę do nieba.
Kryzys powołań kapłańskich w neo-kościele jest naturalną konsekwencją odrzucenia duchowosci sacerdotalis. Gdy kapłaństwo przestało być uczestnictwem w Krzyżu Chrystusa („Tu es sacerdos in aeternum secundum ordinem Melchisedech” – Ps 109,4 Wlg), a stało się „służbą lidera wspólnoty”, seminaria stały się wylęgarnią dewiacji.
Systemowy kryzys apostazji
Opisywany skandal to jedynie wierzchołek góry lodowej. Neo-kościół od 1958 roku systematycznie niszczył klauzury zakonne, znosił obowiązek brewiarza, wprowadzał „formację permanentną” zamiast ascetyki – co Pius XII nazwał „samobójstwem zmiany zdrowej tradycji” (Allocutio, 29 czerwca 1948).
Sedewakantystyczna diagnoza jest nieubłagana: struktury okupujące Watykan od Jana XXIII są narzędziem antychrysta. Jak pisał św. Pius X w encyklice Pascendi: „Moderniści usiłują zniszczyć nie tylko katolicyzm, ale wszelką religię” (nr 39). Dopóki „abp” Kwofie działa w ramach tej struktury, jego wołanie pozostanie jałowym gestem wobec systemowej apostazji.
Jedyna droga powrotu
Rozwiązanie kryzysu nie leży w kolejnych „instrukcjach dykasterii”, lecz w powrocie do integralnej doktryny katolickiej. Kanon 973 § 1 KPK 1917 stanowił: „Do stanu duchownego dopuszcza się tylko mężczyzn wolnych od jakichkolwiek wad cielesnych i duchowych, które by przeszkadzały w należytym wypełnianiu święceń”. Żaden kompromis z duchem świata nie jest możliwy.
Ostatnie słowo należży zaś do Chrystusa Króla: „Kto by zgorszył jednego z tych małych, którzy we Mnie wierzą, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mt 18,6 Wlg). Wobec tej Boskiej groźby, wszelka dyskusja o „kulturze gejowskiej” w seminariach jest bluźnierczą farsą.
Za artykułem:
African archbishop urges seminary leaders to ‘weed out’ those who endorse homosexuality (lifesitenews.com)
Data artykułu: 19.01.2026







